fbpx

Pytanie do czytelników #2 – Poznajmy się!

64 Brak tagów Permalink

Przy okazji ostatniego konkursu pojawiło się sporo komentarzy i od nowych osób i od takich, które bloga czytają już jakiś czas, ale do tej pory się nie ujawniały. Dziękuję za wszystkie komentarze i bardzo się cieszę, że się odzywacie – nie czuję się już, jakbym mówiła sama do siebie :P. Żeby wszystkich nie zadręczać osobnymi pytaniami, dajcie proszę znać w komentarzu czy i jak długo uczycie się niemieckiego. Uczycie się dla siebie, czy może w jakimś konkretnym celu? Na jakim jesteście poziomie? Jakich informacji szukacie na blogu? Jaki dział Was najbardziej interesuje? W ten sposób będzie mi łatwiej przygotowywać kolejne wpisy. Przypominam, że na blogu można komentować bez logowania się, od biedy można nawet podać fałszywego e-maila. Tylko wtedy nie dostaniecie informacji, że ktoś odpowiedział na Wasz komentarz.

Jeśli chodzi o mnie moją przygodę z niemieckim, to mogliście o niej poczytać w jednym z wpisów naszej akcji W 80 blogów dookoła świata, poniżej fragment:

Języka niemieckiego zaczęłam się uczyć w piątej klasie podstawówki i dopóki nie poszłam do liceum, to była to całkowicie bezstresowa nauka, na prywatnych zajęciach językowych. Może dlatego, w przeciwieństwie do wielu nastolatków, niemiecki kojarzył mi się zawsze pozytywnie? Moja nauczycielka od początku starała się mnie nauczyć mówić i mimo, że gramatyka była u mnie praktycznie na zerowym poziomie, mówić po niemiecku się nigdy nie bałam. Niemiecki wydawał mi się od początku do bólu logiczny i za to go bardzo lubiłam, reguły były jasne, wyjątki w sumie też (chociaż, jak się łatwo domyślić początkowo mało mnie interesowały ;)) więc w liceum zdecydowałam się na klasę językową, a po maturze dostałam się na germanistykę i teraz, od kilku już lat, pracuję jako lektor języka niemieckiego. Nie uważam, żeby moja nauka była zakończona. Myślę, że nigdy nie będzie, bo zawsze będzie coś nowego, jakieś nowe słowa i pojęcia, które w większości wypadków będę rozumiała z kontekstu. Nie wiem, czy z każdym językiem tak będę miała, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że to wszystko, czego się do tej pory nauczyłam było bardzo łatwe i w taki też łatwy sposób staram się uczyć moich uczniów. Bez zbędnego obciążenia gramatyczną terminologią, stosując czasem sztuczki i skróty, dawkując niektóre informacje, żeby ludzi od początku nie straszyć wyjątkami.

Teraz czekam na Wasze odpowiedzi :)

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!

64
  • Prun
    12 kwietnia, 2015

    to może teraz ja się ‘przedstawię’ ;)
    Niemieckiego zaczęłam się uczyć w technikum, wyboru nie miałam, ale po 3 latach francuskiego byłam go nawet ciekawa. Po ponad 3 latach zdecydowałam wyjechać do Szwajcarii i naprawdę nauczyć się komunikować. Przed wyjazdem dużo uczyłam się w domu z busuu, fiszkami, muzyką. Na miejscu uczęszczałam do szkoły i codziennie przechodziłam ‘lekcje życia’ :). Po powrocie kontynuuję niemiecki na studiach, a także w domu przez blogi, Duolingo i czytanie czasopism i artykułów, aby w przyszłości móc wyjechać do Szwajcarii już na stałe.
    Najbardziej interesują mnie słówka i idiomy :).

    Pozdrawiam

    • Diana Korzeb
      14 kwietnia, 2015

      A jak różnice między Hochdeutsch a Schweizerdeutsch? Bardzo są uciążliwe? Sama znam pewnie z 5 słówek na krzyż, miałam to szczęście, że Szwajcarzy rozmawiali ze mną w standardowej wersji języka, ale co innego spotykać się raz na tydzień na kawę, a co innego być na miejscu.
      Słówka i idiomy przyjęte do wiadomości :)

      p.s. Zrobiłabyś jakiś tutorial, jak się robi takie ładne zdjęcia. Niezmiennie podziwiam i zazdroszczę :)

      p.p.s. Na przyszłość w Toruniu znam fantastyczną miejscówkę z Burgerami. I jeszcze inną z lodami :)

  • aga otlo
    12 kwietnia, 2015

    Ja uczyłam się prywatnie w gimnazjum, prywatnie i państwowo w liceum, zdałam nieźle maturę rozszerzoną miałam w teorii lektorat na studiach a w praktyce się cofałam. Od 4 lat zero kontaktu i cofka totalna

    • Diana Korzeb
      14 kwietnia, 2015

      Ech znam ten ból. Był taki czas, że mój angielski dogorywał, ale już jest o wiele lepiej, bardzo pomogły mi seriale (chociaż nie są wystarczające).
      A ścieżkę niemieckiej kariery ;) mamy podobną, u mnie też były najpierw zajęcia prywatne. Sama chciałaś się uczyć, czy to pomysł rodziców? Planujesz jakoś odświeżyć niemiecki?
      2 punkty dla Grfin…tzn dla słówek :)

      • aga otlo
        14 kwietnia, 2015

        Niemiecki to totalnie pomysł rodziców. Mają firmę, gdzie niemiecki jest ważniejszy niż angielski. Dostałam się na dzienną germanistykę a wieczorową anglistykę i lingwistykę stosowaną i na germanistykę nie poszłam. Tata nie odzywał się przez pół roku. Wtedy myślałam, że nic na siłę, a teraz sama nie wiem. Studia by mnie zmusiły do niemieckiego a angielski z pasją sama bym się uczyła.
        Pracując (nie u rodziców) widzę, że angielski to robi się już za mało. A w rodzinnej firmie też przydało by się jakis telefon po niemiecku odebrać ;-) (kiedy zatrudniony na stałe tłumacz jest już po pracy.

        • Diana Korzeb
          15 kwietnia, 2015

          Wiesz, myślę sobie, że ciężko studiować coś, do czego nie mamy serca, więc pewnie na zdrowie Ci wyszło niestudiowanie germanistyki ;). Osobiście bardzo żałuję, że nie poszłam na lingwistykę, dziś brakuje mi bardzo tej akademickiej wiedzy z historii, kultury i języka angielskiego.

          Tak teraz patrzę – co miałaś na myśli mówiąc: “oraz wzrost na rozmowy przez telefon”?

          Próbowałaś oglądać jakieś serie dla osób uczących się niemieckiego? Myślę, że to byłby fajny motywator i taka iskierka, która mogłaby Cię zachęcić do nauki. Sama pewnie wiesz, że łatwiej odświeżyć wiedzę niż nauczyć się czegoś nowego :).

          • aga otlo
            16 kwietnia, 2015

            Wzrost na rozmowy? Nie mam pojęcia co chciałam napisać, pewnie gotowe zwroty aby mówić przez telefon. Piszę z telefonu stąd te błędy, telefon podpowiada.

            Wiesz właśnie wczoraj pomyślałam, ze mogłabym sobie filmy po niemiecku pooglądać, osłuchać się to i do książki chętnie zajrzę. Co polecasz? Może jest jakaś strona gdzie przez internet można oglądać niemieckie filmy, albo nawet amerykańskie tylko z niemieckim dubbingiem? A jakie proponujesz serie dla uczących się?

            • Diana Korzeb
              16 kwietnia, 2015

              Odpowiedzi na wszystkie swoje pytania znajdziesz w tym wpisie :)

              https://jezykowyprecel.pl/co-ogladac-po-niemiecku/filmy-i-seriale-do-nauki-niemieckiego/

              Są tam linki zarówno do youtuba dla osób średnio zaawansowanych, jak i legalne, bezpłatne źródła niemieckich filmów :)

              Tak jak już gdzieś pisałam, dubbing to zło ;). Jakoś tak dużo bardziej odpowiada mi ścieżka oryginalna. Tak czy inaczej warto zainteresować się mediatekami różnych niemieckich stacji. Wszystkie informacje w linku powyżej :).

              A próbujesz coś czytać po niemiecku?

              • aga otlo
                16 kwietnia, 2015

                Ale super! Dzięki, w wolnym czasie zapoznam się bliżej ;-)

                Kiedyś zdarzyło mi się przeczytać 2 książki po niemiecku (nieuproszczone) i Deutsch Actuell. Może gdzieś jeszcze znajdę gazetki, ale nie ma szans abym zrozumiała książkę. Ostatnio porządkowałam materiały od niemieckiego ( w ramach akcji, może przez samo przekładanie się czegoś nauczę) i znalazłam swoje wypracowanie z liceum. Nie rozumiałam (o zgrozo!) co 2 słowa! A pisałam je bez słownika! (chyba)

                Filmiki to dobry pomysł, na razie nie mam motywacji na więcej.

                • Diana Korzeb
                  18 kwietnia, 2015

                  To może motywacyjny przykład z mojego podwórka: od lat walczę z chęcią nauczenia się fr i it. Zaczynałam już tyle razy, że to wstyd i hańba, żeby wszystkie wyliczyć :P. Teraz powiedziałam sobie (taka groźba ;)), że to będzie ostatnia próba. Jak teraz się nie nauczę tych języków, to więcej nie będę próbować, bo wreszcie trzeba skończyć wmawiać sobie, że się czegoś chce i nic w tym kierunku nie robić. Uczę się od stycznia, są górki i dołki, ostatnio strasznie ciężko było mi uczyć się systematycznie, ale chyba się udało przezwyciężyć niemoc i wracam dziarsko do nauki. Jeśli taki leniwiec jak ja dał radę, to Ty też znajdziesz w sobie motywację :)). Zwłaszcza, że z tego co mówisz możliwości masz. Daj może sobie ze 2 miesiące na próbę i wtedy sama zobaczysz, czy Cię nauka tego języka kręci, czy jednak trzeba sobie odpuścić i przestać mieć wyrzuty sumienia :).
                  Gorąco Cię zachęcam do zapoznania się z darmowym podcastem na stronie http://www.slowgerman.com Do podcastów są teksty, więc nawet jeśli nie wszystko uda Ci się zrozumieć, to możesz zawsze sprawdzić słówka z tekstu.

                  • aga otlo
                    19 kwietnia, 2015

                    Super z Ciebie motywatorka! Strona sie przyda, nawet z komórki się otwiera, więc słuchać można praktycznie wszędzie ;-) Dobry plan. zakładam, że moje 2 miesiące próby powrotu do niemieckiego to będzie lipiec i sierpień (bo teraz w weekendy się przebranżowywuję i uczę się ja humanistka o zgrozo cyferek ;-) ), ale mam przerwę wakacyjną. Wtedy juz planuje zasiąść do niemieckiego a na Twojego bloga zaglądać jeszcze częściej i pewnie cos pokomentuje byś mnie nadal motywowała ;-) Dzięki!

                    • Diana Korzeb
                      23 kwietnia, 2015

                      Jak masz na telefonie apkę z podcastami, to możesz słuchać SG bezpośrednio z niej. A sam podcast jest fajny, bo jest sporo tak informacji o życiu codziennym i kulturze, a nie takie typowo podręcznikowe nudne pitu-pitu ;).
                      Trzymam zatem kciuki za szeroko pojęty rozwój i oby niemiecki wpadł Ci w ucho i serducho ;).

                    • aga otlo
                      24 kwietnia, 2015

                      Dzięki ;-)

  • marlena
    13 kwietnia, 2015

    Pierwsze słowa po niemiecku poznałam w wieku ok 5 lat. Prawdziwą przygodę z niemieckim zaczęłam w drugiej klasie szkoły podstawowej. Potem odnosiłam małe i większe sukcesy w nauce niemieckiego i w szóstej klasie wygrałam mój pierwszy słownik (koło się zatoczyło, bo ostatnio wygrałam też u Ciebie słownik:P). W gimnazjum byłam mocna w dyktandach, chętnie brałam udział w konkursach z wiedzy o krajach niemieckojęzycznych i zwyczajach świątecznych. Ale odkąd spadłam na głowę ze schodów i wgryzłam się w kubek z kisielem (serio!) to czasem mam problemy z wyraźnym wymówieniem niektórych wyrazów ;/

    Uczę się niemieckiego, bo go lubię, poza tym przydaje mi się w życiu codziennym – z większym lub mniejszym bólem w pisaniu pracy magisterskiej, mogę oglądać Tatort w oryginale i lepiej dogaduję się podczas wycieczek :)

    • Diana Korzeb
      14 kwietnia, 2015

      Chciałam dać lajka za sukcesy w dzieciństwie i teraz, ale nie będę lajkować wypadków. Mam nadzieję, że oprócz tego niewyraźnego mówienia czasami nie stało Ci się nic złego.
      To wcześnie zaczęłaś! W sumie zazdrość z okazji tak licznych sukcesów ;). Fajnie, że masz takie pozytywne wspomnienia i skojarzenia z niemieckim, większość raczej narzeka i tego języka nie lubi. Mam wrażenie, że czasem trochę z lenistwa (spróbowaliby francuskiego :P).
      Masz jakieś plany związane z niemieckim? Praca albo przeprowadzka? W sumie to ostatnio główne dwa powody, z którymi się spotykam.

      • marlena
        14 kwietnia, 2015

        Dzięki :D Diana, mój czas liczy się teraz “do obrony pracy magisterskiej” i “po obronie pracy magisterskiej”. W tej pierwszej epoce wiem, co będę robić – pisać, w drugiej, hmmm. zobaczymy. Na razie nie planuję przeprowadzki, uczę się bo lubię, a czy przyda mi się w pracy? Mam nadzieję, że tak :)

        Jeśli chodzi o sympatie i antypatie, to mam problem z polubieniem angielskiego. Z kolei bardzo lubię szwedzki. Zanim zaczęłam się go uczyć, pisownia wydawała mi się “taka podobna do niemieckiego”, a kiedy czytałam opinie, że wymowa sprawia problemy, myślałam sobie, “chyba kpią, to nie może być trudne”. Zrozumiałam tę trudność kiedy zaczęłam się uczyć i wsłuchałam się porządnie w brzmienie słów. Na razie trochę uczyłam się sama, żeby sprawdzić, czy mam zamiłowanie do szwedzkiego, ale “po obronie” zamierzam zająć się nauką już na poważnie.

        Oczywiście podobają mi się też języki uznawane przez większość moich znajomych za “brzydkie” czyli np. duński. I o mały włos zamiast na politologię poszłabym na filologię niderlandzką :)

        Dziwna chyba jestem? ;-)

        • Diana Korzeb
          15 kwietnia, 2015

          A tam zaraz dziwna. Jedni fascynują się Mięsnym Jeżem, a drudzy językami ;).

          Trochę zabawne, trochę straszne i bardzo życiowe jest to, jak z perspektywy czasu oceniamy swoje bieżące życie. Strasznie stresowałam się maturą, na studiach długo nie wiedziałam, co chcę robić w życiu (strasznie to było deprymujące, zwłaszcza, że znam przypadki, które “od dziecka” miały w życiu cel “zawodowy”), a teraz myślę, że to był fajny, lajtowy czas, kiedy myśli i barki były wolne od “dużych” problemów. Więc paradoksalnie ciesz się chwilą, po potem będzie trochę więcej wyzwań :).

          Rozumiem problem z angielskim. Też tak kiedyś miałam, w porównaniu do niemieckiego wydawał mi się strasznie chaotyczny i ogólnie ciężki do ogarnięcia. Potem nadeszła jednak era seriali, szczególnie Grey’s Anatomy (<3) i wtedy odkryłam, jaki angielski jest świetny! To strasznie plastyczny język, a nejtiwi różnej maści uwielbiają się nim bawić i wymyślać różne słowa: na co dzień, w filmach, książkach, piosenkach. Pełno tego. Sama zobacz, jakie cuda powstają:
          http://www.demilked.com/new-modern-funny-random-words-portmanteus/

          Fajnie, że interesujesz się wieloma językami. Znasz jakiś inny język na poziomie komunikatywnym (mogę-się-dogadać)? Zakładam, że angielski?
          W szwedzkim fascynuje mnie pisownia. Za dzieciaka popłynęliśmy z rodzicami promem do Szwecji i byłam zachwycona, że z moim niemieckim mogłam odszyfrować wiele napisów. Ale faktycznie wymowa to zupełnie inna para kaloszy. To samo w sumie z niderlandzkim. Uczyłam się go trochę kiedyś i załatwiła mnie wymowa właśnie :P

      • asiunia
        3 listopada, 2015

        Też bardzo lubie niemiecki. Mam z nim miłe wspomnienia. To mój ulubiony język poza polskim z pośród angielskiego,łacińskiego,czeskiego i francóskiego. Szlifuję języki żeby łatwiej byłoby mi się dogadać na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie.

  • Patrycja
    14 kwietnia, 2015

    Pierwsze moje spotkanie z niemieckim to klasa trzecia podstawówki. Niestety tylko rok. Potem rozstanie aż do liceum. Tam świetna, wymagająca nauczycielka, ale po liceum chyba powszechny już zanik! Teraz jednak pragnę powrócić, do tego, co umiałam. Uczę się ogólnie dla siebie, jednak jestem na studiach technicznych i niemiecki może być niezwykle niezbędny w moim życiu. Na chwile obecną to głównie słownictwo. Kiedy mam chwile wolnego czasu to piszę sobie różne teksty po niemiecku, czytam o kulturze itd. Brakuje mi jednak rozmowy. Póki co to albo gadam do siebie, do lustra bądź do siostry, która nic nie rozumie;) Na blogu szukam treści, których nie znajdę w słownikach, między innymi kulturalnych, wyjętych z codziennego życia, (idiomy świetna sprawa) no i pomocy dodatkowych do nauki. Z kilku poleconych źródeł skorzystałam i jestem zadowolona :)

    • Diana Korzeb
      15 kwietnia, 2015

      Cześć Patrycja! Od dawna czytasz bloga? Bo w komentarzu widzę Cię chyba pierwszy raz :) (no chyba, że wcześniej komentowałaś anonimowo)

      Wymagający nauczyciele to skarb! Sama takich najlepiej wspominam i dzięki nim najwięcej się nauczyłam (pani od historii w gimnazjum i od angielskiego w liceum <3! pozdrawiam, jeśli mnie czytają ;)). Zawsze też wszystkim opowiadam, że mój niemiecki najlepiej się rozwinął na czwartym roku studiów, kiedy mieliśmy zajęcia z bardzo wymagającą panią doktor. Aż żałuję, że tylko rok!

      Nie wiem, czy widziałaś te wpisy, ale poniżej wrzucam Ci linki z poradami, gdzie i jak poćwiczyć niemiecki. Mówienie do siebie nie jest złe (też tak czasem robię :)), ale zawsze lepiej ćwiczyć z drugim człowiekiem:

      https://jezykowyprecel.pl/2013/11/19/gdzie-jak-i-z-kim-cwiczyc-niemiecki/
      https://jezykowyprecel.pl/2015/02/21/kluby-i-kawiarnie-jezykowe/

      Jeśli zainteresuje Cię temat kawiarni językowych, to napisz, gdzie mniej więcej mieszkasz. Mam zebraną bazę kilku większych klubów językowych i może będę mogła Ci któryś podpowiedzieć :) (wszystkie mają strony/grupy na facebooku).

      Pomijając praktyczność, co Ci się najbardziej podoba w niemieckim jako takim?

      • Patrycja
        16 kwietnia, 2015

        Od około miesiąca się tu czaiłam, więc można powiedzieć, że jestem nowa;) Porady już chyba wszystkie Twoje przeczytałam i są bardzo przydatne. Co do kawiarni to szukałam trochę w sieci, ale jestem z nie za dużego miasta i z tego ci się orientuję to niestety nic takiego nie istnieje.
        Co mi się podoba? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam w sumie. Może taki porządek w nim? W gimnazjum uczyłam się francuskiego i był dla mnie bardzo “zabałaganionym” językiem szczególnie w mowie. Gdy podeszłam do niemieckiego wszystko stało się takie bardziej logiczne. Poza tym to muszę się nad tym zastanowić na spokojnie;D

        • Diana Korzeb
          18 kwietnia, 2015

          Ależ nie ma się czego czaić ;)! Nie gryzę! A bloga w równym stopniu tworzy autor jak i Czytelnicy.

          Jeśli nie ma kawiatni językowych, to zostaje internet i skype. Ostatnio trafiłam na taką stronę: Jeszcze się tam nie rejestrowałam, ale wstępnie wydaje się spoko. Można poszukać tam partnerów do rozmowy. Jeśli nie podejdzie Ci ta strona, to wrzuć w googla “tandem polnisch-deutsch” albo “brieffreunde” i powinny wyskoczyć strony, gdzie można poznać ludzi i popisać/porozmawiać z nimi po niemiecku. Za dzieciaka miałam 3 takie koleżanki i bardzo miło wspominam ten czas. Trzeba tylko uważać na pewien typ mężczyzn, który na takich stronach szuka “koleżanek”. Ale po 2-3 wiadomościach można się zorientować, że nie ma co brnąć w taką znajomość :P.

          Haha! W gimnazjum/liceum zabałaganiony to był dla mnie angielski ;). A niemiecki zawsze tak cudnie logiczny <3.
          Byłaś już w Niemczech/Austrii/Szwajcarii?

          • Patrycja
            19 kwietnia, 2015

            W wolnej chwili na pewno postaram się skorzystać z tych stron i poszukać kogoś chętnego;) Raz miałam taką osobę od angielskiego, ale Polaka, no i więcej nauczyłam się jak popadać w wątpliwości swojej wiedzy widząc ogrom błędów drugiej osoby, niestety…
            Byłam w Niemczech raz, w Berlinie na dwa tygodnie, chociaż do granicy mam ok 150km. Wspominam to jako jedną z najwspanialszych podróży. W tym roku z chłopakiem mamy plany na jakiś wypad, póki jeszcze opłat nie ma za autostrady;)

            • Diana Korzeb
              23 kwietnia, 2015

              Wiesz, z Polakami też można poćwiczyć niemiecki/angielski, zawsze to fajny sposób na zweryfikowanie swoich umiejętności i przełamanie strachu przed mówieniem. Z dwojga złego lepiej rozmawiać z Polakami po niemiecku (np w ramach wieczoru nad herbatą i planszówkami ;)), niż wcale nie ćwiczyć języka. Trochę żałuję, że na studiach nie wpadliśmy na pomysł zorganizowania sobie konwersacji we własnym gronie. Niemiecki pojawiał się tylko jak pojawiały się mocniejsze trunki, wtedy język nabierał gibkości i potrafił przekazać wszystko, co pomyślała głowa (strasznie to wkurzało znajomych nieznających niemieckiego :P).
              Wyjazd super sprawa! Macie jakieś bardziej sprecyzowane plany co do kierunku?

              • Patrycja
                24 kwietnia, 2015

                Żeby jeszcze którykolwiek z moich znajomych uczył się bądź znał niemiecki;) Ale od września planuję zapisać się do takiej grupki przygotowawczej do matury. Opłata jest nieduża, a bardzo dużo się mówi na takich zajęciach (uczęszczałam na angielski parę lat temu). Innych pomysłów w moim mieście nie widzę, a profesjonalne kursy językowe póki co są nie na moją kieszeń. Na wycieczkę mam zamiar się wybrać do Drezna, którego zdjęcia skradły moje serce;)

  • Diana Korzeb
    15 kwietnia, 2015

    A myślisz, że znajomość niemieckiego pomaga czy raczej przeszkadza w nauce szwajcarskiego niemieckiego? Pytam pod kątem czytelników i moich uczniów. Wydaje mi się, że jest raczej pomocna, chociaż i tak dialekty szwajcarskie brzmią czasem jak czysta chińszczyzna. Jest taka cudowna seria o szwajcarskich koziorożcach z kantonu Graubünden. Nazywają się Gian i Giachen i są mega. Ale jak sobie puszczę wersje bez napisów (nawet od biedy holenderskich), to omija mnie cała zabawa :P

    Z tego, co kojarzę, najczęściej bywasz w okolicy Basel, prawda? Tam też używa się helwetyzmów typu Vélo, Coiffeur czy Trottoir itp? Czyli po prostu francuskich wyrazów?

    Eee tam, już się tak nie kryguj, a jak ktoś jest zielony jak szczypiorek na wiosnę w temacie fotografowania, to wszelakie wskazówki się przydadzą :)

    • Prun
      19 kwietnia, 2015

      pomaga oczywiście, znając dobrze niemiecki łatwiej ich rozkodować ;)*
      haha w Graubunden jak i w Wallis mają bardzo trudne dialekty, z którymi sami Szwajcarzy mają problem, z mojej teorii wynika, że to właśnie jest powodem nadużywania głębokiego “heee?” jako oznaki zdziwienia ;)) aczkolwiek Buendner Dialekt brzmi ponoć “sexy”! serię tę znam, miałam szczęście spędzić tegoroczne ferie właśnie na tym kawałku gór – zwierzaki są zabawne – typowe szwajcary :D

      Tak, Basel to mój drugi dom :) używają oczywiście, Velo i Coiffeur to podstawa, Trottoir nie wychwyciłam, ale do szkoły jeździ się ‘trottinette’, a nie Roller ;)

      no dobra – wskazówka: wyciągnąć aparat, ustawić sobie ulubiony program, użyć oczu jako skanera ciekawych scenerii i do dzieła :)) w domu importuję wszystkie zdjęcia do programu/albumu Picasa, gdzie można je poprawić, nałożyć jakiś filter, zrobić kolaż itp. uwielbiam bawić się filtrami i się z tym nie kryję

      *jeszcze takie ułatwienie:
      gsi = gewesen
      nöd/ nüt = nichts

      • Diana Korzeb
        23 kwietnia, 2015

        Paulina, masz jeszcze jakieś fajne szwajcarskie kawałki? Chętnie bym posłuchała :)

  • Iza z Love For France
    16 kwietnia, 2015

    Po raz pierwszy z żywym niemieckim spotkałam się na różnych konferencjach w Niemczech i od razu stwierdziłam, że brzmienie mi się podoba :D Co do nauki… pół roku na kursie organizowanym w pracy, potem długa przerwa i teraz samodzielnie z doskoku (ale miałam 2-3 miesiące bardzo regularnego “zacięcia”, gdzie spędzałam nad niemieckim ze 2-3h dziennie). Umiem już zamówić kawę i kupić bułki w sklepie ;)

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Iza, jakoś mi umknęło, że uczysz się niemieckiego. Myślałam, że te wizyty na moim blogu to tylko tak kurtuazyjnie :P.
      Jeśli dobrze pamiętam, to opisywałaś u siebie wizytę we Freiburgu, udało Ci się wtedy trochę poszprechać?
      2-3 godziny to ładny wynik, ale chyba ciężko utrzymać takie tempo na dłuższą metę? Podobno pomaga wtedy lekki odpoczynek/zmiana sposobu uczenia się. No właśnie, jak Ci się najlepiej uczy niemieckiego? Masz takie same metody na niemiecki i francuski?

      • Iza z Love For France
        20 kwietnia, 2015

        A wpadam po znajomości, ale nie tak bezinteresownie, jak widać ;) Tak, byłam we Freiburgu, ale wtedy się nie udało ;) Z kolei regularnie wpadam do Bazylei, więc od czasu do czasu się odważam coś zaszprechać. Tylko, że – jak na złość – ja chcę tylko o kawie i ciastku, a się okazuje, że koniecznie chcą mi o jakiejś promocji opowiedzieć .. więc ja mówię, że NAJN! po angielsku proszę ;) A tak na poważnie – to w kilku sytuacjach dałam sobie radę, ale nie czuję się pewnie mimo wszystko.
        A nie czuję się pewnie, bo już wiele miesiecy temu zarzuciłam tą moją samozwańczą naukę i nie mogę się zmobilizować na powrót. Więc z doskoku sobie na blogach poczytam tu i tam i na razie na tym się kończy.
        A metody? Francuskiego uczyłam się w liceum, więc to była regularna nauka. Niemieckiego uczyłam się online (babbel) i spoko – bardzo mi się podoba, tylko brakuje mi pogadania z żywym człowiekiem (na lekcji, a nie od razu w Starbucks’ie) ;)

        • Diana Korzeb
          23 kwietnia, 2015

          A masz kiedyś w planach naukę? Z celem w postaci jakiegoś B2/C2? Swój it i fr chciałabym chyba doprowadzić do B2, żeby czytać i swobodnie się wypowiadać, ale raczej bez szaleństw. Podobno nie da się nauczyć kilku języków na poziomie C2.
          Najlepsza motywacja do nauki to ta wewnętrzna, musi nam się coś super podobać, bardzo chcieć coś poznać/czegoś nauczyć i wtedy to najlepiej działa. Może jakiś ulubiony zespół? Albo super przystojny (ekhm ;)) niemiecki aktor?
          Swoją drogą, orientujesz się jak to wygląda w Alzacji jeśli chodzi o naukę niemieckiego i podejście do Niemców? Bo z jednej strony historia, a z drugiej ekonomia, więc jestem ciekawa jak to wygląda dzisiaj.

          • Iza z Love For France
            28 maja, 2015

            Trochę późno odpowiadam, ale odpowiadam ;)
            Szacun za wielojęzyczność! Rozumiem, że angielski też masz na spoko poziomie, co? :)
            Co do Alzacji – to jest właśnie mój motywator do nauki niemieckiego. Tu niemiecki jest znacznie ważniejszy niż znajomość angielskiego. Wszyscy szprechają jak jeden mąż. Ale to nic dziwnego – Szwajcaria za jednym rogiem, Niemcy za drugim, a język alzacki (jęz. regionalny, drugi pod względem najbardziej używanego we FR) jest ma więcej wspólnego z niemieckim niż z francuskim. Tak więc sama widzisz… Konieczność. Muszę się na serio zmobilizować, ale zawsze z priorytetach spada na dalsze miejsce..

            • Diana Korzeb / Językowy Precel
              5 sierpnia, 2015

              Do wielojęzyczności jeszcze daleko. Teoretycznie w każdym z języków mogę już pogadać, ale żaden nie jest na satysfakcjonującym mnie poziomie ;). Angielski spoko, ale w Szkocji czuję się, jakbym go w ogóle nie znała :P. Mam wrażenie, że Alzacja byłaby moim regionem idealnym: blisko wszędzie tam, gdzie lubię i dużo okazji do podróżowania. To dlatego tak bardzo podobało mi się w Konstancji.
              Udało Ci się w międzyczasie wrócić do niemieckiego?

  • ewa
    16 kwietnia, 2015

    czytając o tym, jak ludzie zaczęli się uczyć języka niemalże “od zawsze”, wcale mnie to nie de-motywuje, gdyż można zacząć naukę w rożnym/każdym wieku. Ja jestem tego doskonałym przykładem. Wyjazd z kraju bez słowa po niemiecku, zapis na kurs, nauka przez rok, no i efekty murowane. Mimo iż uczę się niespełna 2 lata, denerwuje mnie jak czegoś nie rozumiem, to nie poddaję się, zresztą nie mam za bardzo wyjścia. Oswoiłam się z tym językiem, już mnie tak nie drażni jego “twardość” i “szszsz”, ale brakuje mi słówek, fiszek, tych trudniejszych, urzędowych etc.

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Ewa, ale dlaczego miałoby Cię to demotywować? Wychodzę z założenia (i nie ja jedna), że na naukę nigdy nie jest za późno. Nie wiem ile masz lat, ale uwierz mi, że znam osoby po 50, a wręcz koło 70, które radziły sobie na zajęciach z niemieckiego lepiej niż dużo młodsi koledzy i koleżanki z grupy :).
      Oczywiście najlepiej uczyć się języka na miejscu i poddać się tzw “całkowitemu zanurzeniu”, otaczać się językiem w każdej możliwej dziedzinie, a gdzie można to zrobić lepiej niż na miejscu?
      Każdy się trochę denerwuje, jak nie rozumie rodzimych użytkowników języka. W jakim rejonie Niemiec mieszkasz? Jak tam z dialektem? Daje trochę w kość czy nie jest tak źle?
      Pomyślę nad wpisami z urzędowym niemieckim, ale tymczasem najlepiej zrobić takie fiszki samemu. Jak je sama sobie przygotujesz, to część wyrazów uda Ci się zapamiętać już podczas pisania, mimochodem.

      • ewa
        18 kwietnia, 2015

        Mieszkam w Karlsruhe. co wieś to inny dialekt:)lubię się uczyć:)

        • Diana Korzeb
          18 kwietnia, 2015

          Widzę, że ładny tam macie zamek/pałac. Da się wejść do środka?

  • Nina
    16 kwietnia, 2015

    Hej ;) naukę niemieckiego zaczęłam w 4 klasie podstawówki, później kontynuacja w gimnazjum, miałam fajną nauczycielkę, do tego zaczęłam słuchać zespołu Tokio Hotel, a że to zespół niemiecki – chciałam rozumieć teksty. Później niestety zostałam zdemotywowana w liceum gdyż przydzielono mnie do grupy gdzie niemiecki był od totalnych podstaw, dopiero w 3 klasie poszłam na korepetycje żeby zdać maturę i to nie na 30 % a więcej, nawet nieźle mi poszło, ale to była tylko nauka tylko do matury, szkoła.. a później jak już zdałam to kontakt z językiem się urwał. Siostra bardzo dobrze szprecha, ale hm, jakoś nie gadamy po niemiecku często. Od dwóch lat pracuje w transporcie międzynarodowym, a od roku zajmuje się klientem z Niemiec, daje radę, ale staram sie nie dzwonić, czuje barierę, wysyłam głównie maile, ale ostatnio dość często mówi się o wyjeździe tam na pare dni, i pojawił się strach i motywacja w jednym :D chciałabym potrafić się dogadać bez większego problemu, zaczęłam oglądać niemieckie bajki “kleine Nick”, od niecałego miesiąca ucze się z programem Profesor Klaus, codziennie 10 nowych słówek, chciałabym ogladać filmy z polskimi napisami, seriale, ciężko jednak znaleźć z napisami. Tutaj widziałam pare tytułów ale nie wszystko jest właśnie z napisami, nie wszystko da się pobrać żeby obejrzeć w wolnej chwili. A może ktoś byłby chętny najpierw popisać np na Skype/FB, a później może też porozmawiać? Mój poziom nie jest zachwycający i może być ciężko… ale fajne jest uczucie jak piszę bądź rozmawiam w innym języku, i druga osoba rozumie co ja chcę przekazać :D poza niemieckim znam troche angielski, ale jednak to niemiecki chciałabym teraz podszkolić, to jest priorytet :)

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Nina, witaj na blogu! Wyżej podrzucałam dziewczynom linki do mojego wpisu i innych stron, z których możecie skorzystać, żeby posłuchać łatwiejszego niemieckiego (również z napisami, ale niemieckimi). Od siebie odradzam napisy po polsku. Tak naprawdę pomagają tylko trochę. Lepiej słuchać bez napisów i starać się zrozumieć jak najwięcej. Tylko czasem jedno nagranie trzeba słuchać kilka-kilkanaście razy. I notować sobie wyrazy, które udało się usłyszeć, sprawdzić je w słowniku i posłuchać nagrania jeszcze raz. Po jakimś czasie zauważysz, że rozumiesz więcej i że w potoku słów jesteś w stanie wyróżnić pojedyncze słowa, nawet jak nie wszystkie rozumiesz. Ale do tego potrzeba trochę czasu. I systematycznego słuchania/oglądania.

      Jeśli czujesz, że masz problem ze słuchaniem, to jedyną poradą jest jak najczęstsze słuchanie niemieckiego. A jeśli z mówieniem, to trzeba mówić, pisanie pomoże tu tylko trochę. Wiem, jak to jest jak się człowiek stresuje i boi się, że narobi błędów, będzie dukał i mało kto go zrozumie i jeszcze może wyszydzi. Też tak kiedyś miałam, serce waliło mi młotem, jak miałam się odezwać w obcym języku. Teraz jest dużo lepiej, ale z powodu słabego francuskiego zdarzyło mi się niedawno nieraz frustrować i przechodziłam na niemiecki. Z drugiej strony cały czas próbuję, bo inaczej się nie nauczę mówić.

      Maile do klienta piszesz po niemiecku? Jeśli tak, to świetnie! Zawsze to dodatkowa motywacja, a i pewnie branżowe słówka często wpadają. Jeśli klient jest w porządku i taki trochę mniej formalny, to spróbowałabym na Twoim miejscu do niego zadzwonić. Jak porozmawiacie, nawet chwilę!, po niemiecku to gwarantuję Ci, że przez resztę dnia banan nie będzie schodził z Twojej twarzy :) I od razu będziesz się obkładać materiałami do nauki niemieckiego ;).

      A czego szukasz na blogu? Jakie wpisy Cię interesują? Mam już kajecik z Waszymi pomysłami i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować :).

      • Nina
        19 kwietnia, 2015

        Czasem dzwonie do klienta, ale staram się unikać :P ostatnio się zmuszam żeby jednak to zmienić ale ciężko, ciężko.. Uciekam w maile :) Hm.. Mnie interesują różne zwroty potoczne, przydatne zwroty przy codziennych rozmowach, rozmowach przez telefon, plus ciekawe filmy, seriale :)

        • Diana Korzeb
          23 kwietnia, 2015

          To trzymam kciuki za odwagę i odzywaj się w komentarzach, zawsze to miło zobaczyć znajome imię/nick :))

  • J ustyna
    16 kwietnia, 2015

    Witam, po raz pierwszy włączam się do dyskusji :)
    Moja przygoda z niemieckim zaczęła się mniej więcej w wieku 4-5 lat poprzez oglądanie niemieckiej telewizji. Pamiętam taką sytuację, że w niemieckiej telewizji był program p. Makłowicza tłumaczony na język niemiecki (lektor) i w tle było słychać jak p. Makłowicz mówi po polsku. Wtedy to rozpłakałam się, bo uważałam, że Niemcy poprzez tłumaczenie wyrządzają krzywdę Polakowi :D Dalsza przygoda z niemieckim miała miejsce w 3. i 4. klasie szkoły podstawowej, potem niemiecki przestał być nauczany w szkole, na rzecz angielskiego. A ja i tak po kryjomu uczyłam się niemieckiego. Potem nauka w gimnazjum i sukcesy. Teraz jestem w liceum. Za rok czeka mnie matura, oczywiście z niemieckiego :) Nawet jeżeli czasami coś mi nie wychodzi z niemieckiego, nie poddaję się. Najważniejsze, że nauka niemieckiego sprawia mi przyjemność (w przeciwieństwie do angielskiego) :D

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Cześć Justyna!
      Ale Ci fajnie! Jeszcze tyle superanckich rzeczy przed Tobą! Urzekło mnie potajemne uczenie się niemieckiego i patriotyzm językowy :D.

      Macie w szkole jakąś wymianę ze szkołą z Niemiec? Masz możliwość załapać się na taki wyjazd przed maturą? A matura podstawowa czy rozszerzona? Jak się uczysz niemieckiego? Całkiem sama sama, czy jednak na jakimś kursie poza szkołą?

  • Leseratte
    18 kwietnia, 2015

    Niemieckiego uczę się od pierwszej klasy szkoły podstawowej, czyli już leci 11 rok. Zawsze strasznie mi się podobał, nigdy nie miałam trudności z zapamiętaniem nowych słówek. Niestety od jakichś dwóch lat mam niemiecki w szkole tylko na podstawowym poziomie, ale za to znalazłam tego bloga :) chyba już z pół roku śledzę różne wpisy dotyczące ciekawostek o języku. Poza tym przekonałam się na własnej skórze, że to co w szkole to za mało, żeby zrozumieć Niemców. Dzięki tej stronie zaczęłam oglądać niemieckie filmiki i teraz tylko czekam do września, kiedy znów będę mogła się sprawdzić w moich umiejętnościach ;p
    Pozdrawiam

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Cieszę się zatem, że się odezwałaś Leseratte ;) (szkoda, że tak bezimiennie :P). Zawsze mi miło, jak ktoś mówi, że czyta mojego bloga i że jest przydatny. Takie było założenie.

      Na przedmioty i zajęcia w szkole często nie ma się wpływu, więc jeśli coś nas interesuje, to faktycznie trzeba taką wiedzę poszerzać na własną rękę. Chyba coś źle liczę, ale nijak nie wychodzi mi, dlaczego musisz czekać aż do września :P. Chyba, że masz na myśli jakiś ekstra wyjazd ;).

      Byłaś już w Niemczech? Bo rozumiem, że miałaś już okazję rozmawiać z Niemcami po niemiecku? Jak wrażenia? Fajnie było :D?

      • Ada
        23 kwietnia, 2015

        Bezimiennie było przez przypadek :) Jestem Ada, ale z rozmachu podpisałam komentarz “Leseratte”. Rok temu byłam na takiej wymianie, moja szkoła bierze udział w projekcie “Wolna Europa i ja” razem z Niemcami w naszym wieku zwiedzaliśmy miejsca takie jak Grunwald, Wilczy Szaniec, różne cmentarze z okresu wojny. We wrześniu mam kolejny taki wyjazd tym razem to my pojedziemy do Niemiec. Było dość ciężko się z nimi dogadać, ale mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Pocieszyła mnie nauczycielka niemieckiego, podobno ona też na samym początku miała trudności ze zrozumieniem ich akcentu :)
        W Niemczech byłam już jakieś 4 razy, zawsze Berlin i zawsze wyjeżdżam ze smutkiem, bo strasznie mi się tam podoba.j

        • Diana Korzeb
          23 kwietnia, 2015

          Witaj Ada :)!
          Aaa teraz wszystko jasne! Też byłam w szkole na wymianie w Niemczech i to były jedne z fajniejszych wakacji! Super, że macie taką możliwość, a co do dialektu/akcentu to Twoja nauczycielka ma rację. W niemieckich wiadomościach czasem wypowiadają się Niemcy (z Niemiec :P) i są napisy, bo normalnie inni Niemcy w ogóle nie byliby w stanie ich zrozumieć. Z ciekawości, z jakiego regionu są Ci “Twoi” Niemcy? To będą ci sami co do Was przyjechali? W jaki rejon się wybieracie?

  • Ania
    18 kwietnia, 2015

    Hej ;)
    W szkole miałam angielski. Po 10 latach nauki angielskiego stwierdziłam, że dalsza kontynuacja nauki nie ma sensu. Dlaczego? Nigdy nie trafiłam na ODPOWIEDNIEGO nauczyciela i mój poziom był po 10 latach zerowy.
    Od niedawna uczę się niemieckiego sama w domu. Ciężko mi być systematyczną i zmotywowaną ale sprawia mi większą przyjemność niż z nauki angielskiego. Mój poziom niemieckiego jest na etapie RACZKOWANIA ;) ale daję radę.
    Uczę się niemieckiego aby móc spełniać MARZENIA :D.
    W wolnych chwilach słucham niemieckiej muzyki. Bardzo mi to pomaga.
    Interesuje mnie tradycja Niemiec, słówka i rozmówki. ;)

    • Diana Korzeb
      18 kwietnia, 2015

      Witaj Aniu! To pewnie jesteś Świezynką na blogu ;)? Podziwiam, serio, PODZIWIAM wszystkich samouków. Ja próbowałam sama się uczyć języków, ale to nie dla mnie. Ja muszę mieć nauczyciela, bo inaczej nie idzie. Dlatego tak (pozytywnie!) zazdroszczę samozaparcia i samoogarnięcia w tej kwestii.
      Aniu, skąd pomysł na niemiecki?

      • Ania
        22 kwietnia, 2015

        Tak. Czytam blog od niedawna. :)
        Jestem samoukiem ale nie mam jak użyć języka w praktyce i jest ciężko.
        A skąd pomysł na niemiecki?

        – W wieku 10 lat na wycieczce szkolnej pierwszy raz przekroczyłam granice Niemiec. Bardzo mi się podobało.
        – Od dłuższego czasu myślę o wyjeździe do Niemiec na stałe.
        – Podoba mi się twardość języka.
        – Lubię podróżować i jest kilka miejsc, których chciałabym odwiedzić w Niemczech.

        • Diana Korzeb
          23 kwietnia, 2015

          Ciekawe powody, sama mogłabym się pod niektórymi podpisać :). Tylko serio nie rozumiem, co wszyscy mają z tą twardością niemieckiego :P? Gdzie on jest twardy? No jak twardo można wymówić wyraz Kaninchen czy Meerschweinchen ;)? nie da się!
          Niemcy są dobrym krajem do zwiedzania i paradoksalnie bardzo lubianym przez Polaków. W miastach niedaleko granicy (Berlin, Drezno, Lipsk) zawsze słychać polskich turystów na ulicy :)

  • Emilka S
    4 sierpnia, 2015

    Czas i na mnie :) Niemieckiego uczę się od 3 klasy podstawówki. Teraz to już dłużej uczę się niemieckiego, niż nie uczę (o jeju…). Można powiedzieć, że nie miałam szczęścia do niemieckiego i do 3 klasy liceum wszyscy wmawiali mi, iż naprawdę kompletnie nic nie umiem. Dopiero bliższy kontakt z lektorką z Niemiec pozwolił mi nabrać trochę pewności siebie w języku. Całe szczęście, bo poskutkowało to certyfikatem (polecam wszystkim uczącym się, aby próbowali, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że kiedyś przyda mi się on na studia).
    Od pół roku mieszkam w Niemczech i mam same pozytywne doświadczenia z językiem. Jestem na takim poziomie, że spokojnie radzę sobie tutaj na studiach, chociaż na studiach uczyłam się niemieckiego tylko przez 1 semestr.
    Na Twoim blogu w sumie interesują mnie różne tematy :) Lubię czytać, więc jak tylko mam czas, to przeglądam wszystko.

    • Diana Korzeb / Językowy Precel
      5 sierpnia, 2015

      To masz dłuższy staż niż ja ;). Mieliście obowiązkowy niemiecki w szkole czy to raczej zajęcia dodatkowe w podstawówce? U mnie był tylko angielski, a i to dopiero od 5 klasy. Kończąc gimnazjum niektórzy koledzy nadal nie umieli odmieniać angielskiego “to be” :P.
      Czasem sobie myślę, że dobry nauczyciel to taka podstawa na początku nauki. Nie nauczy się za ucznia, cudów nie można wymagać :P, ale jak potrafi dobrze wytłumaczyć, poprowadzić zajęcia i jeszcze zmotywować, to prawdziwy skarb i trzeba się takiej osoby trzymać rękoma i nogami ;). Fajnie, że są tacy nauczyciele!
      To ciekawe co piszesz o certyfikacie, bo osobiście jestem przeciwniczką takich papierów ;). Pomijając kwestię pracy, bo dobry pracodawca i tak przeprowadzi test sprawdzający znajomość języka, to nie sądziłam, że gdziekolwiek się na serio przydają. Gratulacje! Który poziom zdawałaś? Pewnie Test DaF, bo to chyba z nim przyjmują na studia? Czy z KDSD? Zdradzisz gdzie studiujesz?

      • Emilka S
        6 sierpnia, 2015

        To był obowiązkowy język. Część klas uczyła się angielskiego, w mojej padło na niemiecki.
        Dokładnie. Niestety i stety nauczyciele są bardzo ważni na początku.
        A co do papierków to niby nie są ważne. W końcu chodzi o to, czy ktoś dobrze zna język, ale lista dokumentów okazała się nieubłagana. Zdawałam DSD II i studiuję na TUM :)

        • Diana Korzeb / Językowy Precel
          6 sierpnia, 2015

          Wyguglowałam sobie TUM i wyszło mi, że to w Monachium, zgadza się?
          Jak sobie radzisz z dialektem? Wykładowcy mówią w Hochdeutsch czy po bawarsku? Zazwyczaj mam takie szczęście, że nowo poznane osoby mówią na co dzień w Hochdeutsch, ale raz miałam okazję porozmawiać z rodowitym Bawarczykiem i było bardzo ciężko. Pewnie można się przyzwyczaić, ale to chyba tak trochę jak nauka nowego języka.

          • Emilka S
            7 sierpnia, 2015

            Zgadza się :)
            Z dialektem sobie nie radzę póki co wcale. Znam tylko kilka mało znaczących słówek. Raz spotkałam taką babcię, która nawijała po szwabsku i to z prędkością światła, to ani słowa nie zrozumiałam praktycznie.
            Wykładowcy mówią w Hochdeutsch. Tylko jeden wypowiedział się po bawarsku do tej pory i to raz, bo akurat ten przedmiot był po angielsku. Na mojej uczelni jest bardzo dużo obcokrajowców, więc wszyscy starają się mówić w bardzo prosty sposób.

            • Diana Korzeb / Językowy Precel
              11 sierpnia, 2015

              Jeśli interesuje Cię dialekt bawarski to warto posłuchać filmików tego pana:

              Zwłaszcza, że większość kwestii jest mówiona zarówno w Hochdeutsch jak i Bayrisch :)

  • Rozgryź Język
    5 sierpnia, 2015

    Hej :) jestem i ja :)

    Niemieckiego zacząłem uczyć się już w podstawówce, czyli to był mój pierwszy język w szkole. Lubiłem niemiecki, miałem bardzo dobrą nauczycielkę. Wtedy też pierwszy kontakt z native speakerami! Koszykarki z Niemiec przyjechały do mojej szkoły na mecz. Przyszły na nasze zajęcia i odezwały się do mnie! Oczywiście odbyło się to na zasadzie: Wie heisst du? itp., ale pamiętam, jak duma mnie rozpierała, że sobie poradziłem! :)

    Przyszedł czas gimnazjum, tam angielski… Dla mnie czarna magia, leciałem na trójkach, nie wiedziałem, co się na tych zajęciach dzieje. Byłem totalnie beznadziejny. Jednak w technikum nadrobiłem i skończyłem anglistykę!

    Jeżeli chodzi o niemiecki w gimnazjum, niestety nie miałem go. Mój poziom przez te 3 lata braku kontaktu z nim zmalał praktycznie do zera. Pamiętałem jak jest pies i kot, oraz jakąś piosenkę z podręcznika dotyczącą powitań i pożegnań.

    Poszedłem do technikum i tutaj niemiecki 4 lata, znowu od początku… Nawet wydaje mi się, że mniej materiału niż w podstawówce. No ale co zrobić, na grupy nie dzielili, poziomu nie sprawdzali. Miałem 5 z niego, ale poziom A2 to rzeczywiście szczyt ludzkich umiejętności. :P

    Później 5 semestrów niemieckiego na studiach. Na początku babka olewała, wszystko od początku. Druga grupa miała lepiej, bo kobieta korzystała z podręcznika do B1. Ciągle powtarzała, że niemiecki to najbardziej logiczny język, o jakim świat słyszał. Niestety to nie z nią miałem niemiecki, ale uczyła mnie hiszpańskiego. Moja lektorka zmieniła się, zastąpiło ją wredne babsko bez kultury, które za wszelką cenę chciało pokazać nam, że jesteśmy zerem (że też tacy ludzie uczą). Po prostu znienawidziłem ten język, miałem jej to za złe i zdecydowałem, że zaliczę to i nie chcę o niemieckim słyszeć.

    Stało się tak, że niemiecki zaliczyłem na 5, dzięki czemu zostałem zwolniony z egzaminu. Minęło już pół roku, odkąd ta kobieta przestała mnie uczyć i jakoś powoli mój mózg domaga się niemieckiego. Leczy się z ran. :P

    Ile można się uczyć i dalej być wiecznie początkującym? Policzmy: 3 lata podstawówki + 4 lata technikum + 2,5 roku studiów = 9,5 roku nauki niemieckiego! Poziom teoretycznie A2, praktycznie A1…

    Policzmy też angielski: 3 lata gimnazjum + 4 lata technikum + 3 lata studiów = 10 lat. Poziom C1/C2, a to tylko pół roku różnicy. I tak, wiem, studia wiele mi dały, w końcu codzienny kontakt z językiem dość intensywny, ale 9,5 roku niemieckiego i totalne zero!

    Nawet to, że mam niemieckie nazwisko (nie mam Niemców w rodzinie) nie było wystarczającą motywacją do nauki. A jestem ciekaw reakcji Niemców, gdy się im przedstawiam, a nazwisko znajome. :D

    W języku niemieckim najbardziej podoba mi się wymowa! O losie… i rozumiem, że przyjęło się, że jest ona twarda. Wydaje mi się, że wynika to po prostu z problemów z precyzyjnym określeniem tego. Ktoś tak kiedyś powiedział i się zwyczajnie przyjęło. Ta wymowa nie jest twarda, ona jest TĘPA. I tutaj też, nie potrafię tego inaczej określić. Ale uwielbiam to!

    Czytałem wszystkie komentarze pod tym wątkiem i widzę, że dałaś sobie ostatnią szansę na naukę Italienisch oraz Französisch. Ze mną jest tak samo, ale nie poddawaj się. Po prostu ucz się, nie myśl o wynikach za dużo, samo przyjdzie. W końcu wejdzie do głowy.

    W przyszłości chciałbym znać angielski i hiszpański na poziomie C2, niemiecki przynajmniej B2, japoński N3 (B2). Teraz już wiem, jak bardzo mnie kosztowało pisanie pracy, niechęć przez to do nauki języków. Dużo przepadło z tego, co zdołałem sobie powtórzyć… Wiem, że muszę popracować nad organizacją. :)

    O czym chciałbym czytać na tym blogu? Nie mam jakichś preferencji, ale przydałby się jakiś wpis o certyfikatach. Myślę, że ludziom może się przydać. Nawet orientacyjną ilość godzin do przygotowania się na określony poziom można znaleźć w necie. To by nakłoniło osoby z certyfikatem w kieszeni, by podzieliły sie swoją wiedzą i spostrzeżeniami. :)

    Uuuuuf, ale się rozpisałem. Ale dobry odpoczynek od Anki :) Pozdrawiam :)

  • Iza Łukasik
    6 sierpnia, 2015

    Niemieckiego zaczęłam się uczyć w pierwszej gimnazjum, straszna szkoda ze nie mieliśmy tego przedmiotu w podstawówce bo pierwszy rok zszedł niemal tylko na samych “podstawach”. Nie lubiłam tego przedmiotu na początku, nasza germanistka mnie irytowała, a poza tym miała strasznie dziwny akcent i jakoś nie potrafiła nas uczyć.
    Potem wreszcie zaczęła nas uczyć zupełnie inna nauczycielka. Maksymalnie zaraziła mnie miłością do języka niemieckiego, na lekcjach siedziałam z czystej przyjemności i uczyłam się w sumie więcej niż trzeba. Jako jedyna chodziłam do niej chętnie na kółka, byłam na kilku konkursach, w jednym z nich zdobyłam tytuł germanisty roku. Pomagałam wielu osobom z klasy w nauce języka, do dziś pamiętam jak uczyłam mojego kolegi wiersza po niemiecku. Strasznie mnie to motywowało do dalszej nauki. W tym roku skończyłam gimnazjum, dostałam się do klasy lingwistyczno-medialnej z rozszerzonym językiem angielskim (no bo przecież kto z młodzieży dzisiaj lubi niemiecki, nie otworzono mi niestety kierunku z tym językiem rozszerzonym) i w przyszłości marzy mi się germanistyka (behawiorystyka też, ale mniejsza o to). Może i moja przygoda z językiem niemieckim nie jest nie wiadomo jak barwna i ciekawa, jednak dopiero się zaczyna i wiem że prędko się nie skończy ;)
    A na Twojego bloga trafiłam niedawno, jednak bardzo mi się tu podoba i myślę że będę tutaj wracać :)

  • Ewa
    18 sierpnia, 2015

    Szykując się do wyjazdu do Niemiec trafiłam na tego bloga i muszę przyznać, że sposób w jaki jest prowadzony motywuje mnie do zagłębiania się w język niemiecki!

    Jak większość moich znajomych uczyłam się niemieckiego w gimnazjum i liceum, ale niestety po tych 6 latach niewiele umiałam :/. Na studiach (filologia angielska) zdecydowałam się na hiszpański bo chciałam jakiejś odmiany. Po trzech latach również i z hiszpańskiego niedużo potrafię, bo, bądźmy szczerzy, godzina tygodniowo to zdecydowanie za mało, żeby czegokolwiek się nauczyć :p

    Miesiąc temu zakończyłam pierwszy etap studiów i lada chwila wyjeżdżam na Erasmusa do Bielefeld. Po 6 latach z Niemieckim nigdy nie sądziłam, że wrócę do jego nauki, bo niespecjalnie mi się podobał. Jednak fakt, że w Poznaniu, gdzie obecnie mieszkam, jest bardzo dużo ofert pracy z językiem niemieckim zmotywował mnie do dania mu kolejnej szansy :)

    Jestem ciekawa czy “otoczenie się językiem” na pół roku pozwoli mi na opanowanie niemieckiego w stopniu komunikatywnym i umożliwiającym mi pracę w jednej z poznańskich firm :) Ale to okaże się za pół roku ;)

    Na ten moment wiem, że będę wchodzić na Pani bloga aby czerpać motywację i dowiadywać się ciekawych rzeczy, bo forma bloga i to w jaki sposób Pani pisze bardzo zachęca do regularnego jego odwiedzania ! :)

    Pozdrawiam Ewa :)

  • asiunia
    3 listopada, 2015

    Uczę się niemckiego 5 rok.Uczę się dla siebie ale również po to by moja kuzynka mgr z jezyka niemieckiego zabrała mnie do siebie do Berlina na kilka dni i żebyśmy poszły do ZOO, Legolandu itp. Chcialabym żebyś na swoim blogu umiesczała fragmenty niemieckich książek i jeśli jest jakaś krótka bajka np. Świnka Peppa to żebyś pisała,bo wiesz wymówić to nie wszystko pisać też dobrze umieć. Chciałabym też żebyś podsuwała jakieś fajne pomysły na prace z niemieckiego albo tematy. Jestem w piątej klasie ale tak polubilam niemiecki że czasami wychodzę na poziom gimnazjum. Najbardziej podobają mi się strony z bajkami i filmami. Dzięki czytaniu twojego blogu coraz bardziej lubię niemiecki.

  • magie1981
    2 grudnia, 2015

    No to teraz moja historia:-)

    Z niemieckim zetknęłam się po raz pierwszy jako dziecko, całkiem małe dziecko, bo miałam wtedy z 5/6 lat. Znajomi rodziców wyemigrowali na Zachód i obdarowywali mnie kasetami VHS z niemieckimi bajkami i różnymi książeczkami. Na początku podstawówki miałam nawet okazję odwiedzić ich w Niemczech, akurat w okresie mikołajowym. Zrobili nam wtedy taką miłą niespodziankę i wynajęli biskupa Mikołaja. Nic nie rozumiałam co do mnie mówił:-)Pamiętam, że kazali nam zaśpiewać piosenkę dla Mikołaja i był to utwór “Jedzie pociąg z daleka”. No cóż, nie zdziwiłabym się, gdyby było to ostatnie zlecenie, które przyjął ten pan:-)

    Naukę języka na poważnie zaczęłam w 5 klasie podstawówki (byliśmy pierwszym rocznikiem, który zamiast rosyjskiego miał właśnie niemiecki). Byłam bardzo pilną uczennicą, podobało mi się brzmienie, słówka i generalnie nauka nie sprawiała mi trudności. Żeby jednak nie było tak różowo, bałam się mówić, spory miałam z tym problem. Wtedy rodzice postanowili wysłać mnie na miesiąc do Wiednia, na kurs językowy. Zdecydowanie pomogło i po powrocie Frau G. stwierdziła, że w wakacje musiałam wziąść “mikro pigułkę wiedzy”. Później pani nie wytrzymała napięcia i w zastępstwie przyszedł nauczyciel starej daty. Też mi się podobało – reszcie klasy już mniej. Wzięłam nawet udział w olimpiadzie i nawet odniosłam jakiś mały sukces. Postanowiłam iść za ciosem i w liceum wybrałam klasę z poszerzonym niemieckim. I tu niestety nie było happy end’u. Nauczyciel – wychowawca skutecznie obrzydził mi ten język (przyjemność z rozmów po niemiecku miałam jedynie na kursach w Austrii). Dopiero w 4 klasie liceum, po zmianie szkoły, znowu zaczęłam odczuwać przyjemność z nauki. Maturę zdałam z najwyższą oceną w szkole pomimo, że wcześniej groziły mi pały). Dalej studia. Poziom – dramat. Podejście do studenta – dramat. I tak po raz kolejny porzuciłam moją miłość. Później brak czasu, praca, dzieci….w końcu, powoli odzyskałam chęć do nauki i przypomniałam sobie początki. Zaczęłam oglądać niemiecką telewizję, czytać gazety…Nawet zamawiałam Alarm fuer Cobra w oryginale, a później odkryłam Vier Frauen und ein Todesfall:-) Jednak lata “olewania” niemieckiego zrobiły swoje i teraz muszę nadrobić sporo zaległości. Czasami jest ciężko, brakuje czasu (praca i dzieci są nadal;-)), ale motywację już mam. A po odkryciu tego bloga, jestem pewna, że jej nie stracę – dzięki Diana. Robisz świetną robotę. P.S. Oprócz słówek, przydałyby mi się rady jak najlepiej zaplanować powtórki i na co szczególnie zwrócić uwagę. Zaznaczam, że chciałabym w przyszłości zdać egzamin państwowy – tak dla siebie, żeby udowodnić sobie, że mogę – na poziomie C1, pozdrawiam Magie

  • Kasia Hertz
    11 grudnia, 2015

    Trafiłam na Twojego bloga dopiero dziś, szukając różnicy między um a am:) Mieszkam w Niemczech od 2 i pół roku, nigdy nie chodziłam na kurs, a jedyny kontakt z językiem miałam w podstawówce kiedy tata zmuszał mnie do nauki w domu z podręcznika z lat 50! Niewiele mi z tego zostało. Studiuję w Niemczech od roku – większość zajęć mam po niemiecku, początkowo nic nie rozumiałam, teraz rozumiem ok. 60%, czasem więcej w zależności od lektora. Niestety jeśli chodzi o mowę, a tym bardziej pismo – robię koszmarne błędy, moja gramatyka leży. Ucząc się głównie ze słuchu (i samodzielnie, ale nieregularnie), stworzył mi się totalny chaos. Bardzo potrzebuję kilku porad i uporządkowania: gdzie powinnam wrócić, na co zwrócić uwagę, jak posprzątać bałgan w głowie i w końcu zacząć używać języka bez ciągłego powtarzania tych samych błędów? Kursy odpadają w moim przypadku, po prostu nie mam na to czasu:(

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zapisz się i otrzymaj dwa e-booki z 38 i 82 potocznymi zdaniami, które pomogą Ci w codziennych sytuacjach: “Zajęte!” w toalecie, “Czy mogę przejść?” w kinie, “na dwoje babka wróżyła” itp.

Dzięki temu nie przegapisz też nigdy najnowszego wpisu na blogu.