Prażone migdały – przepis i KONKURS

49 Permalink

Puk! Puk! Melduje się pierwsze okienko Blogowego Kalendarza Adwentowego Blogowanie pod jemiołą! Cieszę się, że mogę Cię zaprosić na pierwszy wpis w ramach naszej akcji. Razem z blogerami kulturowo-językowymi organizujemy drugi rok z rzędu zabawę na cały grudzień. Razem z nami możesz odliczać czas do Świąt Bożego Narodzenia i codziennie odkrywać kolejne ciekawe blogi i wpisy. Dzięki nam oczekiwanie na Gwiazdkę nie będzie Ci się dłużyć, dlatego śledź uważnie kolejne okienka kalendarza! Już jutro pojawi się na blogu Szwajcarskie BlaBliBlu drugi wpis w ramach naszej akcji.

prażone orzechy z Drezna

Kto czyta mojego bloga od jakiegoś czasu, ten pewnie zdążył zauważyć moją słabość do niemieckich rynków bożonarodzeniowych. Ostatnio pisałam o moim TOP 5 ulubionych jarmarków, a wcześniej podpowiadałam co można na nich kupić. Teraz postanowiłam się z Tobą podzielić pewnym smakołykiem, bez którego nie wyobrażam sobie świątecznej atmosfery. Za każdym razem, gdy czuję zapach prażonych migdałów od razu mam przed oczami świąteczne lampki, choinkę i całą rodzinę przy stole! Przedstawiony przeze mnie przepis jest bardzo prosty i szybki, całość nie powinna trwać dłużej niż 15 minut. Uprażone migdały można zjeść zaraz po tym jak przestygną lub odłożyć je na później. Autorka przepisu zdradza, że często je ładnie pakuje i ofiarowuje w prezencie.

Gebrannte Mandeln – prażone migdały

prażone migdały domowej roboty

Składniki

200 g całych, nieobranych migdałów (Mandeln, ganz, ungeschält)
50 ml wody (Wasser)
50 g cukru (Zucker)
1 opakowanie cukru waniliowego (Vanillezucker)
1/2 łyżeczki cynamonu (Zimt)
masło do smarowania (Butter, zum Einfetten)

Przygotowanie

Rozgrzej patelnię. Dodaj do wody cukier, cukier waniliowy i cynamon. Zagotuj (aufkochen) wszystko razem. Następnie dodaj (hinzugeben) migdały i gotuj cały czas mieszając (rühren). Cukier zacznie wysychać i stanie się kruchy (krümelig). Mieszaj dalej, aż cukier ponownie zacznie się rozpuszczać (schmelzen) i tworzyć nitki (Fäden). Wysyp (schütten) całość na nasmarowaną wcześniej masłem blachę do pieczenia (Backblech). Od razu zacznij rozdzielać (trennen) migdały, aby nie zbiły się w grudki (klumpen). Na koniec odstaw migdały do wystygnięcia (abkühlen). Dzięki temu, że blacha jest nasmarowana masłem, to później będzie łatwiej je zdjąć.

prażone migdały z Drezna


Spodobał Ci się ten wpis? Obserwuj zatem bloga na Bloglovin, aby nie przegapić żadnego wpisu!


UWAGA KONKURS!

Z okazji naszej akcji Blogowanie pod Jemiołą zaprosiliśmy do współpracy 3 Partnerów, dzięki którym macie szansę zdobyć bardzo fajne nagrody. Aby wygrać 1 z 3 poniższych zestawów należy odpowiedzieć na pytanie:

Z czym kojarzy Ci się Boże Narodzenie w Niemczech, Austrii bądź Szwajcarii?

Mile widziane są wszystkie ciekawostki i osobiste doświadczenia. Może udało Ci się spędzić Boże Narodzenie w jednym z tych państw? Może znasz jakieś typowe potrawy?

Zasady

Odpowiedź należy zamieścić w komentarzu do tego wpisu, a ja wybiorę spośród nich 3 najciekawsze. Na blogu jest włączona możliwość anonimowego komentowania. Przy zapisywaniu komentarza pamiętaj o podaniu swojego prawdziwego adresu e-mail, żebym mogła się z Tobą później ewentualnie skontaktować. Każdy uczestnik konkursu może wysłać tylko jedno zgłoszenie. Odpowiedzi należy przesyłać od 1 grudnia do 6 grudnia do 23:59. UWAGA! Nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski. Ogłoszenie wyników nastąpi w środę 9 grudnia.

ZESTAW NR 1

1 egzemplarz książki z serii “Niemiecki w tłumaczeniach” Wydawnictwa Preston Publishing (dowolny poziom). Są to wyjątkowe książki do praktycznej nauki języków obcych. Nowatorski układ stron zmotywuję Cię do nauki, przełamiesz barierę mówienia oraz dowiesz się dokładnie tego, czego potrzebujesz.

Od 1 do 31 grudnia na stronie Wydawnictwa można skorzystać z 20% rabatu. Obejmuje on książki drukowane (bez kosztów przesyłki). Nie łączy się z innymi promocjami. Kod rabatowy BLOGJE20.

Grafika5

ZESTAW NR 2

1 egzemplarz książki Michaela Katza Krefelda „Zaginiony” wydanej przez Wydawnictwo Literackie. Jest to mocny duński kryminał w najlepszym wydaniu, z historią sięgającą okresu upadku Muru Berlińskiego w tle. Metody rodem ze służb bezpieczeństwa, tajne cele, inwigilacja, wyrafinowane tortury cielesne i psychiczne – czy to możliwe we współczesnym Berlinie? Krefeld, duński pisarz dorównujący popularnością Jo Nesbø, trzyma nas w napięciu do ostatniego zdania.

Do końca grudnia można skorzystać z 35 % rabatu, który obejmuje całą ofertę wydawnictwa (książki i e-booki). Rabat nie dotyczy kosztów przesyłki i dubletów (zestaw książka + e-book). Kod rabatowy : BLOGOWANIEPODJEMIOLA.

zaginiony_grafika na bloga

ZESTAW NR 3

1 pudełko fiszek do nauki języka niemieckiego na dowolnym poziomie ufundowane przez Wydawnictwo Compagnia Lingua. W Karteczkach to doskonale dopracowane pod względem merytorycznym i wizualnym fiszki, które dzięki współpracy z najlepszymi specjalistami sprawdzają się jako niezastąpione narzędzie do nauki języków obcych. Fiszki zwiększają skuteczność i szybkość nauki, dzięki czemu staje się ona bardziej efektywna, przyjemna i po prostu ciekawsza.

Do 31 grudnia wszystkie fiszki możesz kupić taniej o 50%. Wystarczy wejść na oficjalną stronę fiszek wkarteczkach.pl

baner-blogi
PATRONI MEDIALNI NASZEJ AKCJI:
BpJ-patroni-nowe logo
Źródła:
http://www.chefkoch.de/rezepte/1259191231344473/Gebrannte-Mandeln-mit-wenig-Zucker.html

  • Hmm, przepis wydaje się być bardzo prosty w wykonaniu. Może zrobię takie prażone migdały na święta 🙂
    Bardzo fajny wpis na początek akcji! 🙂

  • Świetny przepis, skuszę się na Święta, chociaż ze mnie jest beztalencie kulinarne pod każdym względem, to TO chyba mi się uda :-D.

    • @disqus_FUHS3ABhqM:disqus ten przepis nie może się nie udać 😉 Rodzina podeszła w niedzielę nieufnie do tych migdałów, ale jak w poniedziałek spróbowała słodkości, to w 2 godziny nie było co zbierać 😛

  • Lasowianka

    Spędzając święta Bożego
    Narodzenia w niemieckim Cottbus przypomniały mi się czasy dzieciństwa 😉 i od
    pierwszego dnia adwentu uśmiechnęłam się na widok kalendarza adwentowego (tzw.
    Adventskalender) w kształcie domku z dwudziestoma czterema okienkami. Jako
    dziecko czekałam do chwili, kiedy mogłam otworzyć jedno okienko i wyciągnąć z
    niego niespodziankę.

    A propos niespodzianek: Zadziwiona zauważyłam, że w
    Niemczech dzieci nie wyczukają na pierwszą gwiazdkę aby dobrać się do prezentów
    ( tzw. Bescherung) i nie znajdą
    ich pod choinką, lecz na stole! 😉 W Polsce nie ma lekko – trzeba pierwszą gwiazdkę
    wypatrzeć 😉

    Na niemieckich stołach wigilijnych króluje sałatka
    kartoflana, pieczona kiełbasa i potrawy z kapusty kiszonej. A co z karpiem? Niemcy
    zdecydowanie wolą pieczona gęś,
    kaczkę, bądź indyka. Z ciast natomiast popularne w Niemczech są pierniczki Lebkuchen
    i Pfefferkuchen, które je się w Niemczech szczególnie o tej porze roku. Obok
    pierników na stole gości również strucla (tzw.Weihnachtsstollen) z dużą
    ilością bakalii i rodzynek.

    Szykujemy się zatem na wieczorną pasterkę? Otóż nie,
    ponieważ w niemieckich
    kościołach nie ma tradycyjnej pasterki, na nabożeństwo chodzi się po południu i
    po przyjściu z kościoła zaczyna się wieczerza. To teraz dzielenie się opłatkiem?
    W odróżnieniu od polskich zwyczajów życzenia składa się bez opłatka. A co na
    wypadek, gdy odwiedzi nas niespodziewany gość? Niestety, nie znajdzie on uszykowanego
    miejsca przy stole, ale na pewno
    zostanie ugoszczony. Kolejnym zdziwieniem było znalezienie pod talerzem
    znajduje pieniążka. Po co? Mają zapewnić dostatek przez cały rok.

    Domy stroi się ozdobami świątecznymi lub adwentowymi
    wiankami z gałązek jodły lub świerku przystrojonymi fioletowymi wstążkami i
    czterema świeczkami. Zieleń jodły symbolizuje -nadzieję, fiolet – refleksje nad
    przeszłością, a świeczki- światło. W każdą niedzielę zapala się jedną świecę,
    kiedy palą się wszystkie cztery, oznacza to, że przyszło Boże Narodzenie.

    W praktycznie każdym niemieckim mieście odbywa się w czasie
    adwentu kiermasz bożonarodzeniowy (Weihnachtsmärkt), gdzie możemy napić się grzanego wina z
    przyprawami korzennymi (tzw. Glühwein).

    Nieodłącznym element wystroju jest choinka (Weihnachts- / Tannenbaum) – Może
    niewiele osób wie, ale to właśnie z Niemiec wywodzi się zwyczaj strojenia
    choinki. Drzewko bożonarodzeniowe pojawiło się najpierw na przełomie XV i XVI
    w. w Nadrenii. Ktoś chyba się pomylił i
    powiesił ogórka na choince? Nie, ta bombka w kształcie ogórka jest dla dzieci –
    kto pierwszy znajdzie bombkę, dostaje dodatkowy prezent oraz błogosławieństwo
    na nadchodzący rok.

    • Pycha! Miałam okazję jeść prażone w domu migdały z drzewek uprawianych przez znajomych (w okolicach Walencji uprawia się ich sporo) i smakowały niesamowicie! Ale smak musiał być na pewno inny od tego, który opisujesz, doprawiane były solą. Z cynamonem i na słodko nie kosztowałam, ale wyobrażam sobie, że muszą być wyjątkowo nastrajające świątecznie 🙂

      • Szukając tego przepisu trafiłam również na przepisy z solą. W Niemczech je się jednak zdecydowanie częściej słodką wersję migdałów. W tym przepisie nie ma dużo cukru, chociaż następnym razem dam go mniej.

  • Nikola

    Boże Narodzenie w Niemczech kojarzy mi się z wyjątkową tradycją, ciepłem rodzinnej atmosfery oraz oczywiście z jarmarkiem bożonarodzeniowym. W ubiegłym roku udało mi się być na takim jarmarku w Berlinie oraz dałam się skusić na skosztowanie gorącego wina. Wszyscy tego dnia byli uśmiechnięci, weseli, mili… Każdy świętował. Podczas tego wyjazdu miałam możliwość przez kilka dni zwiedzenia pięknej stolicy Niemiec. M.in. wybrałam się na plac Poczdamski. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś, podczas upadku muru berlińskiego nie było na nim kompletnie nic. Były pustki. A dzisiaj? Podczas świąt bożego narodzenia możemy spojrzeć z góry na pięknie oświetlony dzwon. Ciekawe czy tego roku wygląda tak samo? Dla wyobrażenia załączam do komentarza zdjęcie na którym jestem wraz z moją drugą połową.
    Właśnie z tym kojarzy mi się to święto w Niemczech. Grzane wino, ciepło, rodzina, tradycja. Wszystko to sprawia, że powstaje magiczna, świąteczna sceneria.

  • O, jak fajnie. Wczoraj podjadałam w kinie takie migdały a teraz zrobię sobie sama! 🙂

  • magie1981

    Mnie święta w Austrii i Niemczech kojarzą się oczywiście z kalendarzem adwentowym. Podobnie jak Lasowianka, nie mogłam doczekać się otwarcia kolejnych okienek….z tym, że nie czekałam:-) Zjadałam kilka dni naprzód i starałam się zamknąć je tak, aby rodzice nie zorientowali się w moim małym oszustwie. Uwielbiam też Weinachtsstollen, które moi rodzice przywozili z Niemiec (teraz kupuję w Lidlu, a co:-))Pamiętam też robione przez nich zdjęcia..wystaw sklepowych i opowieści, że te wszystkie te mikołaje, reniferki cały czas są w ruchu. Ponadto katalogi Otto ze zdjęciami niezliczonej ilości różowych zabawek, które chciałam dostać. W zderzeniu z szarą polską rzeczywistością to było naprawdę coś. Myślę, że właśnie wtedy zakochałam się w Niemczech i wszystkim co z nimi się wiąże. I zawsze przy okazji Świąt wywołuje te obrazy z pamięci:-)
    Później odkrywałam Austrię. Wśród przepisów, którym jestem wierna i robię co roku, są Wiener Vanillekipferl. Polecam z całego serca, zwłaszcza zapach zaraz po posypaniu ich cukrem pudrem z dodatkiem prawdziwej wanilii, a nie jakiegoś cukru wanilinowego. Te ciasteczka zdobyły już całkiem sporo fanów wśród członków mojej rodziny i znajomych. Smakują zwłaszcza przepysznie z czarną kawą. A wieczorem, przywołując atmosferę Świąt z niemieckojęzycznej części świata, piję oczywiście Gluehwein z kubeczka przywiezionego prosto z samego serca Wiednia:-)

  • hailey

    Najbardziej kojarzy mi się bajka którą za czasów dzieciństwa którą oglądałam w praktycznie KAŻDE święta: Weihnachtsman & Co. KG i nie było dnia żebym nie obejrzała odcinka przygód Świętego Mikołaja i jego pomocników. 🙂 Święta nie mogą się też obejść bez Nürenberger Lebkuchen czy właśnie prażonych migdałów lub Pfefferkuchen. A do tego jeszcze w każdą niedzielę adwentu się zapalało 1 świeczkę w Weihnachtskranz ( a że są 4 niedziele adwentu, zapalamy tyle świeczek ile już przeszło niedziel 🙂 ) Takie tradycje w moim domu np. do dzisiaj się utrzymały. 🙂

    • hailey

      Ah i jeszcze zapomniałam o Adventskalender, bo przecież jakby można przeżyć bez niego, codziennie po czekoladce można było zjeść, chyba że było się sprytnym. ];->

  • Wow, na pewno spróbuję zrobić bo prażone migdały uwielbiam! 🙂

  • A wiesz, że ja jeszcze nigdy nie jadłam prażonych migdałów? Chyba czas nadrobić zaległości! Koniecznie przetestuję Twój przepis 🙂

  • Anula Wawrzyniak

    Święta trójca z niemieckiego – tak to pamiętam ze szkoły. 🙂
    Z czym kojarzą mi się święta w tych krajach? Z pewnym wesołym
    obyczajem, który do nas też zawitał w wielkie miasta.
    To jarmark jest adwentowy. Piękna tradycja nam wzrasta!

    Śnieg, dzwoneczki cicho dzwonią, ludzie piją grzane wino,
    kupują prezenty… Smutki w zalewie radości giną!
    Rękodzieło i pierniki, śliczne zabawki, gadżety,
    coś dla rodziny, przyjaciół, dla ukochanej kobiety…

    Rozświetlone są stragany, ciemność ucieka po kątach,
    a ludzie krążą, jakby się nie mogli stamtąd wyplątać,
    spacerują rodzinami, pozdrawiają się serdecznie…
    Piękny zwyczaj, piękny widok. Ach, tam musi być bajecznie! 🙂

    anulawawrzyniak@gmail.com

  • Karola.

    Boże Narodzenie + kraje niemieckojęzyczne = Jarmarki Bożonarodzeniowe! Pierwsze co przyszło mi na myśl 😉 Ta cudowna atmosfera, skrzypiący pod stopami śnieg, dookoła mnóstwo kolorowych lampek i straganiki… Ech, rozmarzyłam się.
    I oczywiście kalendarz adwentowy…Moje oczekiwanie na święta zawsze kończyło się w momencie otwarcia pierwszego okienka i przy okazji skonsumowania zawartości pozostałych! 😉 (Ja jako mały łasuch umazany czekoladą byłam baaardzo zadowolona, rodzice niekoniecznie, ale to już swoją drogą…)
    I przepyszne imbirowe ludzikowe ciasteczka! I pierniczki.
    A żeby nie było że tak ciągle o jedzeniu to jeszcze wieńce adwentowe i zapalanie kolejnych świeczek…ta niecierpliwość do czasu aż zapłonęły wszystkie naraz.

  • Przepyszny wpis. UWIELBIAM prażone migdały. Muszę wypróbować i sprawdzić czy wyjdą mi tak pyszne jak te z niemieckich rltqrgow świątecznych (sama nie byłam, ale co roku teść przywozi zapas przed świętami) 🙂

  • Uwielbiam migdały (według mnie najlepsze ciasta to te z dodatkiem zmielonych migdałów), choć w tej postaci jadam dość rzadko. We Francji prażone migdały to jeden z symboli wesołych miasteczek 🙂

  • Prażone migdały brzmią zachęcająco.

  • No proszę jaki prosty przepis na coś zwykle drogiego i tak smacznego… następnym razem zamiast kandyzowanych orzechów, sama spróbuję zrobić migdały w cynamonie… a potem jak mi wyjdzie, otworzę budkę pod Kapitolem i będę nie tylko pachnieć cynamonem ale i pieniędzmi 😉

    • Hehe, grunt to praktyczne podejście :D! Papugo, daj koniecznie znać jak je przyrządzisz :)! Czekam na zdjęcie (zrobię galerię na fanpejdżu).

      • No ba! No pewnie, że prześlę… ale tak bliżej Świąt. 🙂

  • Też zrobię! Myślisz, że z innymi orzechami też się uda?

    • Myślę, że tak, chociaż nie jestem pewna jak będzie z cynamonem. Podrzuć swoje zdjęcie, jak już je uprażysz, będzie z tego galeria na fanpejdżu.

  • Żaneta Kopko

    Święta w Austrii oczywiście kojarzą mi się z jarmarkami świątecznymi, ale nie tylko. Z tego kraju pochodzi moja ulubiona kolęda – Cicha Noc. Oczywiście przypomina mi się kalendarz adwentowy, ale i też przystrajanie zielonych gałązek fioletowymi wstążkami i czterema świeczkami.O 17 rozpoczyna się kolacja wigilijna. Na kolacji podobnie jak w Polsce jest karp 😉

    Świetny przepis. Na pewno zrobię !:)

  • natalia

    Gdy zbliża się czas świąt, wszyscy dajemy się ponieść niezwykłej atmosferze. Ulice są pięknie przystrojone, spadł już pierwszy śnieg, a w sklepach zaczynamy słyszeć świąteczne piosenki i zaczynamy myśleć o potrawach wigilijnych i prezentach, a jak z tym jest w Niemczech ? Myślę, że z tymi oznakami jest podobnie zarówno w Niemczech, jak i w innych krajach europejskich, ale każdy z krajów ma odmienne tradycje i zwyczaje. Ja uwielbiam czas Bożego Narodzenia. Uważam, że wtedy ludzie stają się sobie bliżsi.
    Ciekawi mnie temat bożonarodzeniowych tradycji w różnych krajach. Ucząc się niemieckiego w szkole poznaję również niemiecką kulturę na zajęciach. Myślę, że lekcje kulturowe z języków obcych są naprawdę dobrym pomysłem, bo przybliżają uczniom tradycję innych państw. Dlatego lekcje niemieckiego przed świętami są najfajniejsze, to właśnie,dzięki nim poznałam tradycje, o których napiszę.
    To co kojarzy mi się ze świętami w Niemczech to na pewno jarmarki bożonarodzeniowe, na których można kupić świetne ozdoby choinkowe, zjeść pyszne, tradycyjne, niemieckie jedzenie i pobyć z ludźmi, których tak jak nas ogarnęła magia świąt. Piękna kolęda, która chyba w każdym języku, na który została przetłumaczona (a jest ich około 300) brzmi pięknie, a mowa o „Cichej Nocy” czyli po niemiecku „Stille Nacht”. Inną niemiecką tradycją jest zapalanie świec na świeczniku adwentowym. Kalendarze adwentowe z 24 okienkami, każde okienko z małą niespodzianką tj. pieniądze, słodycze dostaje prawie każde dziecko, ten zwyczaj jest również dobrze znany w Polsce. To fajna tradycja, która umila dzieciom czekanie na święta, bo chociaż wielu daje się ponieść atmosferze wyczekiwania na Boże Narodzenie to dla dzieci (szczególnie tych niecierpliwych) odliczanie dni do świąt jest trudne( po prostu nie mogą się ich doczekać). Ciekawym pomysłem jest zrobienie kalendarza adwentowego własnoręcznie. Muszę jeszcze wspomnieć o przysmakach świątecznych jakich Niemcy mają pod dostatkiem. Szczególnie mogą oni poszczycić się bogatą gamą różnych ciasteczek i ciast np. Lebkuchen czy Stollen. Dodam, że dla mnie najlepsze są pierniczki z Norymbergii, które stały się przysmakiem moim i mojej mamy. W zeszłym roku przyrządzałam je w domu i wyszły bardzo dobre:)

  • Ciekawe czy według tego przepisu da się uprażyć i inne orzechy. Zainspirowałaś mnie 🙂 Będzie w weekend prażenie!

  • Jolka Zurich

    Mieszlam w Zurichu, tutaj podoba mi sie tradycja Grittibänzen.
    Te tradycyjne figurki, ciasteczka, które mają wiele innych nazw w różnych dialektach szwajcarskich – jak hanselmanne i bonhomme – pojawia sie w piekarniach w części niemieckojęzycznej Szwajcarii około 6 grudnia, czyli w święto św Mikołaja. Niektore dzieci na zajeciach w szkole wypiekaja grittibänzen 6 grudnia.

    Znaczenie grittibänz pochodzi od slowa: „Gritti” wydaje się oznaczać coś w stylu „stojąc okrakiem” – z rozkroku – i „Banz” jest wersja skrócona nazwy „Benedykt”.

    Grittibänzen czesto sie mowi ze prezentuja Saint Nicholas (szwajcarski niemiecki „Samichlaus”), ale są też często po prostu jako „chleb mężczyzn”.
    Wiele grittibänzen wykonane są ze słodkiego ciasta drożdżowego. Wiele rodzin robi je na slono lub nawet lekko pikantne. W sklepach w Szwajcarii przewaznie sprzedawane sa na slodko. Czasami są one ozdobione małymi galazkami sosny lub jodły, albo poprostu rodzynkami. Widzialam rowniez wersje z czekolada.

    Mozna sprobowac samemu 🙂
    Skladniki:
    500-530 g mąki
    90 g masła
    100 g cukru
    250 ml mleka

    1 całe jajko + 1 żółtko
    7 g drożdży instant
    1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
    ½ łyżeczki soli

    Drożdże rozpuścić w części podgrzanego lekko mleka. Dodać mąkę, cukier, sól i zagnieść ciasto, dodając resztę mleka. W trakcie wyrabiania dodać rozpuszczone masło i wyrobić elastyczne, lekkie ciasto, które potem da sie swobodnie formować. Odstawić do wyrośnięcia na godzinę. W połowie tego czasu ciasto odgazować.
    Wyrośnięte ciasto podzielić na 4 części i uformować z nich ludziki, ozdobić rodzynkami, orzechami, żurawiną. Posmarować żółtkiem i piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni, 10-16 minut w zależności od wielkości i grubości pieczonych elementów.

  • Mirosława Wawrzyniak

    Mam rodzinę w Niemczech, więc odpowiedź będzie:
    A) historyczna,
    B) osobista,
    C) tendencyjna. 😉

    Otóż Boże Narodzenie w krajach niemieckojęzycznych kojarzy mi się z okresem PRL. A dlaczego? A dlatego, że wtedy właśnie rodzinka podrzucała nam cudowne paczki na Święta. Czego tam nie było? Adwentowe kalendarze-bombonierki, lukrecjowe żelki, czekolady, o jakich nam się tu nawet nie śniło…

    Nieważne, że trudno było czasem zrozumieć, z czego składa się zawartość tego czy owego przysmaku.
    W owych latach nie było jeszcze mody na uczulenia. Jedliśmy wszystko. Zwłaszcza, jeśli to wszystko było słodkie!

    I tylko marcepan wykradałam i chomikowałam na później, do ciast i placków. 😉
    Teraz, po latach, mogę się chyba przyznać do tych machinacji z Niemcami w tle. 😉

    Pozdrawiam!
    Mirka
    wawrzyniakmirka@gmail.com

  • Ania

    Mi święta niemieckie kojarzą się przede wszystkim z pięknymi jarmarkami bożonarodzeniowymi!

    Chyba nigdzie na świecie nie są one tak piękne!
    Piękne kolory, świecące światełka, klimat bożonarodzeniowy dookoła i kolędy!
    W tych miejscach czuć prawdziwą magię świąt!
    Nic tylko łapać do ręki imbirowe ciastko i zajadać Plätzchen! Popijając imbirowym grzanym winem!
    Aż chce się wracać!

  • invicta

    Nigdy nie miałam okazji być w Niemczech w czasie świąt, choć nie ukrywam, że jako socjologa, ciekawi mnie możliwość podpatrzenia z bliska, czym różnią się nasze zwyczaje świąteczne.
    Jednak kiedy myślę o świętach w Niemczech (w oparciu o to, co gdzieś kiedyś wyczytałam lub usłyszałam) to kojarzą mi się z tym, że o okresie prawdziwie świątecznym mówi się tam już od początku adwentu… Tak, wiem u nas podobnie, z tym że mam wrażenie, że w Polsce mniej odczuwa się tą wspaniałą atmosferę.
    W Niemczech od pierwszych dni adwentu pojawiają się w domach kalendarze i wieńce adwentowe, które powodują, że człowiek czeka w podnieceniu na ten zbliżający się czas, codziennie otwierając kolejne okienko (lub zapalając nowe świece). Potęguje to wrażenie, że czeka się na coś naprawdę fantastycznego, powoli podnosi się poziom emocji… Jednocześnie też domy zaczynają powoli się przeobrażać, zdobione przez domowników. W oknach pojawiają się światełka i różnego rodzaju przybrania i już właściwie można wyczuć zapach wypiekanych pierników i ciast korzennych 🙂
    Mam wrażenie, że ten nastrój jest bardziej wyczuwalny również poprzez to, że właściwie w każdym miasteczku, czy to mniejszym czy większym, odbywają się jarmarki bożonarodzeniowe. Jeśli więc ktoś nie poczuł tej atmosfery lub jeśli nawet nie chce jej poczuć, to wchodząc pośród pachnące świętami stragany, nie jest w stanie zapomnieć, że już niedługo Boże Narodzenie. Dodatkową atrakcją jest różnorodność tych wydarzeń, w każdym bowiem mieście można znaleźć coś, czego nie ma na jarmarkach w innych częściach kraju (chociażby świąteczne przysmaki, regionalne potrawy lub trunki). Wchłaniając tę atmosferę, jeszcze bardziej chcemy ją przenieść do naszych domów, więc staramy się podtrzymywać nieco uroczysty i podniosły nastrój 🙂
    A co doskonale go buduje? Oczywiście śpiewanie kolęd… I tu najbardziej kojarzy mi się (jak chyba wielu) „Cicha noc” w wersji niemieckiej. Jest to chyba najpiękniejsza pieśń w okresie bożonarodzeniowym. Pełna miłości, ciepła, spokoju i jednocześnie pewnej podniosłości… Jej klimat cudownie oddaje ducha tego czasu (Co również zauważyli między innymi twórcy jednego z polskich filmów, gdzie właśnie ta kolęda w języku niemieckim, stała się częścią ścieżki muzycznej :D).
    Ten jedyny i niepowtarzalny nastrój buduje też przystrajanie drzewek świątecznych (również popularne u nas, choć to przecież tradycja niemiecka) oraz rodzinny charakter samych świąt. O wiele większy nacisk kładzie się na obchodzenie samego Bożego Narodzenia, nie ma tak tradycyjnej jak u nas Wigilii (z 12 potrawami, karpiem i siankiem pod obrusem), ale tak samo podniośle i uroczyście spędzamy ten czas.
    Mimo, że nasze zwyczaje nieco się różnią, bo nie ma tam przecież opłatka, pierwszej gwiazdki czy pasterki, a prezenty przynosi Jezusek a nie święty Mikołaj czy Gwiazdka, to myślę że zarówno Polacy, jak i Niemcy podobnie przeżywają ten zbliżający się czas.
    Wydaje mi się jednak, że wolałabym, żeby przypominał mi o tym gwar jarmarku, zapach grzanego wina i smak świeżych ciast, niż jedynie reklamy w telewizji 😀 być może więc powoli rodzące się w Polsce (na razie raczej w wielkich miastach) zwyczaje jarmarków bożonarodzeniowych są ciekawym pomysłem i bardzo chciałabym, by także w Polsce zagościły na stałe 🙂

  • Ola

    Chyba nie będę zbyt oryginalna, jeśli napiszę, że okres Świąt Bożego Narodzenia w krajach niemieckojęzycznych kojarzy mi się głównie z jarmarkami bożonarodzeniowymi i piciem dużych ilości grzanego wina. Ale ciekawostką jest to, że dla mnie osobiście zainteresowanie niemieckimi jarmarkami ma swoje korzenie w londyńskim Winter Wonderland, który od kilku już lat ma miejsce w Hyde Parku. Stragany z niemieckimi napisami, karuzele, lodowisko i oczywiście mnóstwo przeróżnych bibelotów i prezentów do kupienia oraz niezliczone stoiska, gdzie można zjeść Bratwurst i wypić Glühwein (niestety w zwykłym papierowym kubku..).

    Ale żeby nie było, w tym roku miałam okazję być na prawdziwym niemieckim Weihnachtsmarkt w moim ulubionym Düsseldorfie i pomimo niezbyt zachęcającej pogody, zakochałam się w atmosferze, samych jarmarkach i kubkach do grzanego wina. Tak się tworzy nowa tradycja i nowa kolekcja!

  • marlena

    Będę bardzo oryginalna, bo mnie święta w krajach DACH kojarzą się głównie ze szkołą i konkursami bożonarodzeniowymi, a wiosną też wielkanocnymi 😀 W paru konkursach szkolnych o zwyczajach świątecznych wzięłam udział i tak mi to utkwiło w pamięci 😀
    A i nigdy nie byłam na jarmarku świątecznym w Niemczech, dlatego w tym roku robię wyjątek i jadę do Drezna 🙂

  • Zapisałam przepis, zachęciła mnie myśl, by dołączać takie migdały do prezentów 😀

  • Joanna

    Ha, dobrze, że jestem akurat w Niemczech i mam Weihnachtsmarkt pod nosem! A migdałów jeszcze nie próbowałam, więc teraz na pewno się skuszę 🙂

  • MamaFit pl

    Migdały – uwielbiam 🙂 Strasznie słodko się zrobiło na samą myśl, wypróbujemy na pewno!