Dzień świętego Marcina (Martinstag)

17 , Permalink

Dziś w Polsce świętujemy Dzień Niepodległości, najważniejsze święto państwowe. Jednocześnie w Poznaniu hucznie obchodzi się Dzień Ulicy świętego Marcina. To jeden z tych nielicznych dni w roku, kiedy można bezkarnie łasować (naschen). Nie jestem wielką fanką maku, ale poznańskie rogale marcińskie podobno nie mają sobie równych. W Niemczech i Austrii jest to również czas świąteczny. Martinstag, w Austrii i części Bawarii zwany Martini, to dzień upamiętnienia świętego Marcina z Tours. W Niemczech nie jest to dzień wolny od pracy, ponieważ jest to święto typowo kościelne. W jednym z austriackich bundeslandów, w Burgenlandzie, gdzie św. Marcin jest patronem, urzędy (Amt) są tego dnia zamknięte, a uczniowie w szkołach mają wolne.

Legendy świętego Marcina

Marcin urodził się na terenie dzisiejszych Węgier w IV w. n.e. i był rzymskim legionistą. Według jednej z najbardziej znanych legend jechał pewnego dnia konno (reiten) razem ze swoimi towarzyszami kiedy spotkał pod bramą miasta Amiens marznącego żebraka (Bettler). Wspaniałomyślnie przeciął mieczem swój ciepły płaszcz na dwie części i postanowił ofiarować połowę zmarzniętemu mężczyźnie. Krótko po tym Marcin porzucił wojsko, ochrzcił się (sich taufen lassen) i postanowił służyć bliźnim. Poniżej znajdziesz bajkową wersję tej legendy, spróbuj poćwiczyć swoje rozumienie ze słuchu :).

Druga z legend wyjaśnia, dlaczego gęsi to symbol świętego Marcina. Wersji tej legendy jest co najmniej kilka. Najsłynniejsza opowiada o tym, że mieszkańcy francuskiego miasta Tours nalegali na to, aby wyświęcić Marcina na biskupa. Mężczyzna był temu przeciwny i schował się wśród gęsi. Ptaki zaczęły jednak głośno hałasować, Marcin został znaleziony i wyświęcony.

Zwyczaje na świętego Marcina

Szacuje się, że w Niemczech obchodzonych jest rocznie ok. 9 900 świąt ludowych, a niektóre z nich mają więcej niż 1000 lat. Wiele z nich jest związanych z kościołem i jego tradycjami. Dzień świętego Marcina to przede wszystkim święto dla małych dzieci i ich rodziców. Na kilka dni przed 11 listopada przedszkolaki malują i obklejają swoje latarenki (Laterne) z rodzicami w domach lub z nauczycielami w przedszkolach. Latarnie przygotowywane są na pochody z lampionami (Lichterprozessionen, Umzüge), które prowadzone są zazwyczaj przez świętego Marcina w stroju rzymskiego legionisty. W różnych miastach pochody odbywają się w różne dni, a to w wigilię Martinstag, a to w sam Dzień Świętego Marcina, zazwyczaj wieczorem. Podczas przemarszu dzieci śpiewają „Ich geh mit meiner Laterne” czy „Sankt Martin”. W Dzień Świętego Marcina palone są również ogniska (Martinsfeuer).


Oprócz brania udziału w pochodach z lampionami (u Dominiki znajdziecie zdjęcia jej autorstwa z lampionami z Monachium) dzieci chodzą po domach razem ze swoimi rodzicami śpiewając piosenki i zbierając za to słodycze. Tacy trochę nasi kolędnicy, z tym że dużo młodsi. W czasie Dnia Świętego Marcina w wielu miastach odbywają się jarmarki Marcińskie (Martinimärkte), na których można spróbować pieczonych gęsi Marcińskich (niem. Martinsgans, aust. Martinigansl). W zależności od regionu gęś jada się z czerwoną kapustą, ziemniaczanymi knedlami, czy z chlebem. Do kupienia są też wypieki drożdżowe w kształcie gęsi bądź ludzika, które w różnych regionach mają różne nazwy np Stutenkerl, Weck(en)mann, Krampus czy Kiepenkerl.

Dzień świętego Marcina

Na koniec Martinstag z 2014 roku z Igling.


Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


Wpis bierze udział w akcji Karnawał Blogowy Kobiet.

karnawal-blogowy-logo1 (1)
Źródła:
www.feiertage-oesterreich.at/martinstag-11-november
www.dw.de
www.schulferien.org/Feiertage/feiertag_Martinstag.html
www.kirche-bremen.de/feiern/kirchenjahr/kirchenjahr_martinstag.php
Zdjęcie Baselmanna autor: Albärt aus als
https://de.wikipedia.org/wiki/Stutenkerl

  • Znałam jedynie nazwę Weckmann, ale widzę, że pod Twoim zdjęciem kryje się jeszcze jedna nazwa – Baselmann. Jest także stosowana?

  • Bardzo to wszystko ciekawe! Zaskoczyła mnie ilość obchodzonych świąt ludowych – to w ogóle możliwe? 😉

    • Informacja pochodzi od Deutsche Welle, a to bardzo solidna firma :). Pewnie wliczane są w to osobno wszystkie Oktoberfesty, jarmarki (co święto to jarmark w Niemczech ;)) i jakieś lokalne imprezy. Niemcy to duży kraj, pod względem ludności dwa razy większy od Polski, z silną tradycją lokalną, więc mnie ta liczba w ogóle nie dziwi.

      • 9 900 świąt / 365 dni w roku to ok. 27 świąt dziennie – robi niesamowite wrażenie nawet jak na tak duży kraj 🙂

  • Ależ ciekawy blog, super, że wzięłaś udział w linkowym party i dałaś się poznać! 🙂 Mega fajny pomysł z tłumaczeniem słówek na bieżąco 🙂 Na pewno będę odwiedzać Cię częściej.

    • Dzięki :)! Mój blog jest bardzo popularny wśród osób uczących się niemieckiego, chciałabym jednak, żeby zaglądały tu też osoby ogólnie interesujące się światem i lubiące podróże. Mam nadzieję, że do poczytania w komentarzach :)!

      • Na sto procent 🙂

  • Za to lubię emigrację i blog innych kobiet, które badają kulturę innych krajów. Człowiek uczy się całe życie, a dziś nauczyłam się trochę o dniu Świętego Marcina – dziękuję 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis! Cieszę się, że tu trafiłam – uwielbiam takie ciekawostki 🙂

    • Dorota, witaj zatem na moim blogu :). Jeśli interesuje Cię więcej takich ciekawostek to zajrzyj do górnej zakładki „Kalendarz”. Są tam wpisy związane z kulturą Niemiec i Austrii (i trochę Szwajcarii).

  • Mam wrażenie, że Niemcy uwielbiają wszelkiego rodzaju pochody i festyny – co rusz słyszę o takich w różnych miejscach! Wesoły z nich naród jednym słowem 🙂

    • Zdecydowanie! Niemcy bardzo lubią wszelkiego rodzaju ludowe święta. A wszyscy myślą, że to taki sztywniacki naród 😉

  • Uwielbiam rogale z białym makiem i bardzo żałuję, że nie można ich kupić częściej. Przecież pączki można kupić codziennie, a nie tylko w tłusty czwartek… 😉

    • Można samemu upiec ;). Wydaje mi się, że chyba raz próbowałam rogali marcińskich, ale niestety mi nie podeszły. Na pewno będę jeszcze na nie polować.

  • Przypomniał mi się pochód św. Marcina w Strehlen – dzielnicy Drezna, w której kiedyś mieszkałam. Tam połączony był jeszcze z małym festynem na dzielnicowym ryneczku – oczywiście kiełbaski i piwo. A później był mały pokaz fajerwerków. Zdecydowanie nasi zachodni sąsiedzi mają słabość do świętowania.
    Dzięki za udział w Karnawale Blogowym Kobiet.
    Pozdrowienia