fbpx

Szwajcarski scyzoryk – recenzja #2

Dziś część druga wpisu o szwajcarskim scyzoryku. Pierwszą znajdziecie TUTAJ. Tym razem mamy dla Was recenzję konkretnego modelu. Zapraszamy! (Będzie duuużo zdjęć własnych :))

Model który posiadam na stronie głównej producenta zidentyfikowałem jako „Tinker Deluxe”. Podstawowy „Tinker” posiada 2 warstwy i jest wariacją 6-narzędziowego „noża oficerskiego” (zamiast korkociągu posiada śrubokręt krzyżakowy). Statystycznie Tinker to drugi w kolejności najczęściej używany przez MacGyvera scyzoryk szwajcarski.
 


„Tinker Deluxe” to 4 warstwy w których upchnięto 9 narzędzi oferujących 14 różnych funkcji.

Pierwsza warstwa kryje w sobie duże ostrze i małe ostrze. Nieocenione kiedy trzeba coś pokroić, naciąć, przeciąć czy podważyć, a w ostateczności nawet odkręcić jakąś śrubkę. Większym ostrzem zdarzyło mi się nawet przygotowywać śniadanie: smarować chleb masłem i kroić ogórka.
Kolejna warstwa to nożyczki. Mimo niewielkich rozmiarów, dają radę: w cięciu sznurków, taśm, papieru czy otwieraniu różnego rodzaju opakowań sprawdzają się świetnie. Nawet w domu, mając je w kieszeni, nie muszę biegać z pokoju do kuchni po nożyczki z szuflady.
W następnej warstwie kryją się kombinerki z obcinarką do kabli i z zaciskarką do kabli. Sprawdzone w boju, świetnie dały radę podczas poprawiania kabla od internetu.
W ostatniej warstwie znajdziemy dwa otwieracze. Nieoceniony otwieracz do kapsli ze śrubokrętem (6 mm) i z ostrzem do zdejmowania izolacji oraz otwieracz do puszek (sprawdzony, działa) ze śrubokrętem (3mm).
  
Z „drugiej strony” scyzoryka mieszczą się kolejne narzędzia:
Śrubokręt krzyżakowy. W wielu innych modelach, w tym miejscu występuje korkociąg. We współczesnym, cyfrowym świecie w którym śrubki są raczej niewielkich rozmiarów, nie miałem jeszcze okazji użyć tego dość sporego śrubokręta.

Następny jest hak – na różnych stronach zwany wielofunkcyjnym / uniwersalnym. Nie miałem okazji używać i nie mam pomysłu „po co to”. Internety sugerują, że sprawdza się to nieźle jako nosidełko do cienkich reklamówek które normalnie mają tendencję do wżynania się w dłoń, bo targać związanych sznurkiem snopów siania raczej prędko mi nie przyjdzie.

Ostatnim narzędziem jest szpikulec / szydło. Tutaj wyobraźnia też mnie zawodzi – nie wiem do czego to mogłoby służyć, ale musi to być mocno potrzebne skoro szwajcarska armia ma to w scyzoryku od 120 lat.

Dodatkowo w obudowie scyzoryka schowane są dwa kolejne „narzędzia”: wykałaczka, która na dłubanie w zębach troszkę za duża, oraz pęseta, która dzięki swym niewielkim rozmiarom, sprawdza się świetnie również jako śrubokręcik – używałem do przykręcania malutkiej śrubki przy okularach (na którą „śrubokręt 3mm” był za duży).

Całość prezentuje się tak:

Podobne scyzoryki w swojej kolekcji posiada T.M.D.P. (Tata Mojej Drugiej Połówki ;)).

Pierwszym z nich jest nabyty w Genewie model zidentyfikowany jako Spartan, czyli model będący bezpośrednią kontynuacją nowatorskiej konstrukcji „noża oficerskiego” z 1897 roku (jest to model najczęściej używany przez MacGyvera).
Drugim jest dziwna, mniejsza wersja Spartana z logo szwajcarskiej firmy z branży energetycznej, której pochodzenie jest niejasne i przepadło w mrokach dziejów. Model ten nie występuje na stronie producenta, nie ma loga Victorinox, różni się od Spartana rozmiarem (jest mniejszy) i brakiem kółka.

Od mojego Tinkera Deluxe Spartan różni się ilością warstw: posiada dwie, z ostrzami i otwieraczami (brak nożyczek, kombinerek oraz haka). Posiada też korkociąg zamiast śrubokręta.

A ja zapraszam Was na ostatnią część niekończącej się sagi o SAKu, w której znajdziecie kilka ciekawostek :).


Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


1
  • Ewelina Kaproń
    19 marca, 2014

    Niewiarygodne, jak takie małe urządzenie może być wręcz niezbędne w codziennym życiu (zwłaszcza w wypadku mężczyzn) :D

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *