fbpx

Pytanie do czytelników

29 Brak tagów Permalink
Ostatnio naszła mnie pewna refleksja i chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat. Chodzi mi mianowicie o naukę języka niemieckiego bez zwracania większej uwagi na gramatykę.
Wśród różnego rodzaju językowców: nauczycieli, poliglotów, językoznawców i w końcu “zwykłych” uczniów istnieje mnóstwo teorii jak skutecznie uczyć się języków obcych. Nawet są na te metody konkretne nazwy: metoda audiowizualna, tłumaczeniowa, komunikacyjna, kto miał na studiach metodykę nauczania języków obcych, to na pewno o nich słyszał.

Ja jako dzieciak i młodzież uczyłam się zazwyczaj po łebkach, do niektórych języków i rzeczy podchodziłam bardzo niefrasobliwie, dlatego do dziś niewiele umiem powiedzieć czy zrozumieć po włosku czy francusku, mimo że naukę zaczynałam kilka razy. Zawsze imponowała mi u innych znajomość języków i też taka chciałam być: móc się porozumiewać po angielsku, niemiecku, francusku, włosku, hiszpańsku, chińsku czy rosyjsku. Pewien problem i dużą przeszkodę stanowiła dla mnie nauka :P, ciężko było mi zmusić się do systematyczności. Tak wiem jak to działa, w końcu jestem nauczycielem :P, nie trzeba mi nic tłumaczyć. Wiecie jak to jest: teoria swoje, życie swoje.
Jeśli chodzi o angielski i niemiecki, które znam na prawie satysfakcjonującym mnie poziomie (ale jest jeszcze sporo rzeczy, których muszę się nauczyć i uczyć się będę przez całe życie) to z tego pierwszego dużo dało mi oglądanie amerykańskich seriali: czasem jak coś mówię, to pewne konstrukcje ‘same’ wskakują mi w wypowiedź. Czasem nie wiem skąd i dlaczego tak się mówi, ale wiem, że dana konstrukcja jest poprawna. Z niemieckiego najwięcej dał mi 4 rok studiów, kiedy najintensywniej pracowaliśmy na zajęciach z praktycznej nauki niemieckiego: mnóstwo ćwiczeń, tłumaczeń i słownictwa. To chyba był językowo najlepszy okres, którego skutki odczuwam do dziś, mimo że wtedy cały czas myślałam, że bardzo długa droga przede mną. Teraz jest już tylko długa :).
I tu przechodzimy do sedna problemu: czy Wy albo ktoś z Waszych znajomych nauczył się kiedykolwiek języka niemieckiego (nie chodzi mi o inne języki!) bez gramatyki? Przez samo słuchanie i mówienie? Mówimy o poziomie co najmniej średnio zaawansowanym, z niewielkimi błędami. Czyli dana osoba nie ma problemu z odmianą czasowników, z czasami, z kolejnością wyrazów w zdaniu itp. Nie o to chodzi, że nie robi błędów, bo każdemu się zdarzają, ale że robi ich naprawdę mało.
W moim odczuciu, o ile są języki w których bez gramatyki można zajść całkiem daleko, to niemiecki zdecydowanie do nich nie należy. Jeśli chce się mówić w miarę poprawnie, to trzeba nad gramatyką pracować. Absolutnie nie mówię, że to jedyne, co powinno się robić na zajęciach, to z resztą chyba widać po moim blogu, że inne aspekty nauki są dla mnie bardzo ważne, ale całkowicie odpuścić gramatyki się (chyba?) nie da. Znam osoby bardzo komunikatywne, ale robiące tak dużo błędów, że potrzeba trochę czasu, aby się do ich sposobu mówienia przyzwyczaić. Z resztą ja mam łatwiej, bo często domyślam się, co dana osoba chce powiedzieć, ale nie wiem jak oni dogadują się z Muttersprachlerami, z którymi na co dzień przebywają (w szkole, pracy, domu itp).
Co o tym myślicie? Czy przez samo (albo głównie) słuchanie i mówienie można się nauczyć języka niemieckiego? Żeby była jasność: nie mam nic przeciwko takiej metodzie, niech każdy uczy się jak mu się podoba, ale czy to faktycznie jest skuteczne? Moje zdanie już poznaliście, teraz ja czekam na Wasze opinie :).
Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!
29
  • Ewa Kaczm
    3 czerwca, 2014

    No cóż, tu w DE często spotykam takich ludzi, którzy uczyli się sami, bez szkoły i gramatyki. W konsekwencji słyszę “Bartek sagen”. :)))) Wg mnie, nie da się. TRzeba znać gramatykę, choć odrobinkę.

    • Diana Korzeb
      3 czerwca, 2014

      Dzięki za odpowiedź :). Jak ktoś mówi Ich habe ein toller Auto to jeszcze pół biedy, bo wiadomo, że trzeba tu znać a) rodzajnik b) przypadek c) odmianę przymiotnika, ale chodzi mi właśnie o osoby, które same się nauczyły, że nie mówi się: Ich gemacht; Ich wolle gehen Haus; Er bist.

  • Anonymous
    3 czerwca, 2014

    Ja też uważam, że nie ma możliwości nauczyć się języka omijając gramatykę. Owszem pewne zwroty słuchowo czy wzrokowo zapamiętamy z poprawnością gramatyczną, jak np. Wir essen oft Obst. -> ale gdyby zmienić zaimek osobowy, zdanie zapewne by brzmiało analogicznie : Du essen oft Obst. (jeżeli chodzi o czasowniki), ale może tez być to związane z innymi częściami gramatycznymi np. Das Auto ist blau. -> zmieniając rzeczownik np. na Lampe brzmiałoby to zapewne Das Lampe ist blau.

    takie moje zdanie :)

    • Diana Korzeb
      3 czerwca, 2014

      Ja w niemieckim teraz ze słuchu wyłapuję pojedyncze wyrażenia, ale wiem, jak się je poprawnie używa. Dziękuję za komentarz :).

  • Anonymous
    3 czerwca, 2014

    Mój mąż uczył się jedynie ze słuchu. W efekcie gramatyki zero i mówi właśnie “Ich machen”. Dogaduje się oczywiście całkiem nieźle i rozumie. Ja natomiast, po 21 latach nanoszenia korekty w jezyku polskim mam tzw. “zboczenie zawodowe” i nie potrafię się uczyć metodą mojego męża. Ogólnie nauka niemieckiego idzie mi jak po grudzie bo jest dla mnie nielogiczny :) Orka na ugorze :) Po wakacjach biorę się jednak ostro za naukę, bo już mnie zamęczyło to jak jestem nieporadna w rozmowie. Przez długi czas kombinowałam jaką metoda byłaby najskuteczniejsza w moim przypadku i chyba wymyśliłam. W związku z tym, że te same słowa użyte w innym zdaniu oznaczają coś innego, to najlepiej byłoby chyba uczyć się jakiejś “porcji” słówek w różnych zestawach i wersjach gramatycznych. Tak mi się wydaje, że to byłaby skuteczna metoda, która pozwaliłaby na spokojne poukładanie sobie wszystkiego w głowie. Pozdrawiam i dzięki na tego bloga :)

    • Anonymous
      3 czerwca, 2014

      Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć w ten sposób. Od początku swojej nauki, która okazała się bardzo efektowna(po 2 latach nauki w Polsce dostałam się na studia dzienne) stawiałam nacisk na gramatykę. Zauważyłam, że niemiecki ma to do siebie, że przy małym zasobie słownictwa jesteś w stanie tworzyć zdania o dużej wartości. Ale niestety… słownictwo tez musi być. Sposób na kogoś tak opornego do leksyki, jak ja, znalazłam zupełnie przypadkiem podczas uczenia się rekcji. Zamiast(jak wcześniej) uczyć się z fiszek, zaczęłam pisać wymyśle zdania. Dzięki temu łatwiej było mi odwołać się do konkretnego związku wyrazowego. Ujmując dokładniej : Lepiej było mi zapamiętać zdanie Kasia(konkretnie mi znana koleżanka) ist an mir vorbeigegangen, ohne mich zu grüßen.(Kasia przeszła obok mnie, nie pozdrawiając mnie) -> kiedy dopasowywałam sobie sytuacje z życia wzięte, jednocześnie zapamiętywałam wyrazy. Przy okazji dodawałam konstrukcje tak jak tu (ohne…zu). :)

    • Diana Korzeb
      3 czerwca, 2014

      Anonimowa z 12:49

      Ja za nielogiczny zawsze uważałam angielski, a niemiecki to były cudne szufladki, w których zawsze wszystko było ładnie poukładane :D.

      Jeśli niemieckiego zbyt dobrze nie znasz to spróbuj na początek popracować z polskimi książkami: Grammatik? Kein Problem 1! (opis tutaj http://languageflirt-de.blogspot.co.uk/2013/11/ksiazki-do-niemieckiego-grammatik-kein.html), Nowe repetytorium S.Bęzy i Alles Klar Grammatik (Magdalena i jedna z czytelniczek polecały tę książkę, pomału szykuję się do recenzji na blogu). Jeśli znasz i rozumiesz, to podam Ci bardzo dobre niemieckie tytuły. A tak jak Anonimowa z 13:13 pisała, warto kombinować z własnymi metodami, niektórzy przepisują całe ćwiczenia do specjalnego zeszytu (ja), a inni układają właśnie zdania z życia wzięte :).

      Anonimowa z 13:13

      Czyli Ty też jesteś typem gramatycznym?

  • Magdalena Surowiec
    3 czerwca, 2014

    Polecam Ci post na moim blogu właśnie na ten temat:

    http://niemiecki-po-ludzku.blogspot.de/2013/11/typowe-bedy-u-osob-uczacych-sie.html

    Nie wiem, czy go czytałaś, ale tam są moje obserwacje 2-letnie.

    Kto może nauczyć się języka ze słuchu? Tylko dzieci. Dorosłe osoby z talentem do języków obcych zdają sobie sprawę z roli gramatyki. Właśnie one wiedzą, że bez tego się nie da. Znam Niemca, nauczyciela z zawodu, który dokładnie uczy się gramatyki i naprawdę nieźle mówi po polsku. Bez gramatyki nie ma mówienia, bo potem kończy się tak jak w przykładach z mojego postu.
    Na co dzień spotykam tu w Niemczech dużo osób tak mówiących – masakra po prostu.
    Nie znam osoby, która nauczyła się niemieckiego dobrze, mówiąc wcześniej przez wiele lat byle jak. Wiem, co mówię, bo dość się nasłucham… Kiedy zgłasza się do mnie na lekcje ktoś, kto pisze: “Chcę nauczyć się po niemiecku mówić, ale bez gramatyki”, to po prostu nie przyjmuję takich osób, bo kiedy widzę coś takiego, to od razu nóż mi się otwiera w kieszeni.

    • Diana Korzeb
      3 czerwca, 2014

      A wiesz, że go czytałam? Tylko zupełnie wyleciał mi z głowy, fajnie, że go podlinkowałaś, bo czytelnicy będą mogli poznać Twój punkt widzenia :). Mi się ta refleksja nasunęła ostatnio, bo akurat nawarstwiły mi się zajęcia tego typu i zaczęłam się zastanawiać, jak pomóc uczniom, którzy gramatyki boją się jak diabeł święconej wody ;). Słyszałam o przypadkach osób uczących się innych języków praktycznie tylko ze słuchu (angielski, hiszpański), ale nie znam/nie słyszałam o nikim (dorośli), kto by się tak nauczył niemieckiego. Przecież tu się wszystko odmienia na wszystkie możliwe sposoby: czasowniki, rodzajniki, przymiotniki, ważna jest kolejność wyrazów w zdaniu itp. Jak będąc dorosłym się tego wszystkiego tylko ze słuchu nauczyć?

    • Magdalena Surowiec
      3 czerwca, 2014

      No właśnie, zgadzam się w 100 proc. W hiszpańskim jest co prawda o wiele mniej odmian, ale też są i nauka ze słuchu też doprowadzi do gramatycznej katastrofy. Nawet nie chcę myśleć o tym, jak mówią Polacy w Finlandii…

  • Anonymous
    3 czerwca, 2014

    Języka da się nauczyć ze słuchu, jak najbardziej, sama jestem tego przykładem a i znam sporo takich przypadków z autopsji. Tylko są to przypadki, w których języka nauczono się niejako przy okazji (małżonek cudzoziemiec, itp). Przy większości znanych mi języków uczyłam się gramatyki (skończyłam kilka filologii) i nadal uważam, że jeśli języka uczy się docelowo a nie przy okazji. I o ile w poziomie języka mówionego nie odczuwam różnicy między językami nauczonymi strukturalnie a praktycznie. Przy języku nauczonym ze słuchu gigantycznym problemem jest pisanie i to jest ten aspekt nauki języka, który kuleje najbardziej. Jednak nie demonizowałabym tej metody. Wszystko zależy od tego, po co uczy się danego języka i przede wszystkim od indywidualnych zdolności osoby uczącej się. A dobry nauczyciel zawsze jest w stanie w taki sposób przemycić gramatykę, że uczeń nawet się nie zorientuje i będzie pięknie deklinował :)

    • Magdalena Surowiec
      3 czerwca, 2014

      No właśnie, zawsze jest jakieś “ale” przy uczeniu się języka z autopsji u dorosłych. A to gramatyka, a to pisownia. Ucząc się tylko ze słuchu, człowiek nie zdaje sobie sprawy z pisowni. Zgadzam się, że można wykorzystywać uczenie się ze słuchu, ale tylko jako dodatek.

    • Diana Korzeb
      5 czerwca, 2014

      Anonimowa nie dokończyłaś myśli, więc nie wiem, co tu chciałaś napisać: “i nadal uważam, że jeśli języka uczy się docelowo a nie przy okazji.”

      Jeśli faktycznie nie odczuwasz różnicy, to gratulacje! A uczyłaś się potem w ogóle gramatyki? Pracowałaś z jakimś nauczycielem nad wyeliminowaniem błędów czy nie odczuwasz takiej potrzeby?

      Tak jak już wspominałam, ja wychodzę z założenia, że dorośli się jednak inaczej uczą niż dzieci, bardziej świadomie i dlatego wolę moim uczniom tłumaczyć pewne zagadnienia, niż powiedzieć jest tak i koniec i bez końca poprawiać jak będą mówili “Ich machen” ;).

  • Dorota
    3 czerwca, 2014

    Ja zaczęłam się uczyć niemieckiego w styczniu, teraz staram się jako tako dukać (jestem w Niemczech aktualnie) i kontynuować naukę. Od początku uczyłam się gramatyki, co zresztą bardzo lubię w nauce języków więc nie ma problemu. Nie wiem dlaczego pojawiają się opinie, że niemiecki nie jest logiczny, nie zastanawiałam się nad tym jakoś specjalnie, ale nie widzę tego problemu. Wręcz przeciwnie, skoro mogę wiele rzeczy nowych powiedzieć bo tak mi “intuicja” nabyta przez ten krótki czas nauki podpowiada, to chyba jednak jakaś logika w tym jest.

    • Magdalena Surowiec
      3 czerwca, 2014

      Zawsze byłam, jestem i będę zdania, że niemiecki jest o wiele bardziej logiczny niż angielski. W niemieckim rządzi logika.

    • Diana Korzeb
      5 czerwca, 2014

      Z tą logicznością to może też indywidualna sprawa, ja też zaliczam się właśnie do tych osób uwielbiających te wszystkie reguły języka niemieckiego. Może gdyby nie one to nie kończyłabym germanistyki ;).

      To życzę Ci Doroto w takim razie powodzenia w nauce i korzystaj jak najwięcej z faktu, że jesteś w Niemczech. Jak ktoś ma możliwość, to jest to chyba najprzyjemniejsza i pewnie najbardziej skuteczna opcja nauki – na miejscu :).

  • Gryx
    3 czerwca, 2014

    Jako “typ gramatyczny” podpisuję się wszystkimi kończynami pod stwierdzeniem, że niemieckim rządzi logika (i za to go uwielbiam!). Co do nauki – dwa lata temu udzielałem korepetycji gimnazjalistce, która w krótkim czasie miała przenieść się do Niemiec i tam właśnie kontynuować naukę. Byłem załamany, serio. Już nie mówię o gramatyce nawet, która leżała i kwiczała, ale o podstawowym zasobie słów, które można było na palcach jednej ręki policzyć… co się jednak okazało? Wbrew moim czarnym scenariuszom, dziewczyna nie dość, że całkiem dobrze zaaklimatyzowała się w nowym środowisku, to jeszcze po niespełna pół roku stała się jedną z najlepszych uczennic w klasie! Można? Można! :D Jej matka z kolei, po 6 latach pobytu w DE, dogadać się potrafi, jak najbardziej, jednak pisownia i gramatyka to już zupełnie inny świat (ona uczyła się ze słuchu tylko, z minimalną pomocą słownika). Pozdrawiam, Sebastian!

  • Charlotte
    12 czerwca, 2014

    Chodziłam na kurs do prywatnej szkoły, ale było mi mało i czytałam sobie w wolnych chwilach Repetytorium z gramatyki języka niemieckiego pana Bęzy i dużo mi to pomogło. Oczywiście od samego poczytania to sięnie utrwali, także ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia, ale tych jest sporo w internecie czy można sobie kupić jakieś.
    A słówka – kolorowe fiszki. Kolorowe, bo każdy rodzaj miał swój kolor, czasowniki swój itd. Żeńskie na różowo, męsieki na niebiesko, nijaki na brązowo. I w tramwaju zamiast gapić się na szarą ulicę, przekładałam kolorowe karteczki.

  • Nordlicht
    18 lutego, 2015

    pozwolę sobie tę rozpoczętą myśl dokończyć: jeśli chce się opanować język od podstaw i go szlifować dalej to jak najbardziej trzeba kłaść spory nacisk na gramatykę. Solidne podstawy umożliwiają dalszą samodzielną pracę nad językiem. Uważam po prostu, że ucząc (i ucząc się) języka trzeba przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie po co uczniowi ten język. Jeśli chodzi o proste komunikowanie się, wystarczy tę gramatykę przemycić.
    Dam przykład z moich studiów. Na pierwszym spotkaniu z opiekunem roku usłyszeliśmy, że jeśli chcemy tylko nauczyć się języka, to lepiej żebyśmy poszli na kursy językowe. I miał rację, bo filologia to coś więcej.
    Odpowiadając na Twoje pytanie: nie uczyłam się potem gramatyki. Zdarzają mi się drobne potknięcia, ale to jak w każdym języku obcym. Po prostu z każdym kolejnym językiem łatwiej mi przychodzi rozpoznawanie struktur i zasad rządzącym danym językiem i gramatyki uczę się niejako automatycznie.

    • Diana Korzeb
      18 lutego, 2015

      Fajnie, że odświeżyłaś temat, bo zrobiła się tu ciekawa dyskusja.

      U mnie też mówiono, że filologia to nie kurs językowy, a dwa lata później wprowadzono zajęcia wyrównawcze, dla osób które miały problem z Perfektem i innymi zagadnieniami, które kilka lat wcześniej były minimum, jeśli chodzi o egzamin wstępny i w ogóle utrzymanie się na filologii. Nie wiem, czy na mojej uczelni tak jest, ale doszły mnie też słuchy, że są uczelnie/kierunki, na których można nie znać języka zaczynając filologię! Wszystkiego Cię nauczą :P.

      Czytając jeszcze raz Twój wcześniejszy komentarz zrobiłam się trochę bardziej sceptyczna – nie sądzisz, że dzięki wcześniejszym studiom językowym sama ogarnęłaś częściowo gramatykę? Tzn właśnie poprzez analogię? Czyli jednak bardziej jak dorosły niż jak dziecko “tylko ze słuchu”? Ucząc się kolejnych języków też wykorzystuję ten sposób, a i w planach mam nauczyć się kiedyś hiszpańskiego, jak już będę znała na zadowalającym poziomie włoski – będzie mi po prostu łatwiej ogarnąć temat.

      Odnośnie Twojego ostatniego komentarza – w poście pytałam o poziom średnio zaawansowany, nie o podstawową komunikację, w tym drugim przypadku jest oczywiście tak, jak mówisz – można się nauczyć na pamięć zdań i jakoś sobie w podstawowych sytuacjach radzić, bez dotykania gramatyki :)

      • Nordlicht
        19 lutego, 2015

        Akurat jedn filologię skończyłam nie znając wcześniej języka. I przy dobrze przygotowanym programie i kadrze to nie problem. U nas i program i kadra były po prostu tragiczne, ale mimo wszystko dało się nauczyć. Od drugiego semestru wszystkie zajęcia i egzaminy były w języku obcym (a nawet część zajęć na pierwszym semestrze) a napisanie licencjatu po trzech latach nie sprawiało problemu. Mieliśmy po prostu bardzo dużo pnj i 2-3 wejściówki na tydzień, więc motywacji nie brakowało (tylko doba była czasem za krótka).

        Co do zajęć wyrównawczych na filologii obcej jestem sceptyczna. Praktyczniejszym rozwiązaniem byłyby testy poziomu języka i podział na grupy odpowiedni do umiejętności. Program po prostu trzeba kiedyś dostosować do poziomu studentów, a ten się będzie przecież zmieniał. Teraz wypuszczają ze szkół ludzi uczonych metodą komunikacyjną, u których gramatyka kuleje. Nawet sporo osób z licencjatem nie zdaje sobie sprawy, że na ich uczelniach gramatyka była traktowana po macoszemu. A potem na uniwersytecie płacz i zgrzytanie zębów. Ale katedra nie powinna też być wieżą z kości słoniowej, bo przy takim podejściu będzie tylko odstraszać studentów. Nie można być obrażonym na cały świat, że mamy coraz niższy poziom studentów i samemu niewiele z tym robić.

        Powiem szczerze, ze przerażają mnie studenci germanistyki przyjeżdżający na Erasmusa albo na studia magisterskie do Niemiec i mający podstawowe problemy z gramatyką. Często mam wrażenie, że nie rozumieją podstawowych zwrotów. I muszę przyznać, że nasza alma mater wypada w tym praktycznym porównaniu całkiem nieźle, chociaż od kilku lat widać sporą tendencję spadkową. Tylko czasami mam wrażenie, że problem sięga głębiej niż program studiów, że problemy z językiem wynikają z ogólnego podejścia do nauki, ale to już inna para kaloszy

  • Enteralt
    18 lutego, 2015

    Witam.

    • Diana Korzeb
      18 lutego, 2015

      Każde uaktywnienie mile widziane :D.

      A wiesz, że znałam podobną osobę? Nauczyła się niemieckiego w przedszkolu, jako małe dziecko mieszkała z rodzicami w Niemczech, potem wrócili do Polski. Zdaje się, że kontakt z językiem miała stały. Jej akcent – marzenie! Zasób słów też niezły, a gramatyka – katastrofa! Nie tylko nie umiała poprawnie napisać wielu wyrazów, ale nawet nie potrafiła dobrze odmienić czasownika – dokładnie tak, jak małe dziecko, które nie umie jeszcze pisać. (jak się jej słuchało, to tych błędów nie była słychać, bo cudownie połykała końcówki, wszyscy Niemcy myśleli, że jest Niemką :)). Nauczenie się tego wszystkiego kosztowało ją dużo wysiłku, ale ostatecznie dostała się na germę. Czyli da się.

      Ale zarówno ona jak i Ty nauczyłyście się niemieckiego (nie wiem w jakim stopniu) jako dzieci, tak, jak dzieci uczą się języków. Nie wiemy, jak by to było gdybyś teraz zaczynała naukę od zera, tylko ze słuchu. Bez gramatyki.

      Swoją drogą jesteś pierwszą filolożką, którą znam, a która nie przepada (?) za gramatyką. Jak to w ogóle możliwe ;D?

      • Enteralt
        18 lutego, 2015

        Zawsze miałam wrażenie, że wystarczy, że wiem co mam zrobić i nie potrzebuję zasad ale są rzeczy czy konstrukcję, których nie przeskoczę. Co nie zmienia faktu, że zaglądam wtedy do słownika, dudena, internetu i widzę “o tak to ma być” to samo się dzieje jak słucham radia czy oglądam telewizję czy czytam książki ” o tak to ma być” “hmmm to podobnie jak tam, tam i tam”. Pisanie to faktycznie była katastrofa. Zajęło mi 2 lata żeby nauczyć się pisać po niemiecku. W 5-6 klasie mój korepetytor katował mnie dyktandami, wypracowaniami po 4-5 stron a4. Potem każdy błąd po 10-20 razy i kolejne wypracowanie. Wtedy właśnie zrobiłam dwie książeczki: “Bęzę” i “Abitur du schaffst es.” Tylko to też nie miało sensu, bo po prostu robiłam wg przykładu i wg tego co słyszałam. Potem było gimnazjum dwujęzyczne gdzie wyjście z etapu szkolnego do konkurów z niemieckiego graniczyło z cudem. Na szczęście mój germanista zachęcił mnie do konkursów literackich i recytatorskich. Przy okazji polecam ” In der Sprache des Herzens” teraz trwa nadsyłanie prac :)
        Moja historia nauki Niemieckiego jest za dłuuuga, bo mogła bym tak opisywać, to co wydarzyło się do dnia dzisiejszego. Ale jednego jestem pewna, w tej historii jest niewiele gramatyki.

  • Diana Korzeb
    18 lutego, 2015

    Sebastian, Twoja uczennica była w świetnym wieku – umysł młody, chętnie chłonący wszelkie nowości, musiał się tylko znaleźć w odpowiednich warunkach. Też miałam ucznia, który w I gim. przy 2 godzinach zajęć z niemieckiego (szkoła + korki) fantastycznie wszystko pamiętał, bez żadnego powtarzania w domu! Ale 2 lata później (od początku miał straszną awersję do niemieckiego) już nie było tak różowo i nie był w stanie w obrębie 1 zajęć (!) zapamiętać np odmiany 1 czasownika. Wiek i nastawienie swoje robi.

  • Diana Korzeb
    18 lutego, 2015

    Każda metoda nauki ma swoich fanów, ja też jestem z fiszkowców. Z tym, że nie kupnych, a ręcznie robionych. Samo przygotowanie zajmowało mnóstwo czasu (największy minus), ale nauka najlepiej mi w ten sposób wchodziła.

  • ewa kacz
    19 lutego, 2015

    akurat ich gemacht od Niemców słyszałam :D I to nie raz! ha

  • Oli
    19 lutego, 2015

    kolezanka z pracy mowi ”Viele Danken”, mimo, ze nawet w toalecie jest napisane ”Vielen Dank”.

  • Magdalena Surowiec
    23 lutego, 2015

    Moje zdanie na ten temat znasz :)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *