Erasmus w Wiedniu

2 , Permalink

Na wielu forach językowych i studenckich często można natrafić na posty licealistów czy też studentów zastanawiających się nad wyjazdem na stypendium do Niemiec czy też Austrii. Nawet jeśli ktoś trochę podróżuje, to przeprowadzka na kilka miesięcy do obcego kraju jest często dużym wydarzeniem, a podjęcie tej decyzji nie należy do najłatwiejszych: z dala od rodziny i przyjaciół, w nowym środowisku, często z językiem, którego nie jesteśmy do końca pewni. Nic dziwnego, że macie takie dylematy. Postanowiłam przyjść Wam z pomocą i poprosiłam moją koleżankę Olę, żeby nam opowiedziała o swoim Erasmusie w Austrii, a konkretnie w stolicy kraju – Wiedniu i rozwiała trochę Wasze wątpliwości. Posłuchajcie:

Będąc studentką drugiego roku germanistyki otrzymałam możliwość wyjazdu na jeden semestr do Wiednia w ramach programu Erasmus. Nie zastawiając się długo zdecydowałam, że pojadę, bo wiadomo, druga taka okazja mogła się nie powtórzyć. Towarzyszyć miała mi koleżanka z roku. Jako, że stypendium, czyli tak zwany grant, nie było wysokie (jego wielkość jest co roku inna, nie miałyśmy po prostu szczęścia), wybrałyśmy najtańszy z możliwych akademików. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że akademik jest przeznaczony wyłącznie dla kobiet! Z czymś takim w Polsce się nie spotkałam. Razem z nami zamieszkały inne Ersamuski głównie z Europy Wschodniej, z którymi zresztą się skumplowałyśmy. „Bogata” Europa Zachodnia zamieszkała w bardziej komfortowych miejscach.

7811013184_216e356a79_z
Photo credit: philipp.richter / Foter / CC BY-NC

No i zaczęła się przygoda! Szkołą, która nas gościła była Pädagogische Hochschule Wien. Żeby nasza uczelnia w Polsce zaliczyła nam ten semestr, musiałyśmy uczęszczać i oczywiście zdać egzaminy z wyznaczonych przedmiotów. Czy było ciężko? Właściwie to nie. Na początku trudno było nam się przyzwyczaić do austriackiej, a właściwie wiedeńskiej wymowy. To naprawdę brzmi całkiem inaczej niż Hochdeutsch. Ma się wrażenie, że wiedeńczycy śpiewają, a nie mówią. Jeśli chodzi natomiast o sam poziom nauczania i wymagania, to nie były one jakieś strasznie wysokie. Prawdą jest, że wykładowcy traktowali nas trochę bardziej ulgowo, ale nie zmienia to faktu, że studiowanie na zagranicznej uczelni wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. W Wiedniu student i wykładowca to partnerzy. Większość zajęć przebiega w luźnej i przyjacielskiej atmosferze, studenci nie boją się pytać i dyskutować, każdy ma tam prawo wyrazić swoje zdanie, bez obawy, że zostanie wyśmiany. Egzaminy zdałyśmy w każdym razie bez problemów i można powiedzieć – śpiewająco.

14609569828_529ca74f51_z
Photo credit: R.Halfpaap / Foter / CC BY-ND

Oprócz normalnych zajęć, były taż takie organizowane specjalnie dla Erasmusów i miały one na celu podszkolić nasz niemiecki a także zapoznać nas z austriacką historią i kulturą.

A co działo się po zajęciach? Tu można by długo opowiadać, bo Wiedeń to bajeczne miejsce, które daje tysiące możliwości spędzania wolnego czasu. Począwszy od zwiedzania licznych zabytków (np. pałac Schönbrunn, Stephansdom czy Karlskirche), poprzez rozrywki kulturalne (bilety do wiedeńskiej Opery można kupić już za kilka Euro na miejsca stojące), skończywszy na licznych możliwościach aktywnego spędzania wolnego czasu (np. na Donau Insel czy w słynnym Praterze). Miałyśmy w Wiedniu kilka ulubionych miejsc i gdy tylko przychodziła ochota, wsiadałyśmy do metra i w ciągu kilku minut przenosiłyśmy się do całkiem innego świata.

14897145517_ac46d5196a_z
Photo credit: WolfgangPichler / Foter / CC BY-NC-SA

Jednym z naszych ulubionych miejsc był Karlsplatz. Szczególnie w słoneczny bezchmurny dzień cudnie było sobie tam spacerować, raz po raz spoglądając na imponujący kościół czyli Karlskirche. Ze wszystkich zabytków w Wiedniu to właśnie Karlskirche urzekł mnie najbardziej.

Lubiłyśmy też urządzać sobie wyprawy na Prater, czyli do słynnego wiedeńskiego parku rozrywki. Prater najbardziej znany jest z wielkiego diabelskiego młynu czyli z Riesenrad. Ale jest tam też mnóstwo innych atrakcji, takich jak karuzele (m.in. największa na świecie karuzela łańcuchowa), kolejki górskie, labirynty strachu, które dostarczą sporo atrakcji na wiele godzin.

15140584512_62380713cf_z
Photo credit: ConstiAB / Foter / CC BY-ND

Zachęcam wszystkich do odwiedzenia Wiednia. Jedno- dwudniowy wypad na pewno nie wystarczy jednak, żeby poznać to miasto, żeby poczuć jego atmosferę i klimat. Dopiero dłuższy pobyt pozwoli prawdziwie rozsmakować się w tym cudnym mieście, które nie pozwoli wam już nigdy o sobie zapomnieć.

Był ktoś z Was w Wiedniu albo Austrii na Erasmusie? Albo w ogóle w Niemczech lub Szwajcarii?


Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


  • Dorota

    Wien/Wiedeń cudne miasto, piękna Architektura i bogata historia. Czasami chodząc po mieście mam wrażenie że cały czas widze coś nowego. Moge jak najbardziej polecić. Tak zauroczyło mnie to miasto że postanowiłam tutaj studiować) Pozdrawiam

    • Dorota, już studiujesz czy dopiero będziesz? Mogłabyś napisać coś więcej na ten temat? Na pewno nie tylko ja jestem ciekawa, czy studiowanie w AT i Polsce się czymś różni :).