Niemieckie desery i ciasta

49 Permalink

Nie ma co się tajniaczyć i czas powiedzieć to na głos: jestem łasuchem. Odkąd zaczęłam kilka lat temu czytać bloga Uli z The Adamant Wanderer przywiązuję dużą wagę do jedzenia podczas podróży. To świetny sposób, żeby lepiej poznać lokalny koloryt, a odkrywanie nowych, nieznanych do tej pory smaków to (najczęściej) sama przyjemność. Ponieważ nic tak nie cieszy łasucha jak porządna porcja domowego ciasta, to, mimo natłoku spraw w styczniu, postanowiłam wziąć udział w kolejnej akcji W 80 blogów dookoła świata i napisać Wam coś niecoś o niemieckich deserach i ciastach.

Ponieważ sama dopiero poznaję niemiecką kuchnię to nie będzie tu zbyt wiele słodkości, które znam osobiście, ale niech ten wpis będzie i dla Ciebie i dla mnie inspiracją do poszerzania kulinarnych poglądów. Z każdego regionu wybrałam jednego reprezentanta, który wpadł mi najbardziej w oko.

Niemieckie desery i ciasta

Badenia-Wirtembergia (Baden-Württemberg)

Schwarzwälder Kirschtorte

Tort, który śni mi się po nocach i nawet miałam w planach kupno Kirschwasser (bezbarwny napój alkoholowy na bazie czereśni), żeby go zrobić samodzielnie. Ponieważ chyba jednak nie dorosłam jeszcze do tortowych szaleństw, pozostaje mi polować na niego w samych Niemczech i okolicach. Tort szwarcwaldzki jest śmiercią dla Twojej diety: śmietana walczy w nim o władzę razem z czereśniami i czekoladą. To chyba jedno z najbardziej znanych niemieckich ciast.

tort szwarcwaldzki, niemieckie desery i ciasta
Photo credit: mikelo via Foter.com / CC BY-SA

Bawaria (Bayern)

Germknödel

Germknödel to puszysty rodzaj okrągłej kluski/pyzy przygotowanej z ciasta drożdżowego. Jest nadziewana powidłami śliwkowymi i często podawana z sosem waniliowym. To potrawa bawarsko-austriacka i w niektórych rejonach jest polewana dodatkowo topionym masłem z mieszanką maku i cukru pudru. Żyły umierają, ale umierają szczęśliwe.

Garmknodel, niemieckie desery i ciasta
Photo credit: sergeant killjoy via Foter.com / CC BY-ND

Berlin

Berliner Luft

Berlin to tak duże i różnorodne miasto, że można w nim zapewne znaleźć kuchnię ze wszystkich zakątków świata. Ponieważ jednak Niemcy to naród kochający swoje małe ojczyzny to i stolica ma dania typowe tylko dla siebie. Berliner Luft to krem przygotowany z żółtek, ubitego białka, cukru i żelatyny. W niektórych przepisach dodaje się do niego jeszcze białe wino. Krem tężeje zazwyczaj w foremkach i jest podawany z sosem malinowym. Nazwa Berliner Luft („berlińskie powietrze”) pochodzi zapewne od delikatności i puszystości kremu. Jadłabym.

Berliner_Luft
Photo credit: SKopp / CC BY-4.0

Brandenburgia

Fürst-Pückler-Eis

Książę Pückler to postać bardzo barwna. Wiódł podobno dosyć hulaszcze życie i możesz go znać jako projektanta i założyciela Parku Mużakowskiego, który jest położony dzisiaj na polsko-niemieckiej granicy i w 2004 roku został wpisany na listę UNESCO. Książę Hermann von Pückler-Muskau jest też autorem przepisu na lody składające się z trzech smaków: truskawkowego, waniliowego i czekoladowego, układanych warstwowo. W oryginalnym przepisie używano bitej śmietany, cukru i świeżych owoców, zimą zaś dżemu.

Brema (Bremen)

Rote Grütze

O Rote Grütze popełniłam już kiedyś wpis. Jest to deser zbliżony do naszego kisielu, o smaku podobnym do owoców leśnych. Jest nie tylko podawany jako osobne danie, ale występuje tez jako smak np cukierków, lodów lub dżemu. Niestety można przygotować go z saszetki i pewnie ta wersja ma tyle wspólnego z oryginałem, co chińska zupka z proszku z dowolną zupą. W Bremie była swego czasu manufaktura słodyczy, gdzie przez okno można obserwować na żywo, jak są wyrabiane cukierki. W Polsce od jakiegoś czasu też mamy już takie bajery.

Rote grütze przepis
Photo credit: Ibán / Foter.com / CC BY-NC-SA

Hamburg

Fliederbeersuppe

Tutaj trochę nietypowo, bo niby zupa nie jest deserem, ale wg mnie każda zupa owocowa to jednak bardziej deser niż pełnoprawny posiłek. Fliederbeersuppe jest jedzona najczęściej jesienią i zimą. Przygotowuje się ją z soku z owoców czarnego bzu i podaje z kluskami i kawałkami jabłek.

Hesja (Hessen)

Bethmännchen

Bethmännchen to przysmak z Frankfurtu nad Menem. To niewielkie ciasteczka z marcepanu, cukru pudru i wody różanej. Próbowałam ich na jarmarku we Frankfurcie i nie zrobiły na mnie wrażenia. Nie przejmuj się jednak moją opinią, ja po prostu nie znoszę marcepanu 😛

Niemieckie desery i ciasta

Meklemburgia-Pomorze Przednie (Mecklenburg-Vorpommern)

Sanddorntorte

Tort przygotowywany m.in. na bazie soku z rokitnika zwyczajnego i masy nugatowej. Reszta składników jest raczej typowa dla ciast tego typu, więc nie będziemy się na nich skupiać. Rokitnik musi być w tym regionie prawdziwą żyłą złota, bo na kilku jarmarkach widziałam budki, w których można było kupić bardzo dużo różnych wyrobów rokitnikowych: alkohole, dżemy itp. Wszystkie miały piękny pomarańczowy kolor.

Dolna Saksonia (Niedersachsen)

Welfenspeise

Nazwa Welfenspeise pochodzi od rodu Welfów. Deser składa się z białego kremu o smaku waniliowym i żółtego musu z dodatkiem białego wina. Kolory nie są tu przypadkowe – biały i żółty nawiązują do barw flagi Hanoweru. Autorem słodkości jest podobno hanowerski mistrz kuchni.

Nadrenia Północna-Westfalia (Nordrhein-Westfalen)

Apfel im Schlafrock

Jabłka w szlafroku? Czyżby za długo balowały noc wcześniej? Pieczone jabłka to przysmak jednoznacznie kojarzący mi się z a) wakacjami i b) drezdeńskimi jarmarkami. Westfalskie jabłka wyróżniają się dodatkiem masła i siekanych orzechów. Można je jeść z konfiturą. Smakosze mogą podlać swoje jabłko białym winem bądź rumem. Przed pieczeniem jabłka zawija się w ciasto francuskie i smaruje całość żółtkiem. Można je jeść na zimno lub na ciepło, klasycznie podlane sosem waniliowym.

Nadrenia-Palatynat (Rheinland-Pfalz)

Kerscheplotzer

Kerscheplotzer mieści się w kategorii „na słodko”, ale nie jest typowym deserem. Latem może być uznawany w zasadzie za pełnoprawny posiłek. Przygotowuje się go ze starych bułek lub chleba, które są zanurzone w cieście z masła, mleka, jajek i cukru. Całość zapieka się w piekarniku. Podawać go można z wiśniami bądź czereśniami. Jako przyprawy dorzuca się wanilię, cynamon, migdały i goździki.

Saara (Saarland)

Dibbelabbes

Tak, to jest prawdziwa nazwa tej potrawy. Nie udało mi się znaleźć żadnego typowego dla Saary ciasta, a jedyna znana mi słodka potrawa jest w zasadzie ciekawym połączeniem ziemniaków, wędzonego boczku i…musu jabłkowego zwanego w Saarze Apfelkompott. Jak usłyszałam o takim połączeniu to stwierdziłam, że koniecznie muszę go spróbować i jestem zachwycona! Kto by pomyślał, że te składniki tak fajnie ze sobą współgrają. Polecam. Diana Korzeb, Językowy Precel.

Saksonia (Sachsen)

Dresdner Eierschecke

Nie zdecydowałam się na Dresdner Stollen, bo za nim nie przepadam. Eierschecke jest ciastem dużo delikatniejszym od swojego znanego brata i na szczęście nie tak słodkim. Żółto-biały kolor zawdzięcza jajkom, twarogowi i śmietanie. Do spróbowania m.in na drezdeńskich jarmarkach i w piekarniach.

Eierschecke niemieckich jarmarków, niemieckie desery i ciasta

Saksonia-Anhalt (Sachsen-Anhalt)

Bienenstich

Pisałam już kiedyś o „Użądleniu Pszczoły”, teraz mogę podzielić się wrażeniami po testach organoleptycznych. Ciasto drożdżowe z budyniem lub kremem nie byłoby może niczym szczególnym, gdyby nie fajna polewa z miodu, masła i mielonych migdałów. Ponieważ migdały w karmelu to mój słaby punkt przygodę z Bienenstich uważam za udaną.

Bienenstich, niemieckie desery i ciasta

Szlezwik-Holsztyn (Schleswig-Holstein)

Vanilleeis mit Friesischer Bohnensuppe

Zupa z fasoli deserem? Tak, jeśli fasolą nazwiemy rodzynki. Rodzynki moczy się kilka tygodni z cukrem w wódce. Jak już wystarczająco dojrzeją można je zjeść popijając trunkiem, albo dołożyć lody waniliowe i udawać, że wcina się niegroźny deser.

Turyngia (Thüringen)

Prophetenkuchen

Co ma prorok do ciasta? W Turyngii całkiem sporo. Prophetenkuchen to ciasto pieczone bez formy do pieczenia, bezpośrednio na blasze (tzw Blechkuchen). Oznacza to, że jest raczej płaskie, z charakterystycznymi falkami/wzniesieniami powstałymi podczas pieczenia. Ciasto może być chrupkie lub bardziej miękkie. Ciasto jest przyrządzane z jajek, cukru, płynnego tłuszczu, alkoholu i mąki.


Nie każdy region ma typowe dla siebie słodycze, ale sama przyznasz, że wybór jest niezły. Co oczywiste, niektóre desery są popularne w kilku regionach i dziś trudno jednoznacznie sprawdzić, skąd oryginalnie pochodzą. I jak, próbowałaś już czegoś? U mnie 4 na 16, a u Ciebie? Największego smaka z nowości mam na tort szwarcwaldzki, a Ty?


Spodobał Ci się ten wpis? Obserwuj zatem bloga na Bloglovin, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Chiny:

Mały Biały Tajfun – Yunnańskie desery

Francja:

Français mon amour – Francuskie słodkości
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Słodki Paris-Brest
Madou en France – Crème brulée bez mleka

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym – Orzechowe desery

Hiszpania:

Hiszpański na luzie – Przepis na pyszny i prosty hiszpański placek: coca de llanda z Walencji

Irlandia:

W Krainie Deszczowców – Jakimi deserami zajadają się Irlandczycy

Kirgistan:

Enesaj.pl – Czak-czak, czyli na słodko od Podlasia do Azji Środkowej

Niemcy:

Niemiecki po ludzku – Ulubiony deser

Rosja:

Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim – Desery najbardziej popularne w Rosji

Stany Zjednoczone:

Specyfika języka – Amerykańskie pączki z dziurką

Tanzania:

Suahili online – Ulubiony tanzański deser

Turcja:

Tur-Tur Blog – Mój ulubiony turecki deser
Turcja okiem nieobiektywnym – Kraina lodów

Wielka Brytania:

Angielska Herbata – Słodka kwintesencja brytyjskiej sztuki kulinarnej

Włochy:

Studia, parla, ama – Słodko, coraz słodziej

10152572_10203864810165399_6764860226285801048_n

  • Schwarzwälder Kirschtorte jest też bardzo popularny w Alzacji 🙂 tylko oczywiście używa się francuskiej nazwy, Forêt Noire.
    A Berliner Luft jeszcze nie jadłam, ale z chęcią jadłabym 🙂

    • Madou, nie mów, że próbowałaś wszystkich pozostałych deserów, bo nabawię się kompleksów 😛 Po francusku wszystko brzmi lepiej 😛

      • Nie, no co Ty! Po prostu z opisu najbardziej mi się spodobał i ten malinowy sos, to pewnie uczta dla podniebienia! no ale koniec, po mi tu ślinka cieknie i jeszcze zamoczy mi klawiaturę 😉

  • Germknodel (przepraszam za brak akcentu) z opisu pasuje mi do przepysznych „parowańców”. Jadłam takie na polskich Rysach po kilku godzinach wspinaczki. Niebo w gębie!! A mój mąż podobne jadł też w Szwecji parę lat temu. Jak nie jadłaś (a nie napisałaś nic przy tym) to koniecznie spróbuj przy najbliższej okazji!!
    Szlezwik-Holsztyn mi się podoba, chociaż nie przepadam za rodzynkami. Dibbelabbes mnie zaintrygowało połączeniem składników. Nie wiem czemu, ale nie kojarzę Niemiec ze słodyczami 😛

    • W języku niemieckim nie ma akcentów i nie ma za co przepraszać 😉

      Germknödel przypominają mi wizualnie czeskie buchty (jadłam je bardzo dawno temu, mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwy, bo internet wypluwa mi coś innego niż pamiętam), których nie wspominam najlepiej, ale GK spróbowałabym z chęcią.

      Dibbelabbes to w zasadzie danie obiadowe, nie deser. Super w smaku, bardzo zaskakujące, ale jednocześnie mega pyszne 🙂 Trochę jak placki ziemniaczane z boczkiem i musem jabłkowym

      • No to umlauty czy co tam oni mają 😛

        Czeskie i słowackie- bo ja właśnie po słowackiej stronie je jadłam 😉

  • Heh. cukiernia na S. była kiedyś moją ulubioną. Robili świetne ciasta i wyborne pączki. Teraz, po ekspansji na całą Polskę, strasznie siadła im jakoś produktów. Jedynie chyba pączki i babeczki z kajmakiem się jeszcze trzymają.

    Widziałam właśnie u nich ten tort, chciałam spróbować, ale pani ekspedientka powiedziała, że nie sprzedadzą mi kawałka, mogą sprzedać pół tortu (!). Cena lekko z kosmosu, a skoro nie sprzedają na kawałki to ciasto pewnie się łamie i kruszy, nie jest wystarczająco wilgotne. Przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać na to ciacho 😉

    • Oho, teraz te wszystkie kupne badziewia to sama chemia i cukier. Smaku to nie ma, wartości żadnych, o moralności nie wspomnę. Powiedziałem to ja, syn cukiernika z zawodu, wykształcenia i powołania. Ginący zawód, chlip!

    • Znajomi z Bydgoszczy też dość często narzekają na spadek jakości i wzrost syntentycznych składników. Przypomina mi się również doroczna tłustoczwartkowa tradycja wystawania w przydługiej kolejce po pączki (nadal uważam, że zarówno pączki jak i eklerki od S. nie mają sobie równych), a następnie rodzinna konsumpcja tychże i wspólne narzekanie, że przez cały rok ich pączki są wyśmienite, ale w tłusty czwartek producenci „idą w ilość”. 🙂

      Po latach żal mi trochę, że nigdy nie spróbowałem słynnych pączków od Bliklego, a ściślej tych produkowanych w czasach, gdy pan Blikle miał jeszcze w tej firmie coś do powiedzenia. Na swoje wytłumaczenie mam jedynie to, że ich wrocławski oddział wciśnięty gdzieś przy drzwiach do jednej z galerii handlowych miał tak zniechęcający wystrój, że każdorazowo dochodziłem do wniosku, że wolę wybrać jakąś inną kawiarnię.

      • Odświeżam wpis i widzę, że nie pociągnęłam tematu 😉 Najlepsze pączki są podobno w Warszawie nieopodal Krakowskiego Przedmieścia. Ciągle zapominam nazwę tej ulicy, ale to praktycznie same centrum i każdy w Wawie Cię tam pokieruje, jeśli zapytasz o dobre pączuchy 😉

        Najlepsze pączki smażyła moja babcia 😉 W garnku z dużą ilością tłuszczu. Ach! I do tego faworki!

  • Mniam mniam!

    Jadłam Schwarzwälder Kirschtorte, Germknödel i Rote Grütze 🙂 Wszystko mi smakowało, ale to słodkości, a je uwielbiam 🙂

    • Germknödel jest mocno słodki? Uczennica opowiadała mi, że go jadła gdzieś w górach i był podobno całkiem niezły.

      • Zależy od stopnia akceptowalnej słodkości 🙂 U mnie akurat herbata ze śladową ilością cukru nie przejdzie 😉
        Sam knedel jest super (lubię takie parowańce), ale wiele zależy od sosu… Ten co jadłam był wyśmienity: idealne proporcje 🙂

  • To się napracowałaś! :O Niemcy mają w ogóle przepyszne jedzenie, więc i niemieckie desery są wy-śmie-ni-te.

    • Będę jeszcze wrzucać zdjęcia wszystkich potraw. To dopiero będzie praca 😉 Niemieckie jedzenie nie ma u nas chyba najlepszej opinii, ale sama co raz bardziej się do niego przekonuję. Mój ulubieniec, którego musisz spróbować, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to sałatka ziemniaczana z tego przepisu: http://jezykowyprecel.pl/2015/10/bayrischer-kartoffelsalat-przepis/

      • Cooo? Jak nie ma? Z tego, co słyszę, niemieckie produkty maści wszelakiej w Polsce cieszą się ogromnym szacunkiem, z jedzeniem na czele! A z przepisem zaraz się zapoznam, bo nigdy nie jadłem dobrej sałatki ziemniaczanej. 🙂

  • Zaczęłam ślinić się przy Czarnym Lesie, potem było już tylko gorzej 😉 Miłe zaskoczenie. Nie przypuszczałam, że Niemcy mają takie fajne desery. Ch. ma znajomych w Niemczech i czasami docierają do nas niemieckie łakocie, ale raczej proste, choć smaczne. Niestety nazw nie pamiętam :/

    • o, to to właśnie! Śliniłam się dość obficie 😛 Ale też jestem straszliwym łasuchem.

    • Myślę, że jest jeszcze wiele rzeczy, którymi Niemcy mogą pozytywnie zaskoczyć 😉 Czasem myślę, że mają po prostu bardzo słaby marketing 😛

  • Aż mi ślinka cieknie, w czasie pobytu w Niemczech próbowałam wszelkich „kuchenów” jakie były dostępne, trochę nawet na zapas, bo w Hiszpanii nie znają się na plackach i tortach 😉 Twoje opisy i zamieszczone zdjęcia po raz kolejny utwierdzają mnie w przekonaniu, że Niemcy są jednymi z mistrzów cukiernictwa w Europie 🙂

    • No właśnie Hiszpania zupełnie nie kojarzy mi się z ciastami/tortami itp Z chęcią przeczytałabym podobny wpis u Ciebie ze smakołykami z różnych hiszpańskich regionów. Czy może przygotowałaś już kiedyś coś podobnego, a ja go przegapiłam..?

  • aleksandrasowinska

    Ojej, jaki szeroki wybór 🙂 Najchętniej spróbowałabym wszystkiego, ale gdybym miała wybierać, to zdecydowałabym się na tę drożdżową kluskę, dzięki której żyły umierają szczęśliwe 😉 Także ciasteczka marcepanowe z wodą różaną brzmią fantastycznie, a smakują na pewno jeszcze lepiej…

    • Róża jako smak (np pączki z konfiturą z róży itp) to zupełnie nie moje klimaty. Ale to jest piękne, że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie :)!

  • Kasia w Krainie Deszczowców

    Ależ nam zrobiłaś kulinarną wycieczkę! I Twój tort był jakieś 20 lat temu i więcej bardzo popularny w Irlandii. Do dziś występuje pod nazwą Black Forest cake lub gateau (jeszcze francuski musieli dorzucic jezyk), ale jest taki jakby niezbyt „trendy” i synonimem babciowego pieczenia. Oczywiscie byl wtedy rarytasem tylko na bardzo specjalne okazje!

    • Heh. Co w jednym kraju jest obciachowe w innym może być największym szałem 😉 Swoją drogą nie spodziewałam się, że Irlandia jest taka otwarta na zagraniczne smaki. Z Twoich komentarzy na innych blogach wynika, że macie tam praktycznie wszystko :)!

  • Magdalena Surowiec

    Mieszkam w Rheinland-Pfalz, a nigdy nie słyszałam o Kerscheplotzer, nie widziałam też w żadnej cukierni ani piekarni. Może po prostu w moim regionie nie jest znane, muszę zapytać znajomych Niemców

  • Aga

    ja polecam może troszkę coś innego, mianowicie – KAISERSCHMARRN

    Kaiserschmarrn to jeden z najpopularniejszych deserów czy dań śniadaniowych w Austrii. Jest to grubym naleśnik z rodzynkami, smażony w oryginale na dużej patelni, na maśle a później nieregularnie dzielony na małe kawałki. Podawane są obsmażone dodatkowo w cukrze, posypane cukrem pudrem, z konfiturą lub np. z duszonymi śliwkami. Ponoć pierwszy raz zostały stworzone dla Cesarzowej Elżbiety Bawarskiej, żony Cesarza Franciszka Józefa, która to ciągle prosiła aby desery wychodzące z cesarskiej kuchni były lżejsze. Kaiserschmarrn był jedną z takich propozycji, niestety nie przypadł cesarzowej do gustu w przeciwieństwie do cesarza, który zjadł i swoją, i cesarzowej porcję. Ciekawostką jest nazwa deseru, która jest zbitką dwóch słów, Keiser oznaczające cesarza oraz Schmarren używanego na określenie czegoś/kogoś bez wartości, a tak ponoć nazwał swojego kucharza cesarz widząc naleśniki.

    Przepyszny!!!

  • Nie no fajnie się czyta takie posty jak się robi odwyk od słodyczy, bardzo fajnie po prostu… 😛 Dobrze przynajmniej, że zdjęć tak mało 😀

  • Smakołyki pierwsza klasa 😀 z niektórymi muszę się zapoznać bliżej :]

    • Przyznam szczerze, że to bardzo poręczna lista. Następnym razem jak będę w Niemczech to będę polować na konkretne desery 😉

  • Aaaaa mogłabym spróbować wszystkiego! Jedzenie w czasie podróży to mój nieodzowny element jak chodzenie po muzeach czy zwiedzanie zabytków ; -) Zawsze staramy się wybrac coś najbardziej lokalnego, tradycyjnego, w miejscach, gdzie jadają miejscowi, a nie turyści. I to jeden z najlepszych sposobów poznawania danego regionu. Schwarzwälder Kirschtorte skradło moje serce <3

  • Ale się napracowałaś. A ja mam pytanie z innej beczki…Przed latem,takie rarytasy? Oszaleję, w zyciu diety nie zacznę;)

  • Smakowity wpis.Ja należę do zwolenników Dresdner Stollen. To jedno z moich ulubionych świątecznych ciast. Niemieckie słodycze kojarzą mi się głównie z Bożym Narodzeniem. Norymberskie Oblatlebkuchen i Marzipankartoffeln to moje smaki dzieciństwa. Numerem jeden wśród deserów jest dla mnie jednak Rote Grütze.

    • Heh, widzę, że mamy zupełnie inny smak na słodkie. Nie przepadam za wymienionymi przez Ciebie słodkościami, ale wiem, że jestem raczej w mniejszości, bo wielu znajomym smakują norymberskie pierniki czy Christstollen.

      Często bywasz w Niemczech?

      • Spędziłam rok na wolontariacie w Dreźnie po pierwszym roku studiów, potem semestr w Berlinie na ostatnim roku, a w międzyczasie byłam w Niemczech na wakacjach. Mieszka tam spora część rodziny ze strony mojego ojca (głównie w Zagłębiu Ruhry). Kiedy żyli jeszcze moi dziadkowie na każde święta dostawali paczki od swoich kuzynów, więc od dzieciństwa towarzyszył mi smak niemieckich słodyczy (do tego stopnia, że poza kilkoma wyjątkami nie pamiętam polskich).

  • Chyba czas wziąć się do jedzenia 🙂 Cukrzyca za 3,2,1…