5. Die Fälscher (Fałszerze) – film

Po dłuższej przerwie postanowiłam wrócić do dzielenia się z Wami moimi wrażeniami po obejrzeniu niemieckojęzycznych filmów. Mam nadzieję, że dzięki temu zachęcę Was do sięgania po niemieckie czy też austriackie pozycje. Przygotowuję się też pomału do stworzenia listy 5/10 filmów, które powinniście obejrzeć, najpierw jednak chcę odświeżyć sobie kilka filmów, a z innymi dopiero mam zamiar się zaznajomić :). Dotychczas opisane przeze mnie utwory znajdziecie TUTAJ.

Dziś zapraszam Was na film z 2007 roku nakręcony przez austriackiego reżysera Stefana Ruzowitzky’ego pod tytułem Die Fälscher, czyli Fałszerze. Na zachętę powiem tylko, że film został wyróżniony Oskarem w kategorii: Najlepszy film nieanglojęzyczny. Może niektórzy z Was skojarzą, że razem z Fałszerzami konkurował wtedy polski Katyń Andrzeja Wajdy.
Źródło

Die Fälscher
Polski tytuł: Fałszerze
Rok produkcji: 2007
Reżyser: Stefan Ruzowitzky
Grają m.in.: Karl Markovics, August Diehl, Devid Striesow, Martin Brambach
Nagrody: Oskar 2008 dla Najlepszego filmu nieanglojęzycznego
Karl Markovics, Devid Striesow, Martin Brambach

Treść:

Akcja filmu rozgrywa się podczas II Wojny Światowej. Oszust, hazardzista i fałszerz w jednej osobie, czyli Salomon „Sally” Sorowitsch (w tej roli Karl Markovics) trafia za swoje niecne uczynki do obozu koncentracyjnego. Tam stara się przeżyć za wszelką cenę. Historia oparta jest na faktach.
August Diehl, Karl Markovics

Opis jak zwykle lakoniczny, bo nie chcę Wam psuć oglądania. Jeśli chodzi o wrażenia, to mimo ciężkiej tematyki jestem bardzo zadowolona, że obejrzałam ten film. Razem z Freundem robiliśmy wiele razy przerwy podczas seansu, żeby na bieżąco omówić to, co się działo na ekranie i żeby się do historii jakoś ustosunkować. Film porusza, mimo, że produkcji o Holokauście nakręcono już bardzo dużo. Tutaj mamy dodatkowo problemy moralne Sally’ego oraz jego współwięźnia Burgera. Bohaterowie znajdują się w tak ekstremalnej sytuacji, że nie ma jedynego słusznego wyboru. Czasem trzeba zgodzić się na większe zło jeśli chce się uratować swoich bliskich. Dobrze jest od czasu do czasu obejrzeć film tego typu, taki zmuszający do refleksji; warto też (oczywiście czysto teoretycznie) zadać sobie pytanie, czy gdyby bohaterowie postąpili inaczej, to czy miało by to wpływ na ogólny stan rzeczy, czy jednak niczego by to nie zmieniło.

Czekam na Wasze wrażenia, czy ktoś z Was miał okazję oglądać ten film?

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!

  • Nie słyszałam o tym filmie. Trzeba będzie wpisać na listę 🙂

    • Wielu znajomych mi go polecało i ja się do nich dołączam, zdecydowanie warto obejrzeć ten film. Ja zazwyczaj muszę być w nastroju, żeby obejrzeć jakiś cięższy film (szczególnie o Holokauście, wojnie, psychicznym i fizycznym maltretowaniu ludzi), ten tak ciężki nie jest, a bardzo daje do myślenia.

  • Dzisiaj wreszcie zabiorę się za ten film. Ma dobre oceny więc jestem bardzo ciekawa. Ponadto tematyka obozowa i holocaust to jest to, co mnie szczególnie interesuje 🙂

  • No dobra. Przeglądając recenzowane przez Ciebie filmy, w końcu trafiłem na taki, który widziałem. Dobrze pamiętam seans, i bardzo dobrze pamiętam finał. Ci, którzy byli uprzywilejowani wyszli na „powierzchnię” i tak naprawdę zobaczyli jak wyglądało życie w obozie. Finałowe obrazy na długo pozostały w pamięci. Tak samo jak reakcje na twarzach „fałszerzy”. Mieli wiele szczęścia dzięki swoim umiejętnościom… Pozdrawiam z filmowej części blogosfery.

    • Problem a niemieckimi filmami jest niestety taki, że niewiele jest dystrybuowanych w Polsce. Z tego, co już zdążyłam się zorientować Niemcy kręcą na potęgę filmy telewizyjne – coś czego u nas w Polsce praktycznie nie ma (co do jakości, to na razie się nie wypowiem, bo widziałam tylko jeden).

      Ja lubię takie filmy jak „Fałszerze” – dają do myślenia, bez względu na to, jakie decyzje podjęli główni bohaterowie i czy nam się one podobają. Historycznie patrząc wydaje mi się, że można się było domyśleć, że nawet w Obozach Zagłady były uprzywilejowane grupy, niemniej scena wyjścia z bezpiecznej „złotej klatki” robi spore wrażenie.

      A w ogóle fajnie trafić na kogoś z Kujaw :), (były) Toruń się kłania 😉

    • Kłaniam się. Przejrzałem sobie listę oczekujących niemieckich filmów do obejrzenia i coś tam znalazłem. Trafiłem kiedyś na listę przedwcześnie zmarłych wybitnych niemieckich reżyserów. Rainer Werner Fassbinder, jeden z nich i czekający w kolejce do obejrzenia „Chinesisches Roulette” (1976).

    • O tym filmie jeszcze nie słyszałam, dzięki za podrzucenie tytułu. Jestem już po kilkunastu obejrzanych niemieckich produkcjach (wpisy filmowe mam już zaplanowane do końca września ;)) i muszę przyznać, że jest wśród nich naprawdę dużo dobrych pozycji. Nie wszystkie są wyjątkowo wybitne, ale dobrze się je ogląda. Jedyne co mi w ogóle nie podeszło, to komedie. Humor kręci się najczęściej wokół seksu albo slapsticku – totalnie nie moje klimaty.