Szwajcarski scyzoryk – recenzja

Dziś pierwszy typowo męski wpis na blogu, stworzony przez mojego Freunda. Jeśli nie boicie się angielskiego, geeków i całkowicie odmiennej tematyki, to zapraszam Was na Gnutkowego bloga TUTAJ.
Mówisz Szwajcaria, myślisz: sery, zegarki, banki, czekolada i legendarne, czerwone scyzoryki. I to właśnie o tym ostatnim będzie ten wpis.
Źródło
Szwajcarski scyzoryk otrzymałem w prezencie z okazji trzydziestych urodzin. Pierwsza myśl: fajny gadżet. Druga myśl: ale przecież żaden ze mnie majsterkowicz czy survivalowiec, a i przygód jakoś mniej niż u MacGyvera. Ponieważ wydawał się dość sporawy, pierwotnie wylądował w plecaku, który towarzyszy mi przez większość czasu kiedy jestem poza domem. Ostatecznie jednak, wbrew protestom mej Drugiej Połówki, która gani mnie za „wypychanie kieszeni”, wylądował w lewej, przedniej kieszeni mych dżinsów. Pół roku później mogę podzielić się trzecią myślą: jak ja przeżyłem trzydzieści lat bez tego narzędzia?
Zanim opiszę mój scyzoryk, będzie szczypta ciekawej, moim zdaniem, historii tego produktu. Najpierw jednak pozwolę sobie ustalić nomenklaturę, którą będę stosował we wpisie, gdyż ta „na internetach” jest nieco niespójna. Przez „żołnierskie”, będę miał na myśli 4-narzędziowe scyzoryki stosowane przez armię szwajcarską w latach 1891-2007, „oficerskie” to klasyczna, 6-narzędziowa linia, która do armii nigdy oficjalnie nie trafiła. Zarówno „żołnierskie”, „oficerskie” jak i wszystkie inne modele nazwę po prostu „szwajcarskimi scyzorykami”, gdyż pod taką nazwą zdają się u nas funkcjonować produkty, które firmy Victorinox i Wenger określają mianem „Swiss Army Knives”.
Historia „szwajcarskiego noża żołnierskiego” rozpoczęła się w latach osiemdziesiątych XIX wieku (czyli prawie 130 lat temu!). Wtedy to szwajcarska armia zamówiła nowy model składanego, kieszonkowego noża, który miał znaleźć się na wyposażeniu żołnierzy i służyć do otwierania puszek z prowiantem oraz demontażu używanego przez armię karabinu (co wymagało użycia śrubokręta).
„Modell 1890”
Pierwszy nóż, mający oznaczenie „Modell 1890”, zawierał: ostrze, rozwiertak (spróbujcie zgadnąć bez sprawdzania w internecie do czego to mogło służyć), otwieracz do puszek i śrubokręt. Początkowo rękojeść wykonana była z dębiny, która okazała się zbyt krucha, więc zastąpiono ją później częściowo przez heban oraz tworzywa. Ponieważ żadna szwajcarska firma nie była w stanie sprostać tak dużemu zamówieniu, pierwsze (na 15 tysięcy scyzoryków) zostało zrealizowane przez firmę z Niemiec, w 1891 roku.
„Nóż Oficerski” z 1987 roku
W tym samym roku Karl Elsener, który od 1884 roku prowadził fabrykę produkującą noże i sprzęt chirurgiczny, utworzył zrzeszenie fabryk, które przejęło zamówienie i zaczęło produkować „Modell 1890” dla szwajcarskiej armii. Karl Elsener nie był zadowolony z tego projektu i postanowił go ulepszyć: w 1896 roku zaprezentował nowatorski mechanizm, który pozwolił na oparcie większej ilości narzędzi na jednej sprężynie – dzięki temu, bez zwiększania wielkości scyzoryka, był w stanie umieścić 6 narzędzi zamiast 4 (dodał drugie, mniejsze ostrze oraz korkociąg). Model ten otrzymał patent w Szwajcarii w 1987 roku – zwany „nożem oficerskim” nigdy oficjalnie nie trafił do armii, był za to dostępny w sprzedaży i po dziś dzień jest podstawowym produktem dostępnym w ofercie Victorinox.
W 1983 roku firmie Karla Elsnera (znajdującej się w niemieckojęzycznej części Szwajcarii) zaczęła wyrastać konkurencja: Theodore Wenger zjednoczył konkurujących ze sobą producentów we francuskojęzycznej części Szwajcarii i zaczął oferować podobny produkt. Karl Elsener zdołał utrzymać monopol na dostawy przez kilka kolejnych lat, ale od 1908 roku armia dzieliła zamówienie na noże dla żołnierzy po równo pomiędzy obydwie firmy i dała im wyłączne prawo do używania tytułu producentów „Noża Armii Szwajcarskiej”.
„Noże żołnierskie” są cały czas, niezmiennie, używane przez szwajcarskie wojsko i przez ponad wiek (od 1891 do 2008) przechodziły niewielkie, ewolucyjne modyfikacje, wynikające częściowo także z faktu, że zmieniało się uzbrojenie armii i noże były dostosowywane jako narzędzia do demontażu kolejnych karabinów. Największe zmiany przyniósł model z 1961 roku: śrubokręt wzbogacił się o otwieracz do butelek i ostrze do zdejmowania izolacji z kabli, natomiast otwieracz do puszek wzbogacił się o mniejszy śrubokręt. Dopiero w 2007 roku ogłoszony został konkurs na zupełnie nową, rewolucyjną konstrukcję. Siedmiu dostawców zgłosiło swoje produkty do testów, ale ostatecznie wygrał Victorinox z modelem opartym na swojej wcześniejszej produkcji – oficjalnym nożu dla armii niemieckiej z 2003 roku.
Ewolucja „żołnierskiego” i „oficerskiego” noża od lat 1890-tych do lat 1980-tych.
„Szwajcarskie scyzoryki” zyskały popularność na świecie dopiero po drugiej wojnie światowej. Odpowiedzialni za to ponoć byli amerykańscy żołnierze stacjonujący w Europie, którzy chętnie je kupowali, doceniając jakość i wielofunkcyjność (i to oni, mając problem z wymówieniem „Schweizer Offiziersmesser”, spopularyzowali nazwę „Swiss Army Knife”). Zaskakującym jest fakt, że dwoma mocnymi kanałami sprzedaży tego gadżetu stały się sklepy wolnocłowe na lotniskach oraz sprzedaż na pokładach samolotów. Po zamachach z 11 września 2001 roku, z powodu zaostrzenia zasad bezpieczeństwa, sprzedaż tymi kanałami przestała być możliwa. Obroty Victorinox spadły o 1/3, a Wenger prawie zbankrutował. W związku z tymi zawirowaniami, w 2005 roku Victorinox przejęła swego głównego konkurenta i ponownie stała się jedynym dostawcą noży dla szwajcarskiej armii. Wojsko Szwajcarii nie jest jednak jedynym klientem: do tej pory producent dostarczył wyspecjalizowane narzędzia ponad 20 armiom na świecie (między innymi niemieckiej, duńskiej, francuskiej czy malezyjskiej).
Recenzja i opis mojego scyzoryka w kolejnym wpisie 🙂

