Naje 2014 i wynik konkursu „Blogowanie pod jemiołą”

4 , , Permalink

W stolicy Austrii, Wiedniu można dziś posłuchać w Operze słynnego koncertu noworocznego z Marszem Radetzkiego, a u mnie na blogu chciałam Wam pokazać Naje 2014, czyli najlepsze i najciekawsze wydarzenia związane przede wszystkim z moim blogiem, pomysł zawdzięczam Małgoo z pingera :). Sama jestem ciekawa, co z tego wyjdzie i czy ktoś to w ogóle przeczyta, w końcu wszyscy pewnie leżą w łóżkach i leczą szaleństwa ubiegłej nocy ;). Poza tym na końcu wpisu znajdziecie wynik pierwszego konkursu na blogu w ramach naszej adwentowej akcji Blogowanie pod jemiołą. Dziś żegnamy i podsumowujemy Stary Rok, a jutro zapraszam Was na wpis, w którym zdradzę Wam plany na styczeń. Lecimy z Najami!


Najważniejsze wydarzenie roku

Wydarzenia były dwa: pierwsze urodziny bloga i przeniesienie się na „swoje”. Przyznam się Wam szczerze, że jestem niestety znana ze słomianego zapału (das Strohfeuer), mam milion pomysłów na minutę, dużo rzeczy zaczynam, ale niewiele z nich udaje mi się skończyć, dlatego jestem dumna z siebie, że nie odpuściłam sobie bloga i dzięki własnej domenie mam nadzieję, że będzie coraz piękniejszy i bardziej funkcjonalny. Jak już wspominałam blog daje mi mnóstwo radości i satysfakcji, cieszą mnie wszystkie Wasze komentarze i prywatne wiadomości. Także dzięki Wam nadal tu jestem. Podziękowania należą się też naszej blogowej grupie wsparcia, dzięki Waszym pomysłom miałam okazję wziąć udział w tak fantastycznych projektach jak akcja W 80 blogów dookoła świata i Blogowanie pod jemiołą. Nie mogę się doczekać, co uda nam się wymyślić w obecnym, 2015 roku ;).

Najpiękniejsze widoki roku

Seria wpisów dotyczących mojego grudniowego wyjazdu jeszcze przed nami, ale chciałam się z Wami podzielić zdjęciem przepięknego Zugersee, jeziora Zug, nad którym leży stolica kantonu Zug, czyli Zug (zugocepcja :D). Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno (ein blindes Huhn findet auch einmal ein Korn) – pogoda była piękna i słoneczna, temperatura przyjemna, a i Towarzystwo nieliche (pozdrawiam Towarzystwo ;)!), więc nie pozostało mi nic innego, jak zakochać się w szwajcarskiej naturze. Szkoda tylko, że byłam tam tak krótko.

IMG_5898

Największe zaskoczenie kulinarne

Nie przepadam za słodyczami, jestem pod tym względem dosyć wybredna i najlepiej wchodzi mi ciasto domowej roboty (hausgemacht), ale niestety też nie każde, więc przeszyłam lekki szok kulinarny, kiedy spróbowałam w pewnej salzburskiej kawiarni Sachertorte, Tortu Sachera. Był delikatnie czekoladowy i niesamowicie mokry, dokładnie taki, jak powinien być dobrze przygotowany tort. Chociaż wielkość kawałka mnie pokonała i nie dałam rady zjeść całego, niemniej gorąco polecam!

IMG_5766

Największe rozczarowanie kulinarne

Podczas wyżej wspomnianego grudniowego wyjazdu jak szalona zajadałam się wszystkimi niemieckimi przysmakami i daniami, jakie mi wpadły w ręce: były Kässpätzle, Bienenstich, pieczone kasztany (die Maroni), grzane wino (der Glühwein) i wiele innych. W Norymberdze skusiłam się też na zachwalane przez Paulinę niemieckie pierniki (die Lebkuchen) i hit ich Jarmarku Bożonarodzeniowego, do dostania na co drugim stoisku – Früchtebrot. Z przykrością stwierdzam, że ani jedno, ani drugie nie trafiło w mój gust. Ale mną się nie sugerujcie – w końcu nie lubię słodyczy ;).

Najbardziej nieprzemyślana decyzja

Trzeba powiedzieć to głośno i wyraźnie – miałam niesamowitego farta (umgs Dusel haben) podczas grudniowego rajdu po Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Nie chodzi o to, że pojechałam sama, bo co rusz spotykałam się ze znajomymi, ale o porę roku – nigdy więcej samotnych wypraw z plecakiem w zimie. Padało tylko we Frankfurcie, a poza tym ani razu temperatura nie była na minusie. Nie wiem, czy poradziłabym sobie przy – 10.

Najlepszy film roku

Filmowo był to bardzo dobry rok, oprócz opublikowanych na blogu wpisów czeka w kolejce jeszcze kilka innych, więc średnia filmowa była niezła ;). Najlepszym niemieckim filmem był zdecydowanie australijski 😉 Lore, o wędrówce przez powojenne Niemcy Lore i jej rodzeństwa. Film mocny, zostawiający widza z wieloma niełatwymi pytaniami. Polecam.

Najlepszy serial roku

Najlepszy serial już się obejrzał, ale jeszcze nie opisał na blogu. Bez wątpienia będzie to Das Adlon. Eine Familiensaga. (Tajemnice hotelu Adlon). Obiecuję, że post pojawi się w pierwszym Filmowym Czwartku w następnym tygodniu.

7644047.3

Najlepszy zakup roku

Ten tytuł postanowiłam nadać trochę na wyrost, ale już wstępnie jestem bardzo zadowolona z tego zakupu: pierwsza część książki Der Dativ ist dem Genitiv sein Tod Bastiana Sicka. W wielkim skrócie jest to książka napisana na podstawie kolumny Zwiebelfisch pojawiającej się w niemieckim serwisie informacyjnym Spiegel Online oraz magazynie Der Spiegel. Autor omawiał w niej w żartobliwy sposób pułapki języka niemieckiego, rozwiewał wszelkie wątpliwości gramatyczne, interpunkcyjne i ortograficzne trapiące Niemców. Do tej pory wyszło zdaje się, że pięć części. Miałam w swoich rękach pierwszą i trzecią. Pierwsza zapowiada się fenomenalnie, trzecia była taka sobie. Zobaczymy, co powiem po przeczytaniu całości.

Wynik konkursu adwentowej akcji Blogowanie pod jemiołą

W grudniu zorganizowałam dla Was konkurs, który polegał na skomentowaniu w jak najciekawszy sposób dowolnego wpisu na blogu. Jak się łatwo można domyślić największym powodzeniem cieszył się jemiołowy wpis dotyczący niemieckich wypieków świątecznych. Zostawiliśmy pod nim ponad 70 komentarzy! To chyba rekord w skali tego bloga. W dużej mierze to zasługa nowego systemu komentarzy Disqus, jeśli skomentujecie coś na blogu, a ja bądź inny czytelnik Wam odpowie, to otrzymacie powiadomienie na maila. Nie trzeba się logować i dzięki temu nie trzeba samodzielnie śledzić wszystkich wątków, w których bierzecie udział. Zachęcam do wypróbowania jego możliwości, choćby pod tym wpisem ;). Jak widać było w czym wybierać. Zdecydowałam, że nagrodę od sponsora, wydawnictwa Pons, książkę Mów jak rodowity Niemiec otrzymuje:

Marta Borkowska
Za komentarz:

Najlepszy komentarz

Nagroda jest za całokształt, ale przyznam Ci się, że rozbawiło mnie do łez to porównanie do Watykanu :D. Mam nadzieję, że książeczka przyda Ci się w dalszej nauce/szlifowaniu niemieckiego.

Nagroda rozdana, rok podsumowany. A jak tam u Was? Podsumowujecie sobie osiągnięcia zeszłego roku? Udało się Wam coś zrobić w związku z nauką niemieckiego? Po plany na 2015 rok i rozkład jazdy bloga zapraszam już jutro o 10:00!

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!

  • Marta Borkowska

    Ależ się cieszę! 🙂 To dopiero niespodzianka na Nowy Rok^^ Szwajcaria właśnie u mnie wizytuje i też ucieszyła się na wieść o dodatkowych materiałach do nauki^^(więcej zabawy przy sprawdzaniu moich postępów :P) Dziękuję jeszcze raz 🙂

  • Czy ten tort Sachera jest tak słodki na jaki wygląda? 😉

    Gratulacje dla zwyciężczyni!

    • No właśnie nie jest! Aczkolwiek pod koniec już nie mogłam na niego patrzeć, ale ja właśnie nie przepadam za słodkim, więc wbrew pozorom to duży komplement 😉

      • No właśnie ja też jak mam coś podjadać to raczej sięgam po słone, ale ten tort ładnie wygląda 🙂 gdzieś go widziałam też w Polsce w którejś restauracji- może się skuszę przy najbliższej okazji, tylko poproszę o mniejszy kawałek 😀