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


Źródła:
http://www.sakwiki.com/tiki-index.php
http://www.victorinox.com/ch/content/history_page
http://www.multi-tool.org/
http://en.wikipedia.org/wiki/Swiss_Army_knife< http://www.macgyveronline.com/pages/saks.html Shackleford Steve, Blade's Guide to Knives, Their Values, Krause Publications, USA 2009, s. 129-131.

4
  • Alicija Volodko
    Marzec 11, 2014

    to po co ten rozwiertak? az sie dusze z ciekawosci, a znalezc nie potrafie 🙂

    • gnutek
      Marzec 12, 2014

      Jeśli wierzyć internetom, służy to do wykonywania jak i powiększania istniejących już otworów. Ponoć się przydaje jak człowiek jest za chudy (albo za gruby) i brak stosownej dziurki w pasku od spodni 🙂 Współcześnie rozwiertaki w scyzoryku mają też dziurkę do przewleczenia nitki i można nimi zszywać namioty 🙂

  • N. ze Szwecjobloga
    Marzec 13, 2014

    Tyle ciekawostek o „zwykłym” scyzoryku!
    Fajny pomysł z gościnnym wpisem, Diana, jeszcze dorzuciłabym parę słów od Ciebie, coś w rodzaju kilka wyrazów z tego tematu po niemiecku 😉

  • Magdalena Surowiec
    Marzec 15, 2014

    Ciekawe informacje. Historia tak niepozornego narzędzia może być taka ciekawa

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *