Käsespätzle (kluski z serem) – przepis

13 , , Permalink
Z okazji poniedziałku mam dla Was wpis cudnej urody: przepis na Käsespätzle. Autorką jest moja dobra koleżanka Tereza, która pochodzi z Czech, od ok 9 lat mieszka w Niemczech i na dodatek uczy się polskiego. Jak sami zaraz się przekonacie jest to mieszanka iście wybuchowa :D. Zapraszam:

Jest po świętach i dużo z nas pyta, jak dostarczyć swojemu organizmovi niezbędne kalorii, że by po wyczerpujących dniach pełnych sportu, postu i odwiedzania krewnych nie wyglądać tak chudo. Więc polecam przepis na Käsespätzle czyli szpecle z serem.
Szpecle są potrawą mączną przygotowywaną z mąki a jajek. Na pierwszy rzut oka może się wydać, że to je dosyć banalne danie, które robiono z desperacji, kiedy w domu już prawie niczego nie ma i nie ma się ochoty iść do sklepu. Lecz uwaga – nie polecam coś takiego wspomnieć w rozmowie ze Szwabami, czyli mieszkańcami Niemiec Południowych. Właśnie stąd szpecle pochodzą, chociaż pojawiają się też heretyckie teorie, że szpecle wymyślili Austriacy (też polecam o tym milczeć, jeśli kiedyś będziecie w Ulmie – centrum Szwabii). Szwabowie są bardzo dumni z swojego przyczynku do rozwóju kultury światowej.
Składniki

250 g mąki pszennej
2 jajka
5 łyżek wody
1/2 łyżki soli

Przygotowanie
Mąkę, jajka, wodę i sól polączymy ze sobą i wypracujemy gęste, kleiste ciasto (rękami albo za pomocą miksera). W dużym garnku zagotujemy osoloną wodę.Teraz przychodzi na scenę sprzęt kuchenny, który prawdopodobnie posiada 99,9 % mieszkanców Szwabii i 0,1 % mieszkańców Polski – Spätzlepresse czyli praska do szpecli, która wygląda tak:
niemieckie przepisy

Nie macie praski do szpecli? Nie szkodzi, możecie przejść od razu na wyższy poziom sztuki kulinarnej szwabskiej i szpecle nie prasować (pressen), ale skrobać (schaben). Dla tego potrzebujecie zwyklą drewnianą deskę i duży nóż. Cięnką warstwę ciasta (ok. 0,5 cm) rozsmarujemy na nawilżaną deskę i trzymając ją nad garnkem z gotującą się wodą odcinamy cienkie kawalki ciasta (najsmaczniejsze są paski cienkie 0,425 cm) i rzucamy zaraz do wody. Szpecle są gotowe po wypłynięciu na wierzch. Polecam spychać do wody zawsze tylko mała ilość szpecli, poczekać dopóki nie wypłyną na wierzch i wyłowić je na sito, bo jak się rzuci do garnka wszystko ciasto naraz, zrobi się tylko jedna superkula szpeclowa, która bardzo ciężko kombinuje się z innymi artykułami spożywczymi, które właśnie dodaja szpeclom smak. Na przykład z serem.

Więc jak zrobić Käsespätzle?

Potrzebujemy jeszcze 3 cebule, 100 g masła i 150 g seru Gouda albo Ementaler, starteho (spokojnie polecam więcej, bo sądzę, że roztopiony ser może uratować prawie każdą potrawę). Cebulę kroimy na kostki, na patelni rozpuszamy masło i smażymy cebulę do zrumienia. Potem weźmiemy naczynie do zapiekania, na dno kładziemy cięnką warstwę szpecli, potem warstwę sera, znów warstwę szpecli i sera… Samą górę naszej szpeclowo-serowej kombinacji posypiemy smażoną cebulą i przykryjemy dużym talerzem. Ponieważ jestem nową autorką bloga i jeszcze nie miałam zaszczytu zapoznać się z poziomem intelektualnym jego czytelników, przypominam, że wszystko się musi robić, kiedy są szpecle jeszcze gorące, że by ser roztopił się). Poczekamy pieć minut, że by szpecle, ser i cebula się polączyly i przetransformowały na szwabski cud i możemy podawać. Z salatką albo kiedy nie jesteśmy minimalistami, z smażonym boczkiem albo szkwarkami.

Guten Appetit!
Od siebie dodam, że miałam okazję jeść Spätzle (a więc wersję bez sera) w Glacier Expressie w Szwajcarii jako dodatek do głównego dania (zamiast ziemniaków) i były bardzo dobre. Ktoś ma ochotę wypróbować przepis Terezy? A może też już jedliście Käsespätzle?


Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


  • Uuh Spätzli 😀 pamiętam, że można było je nawet nabyć w Migros Take Away, moja mama też je czasami robi, a do tego warzywka czy jakiś dobry sos

  • Kupiłam kiedyś taką Spaetzlepresse dla mojej mamy. Ogólnie nie przepadam za szpeclami, no ale nigdy nie jadłam serowych.

    • Ja uwielbiam próbować nowe dania, zawsze to jakieś nowe doświadczenie w życiu 😉

  • Jo

    A czy Kasespatzle to to samo co szwajcarskie Spatzli? (Przepraszam za brak umlautów.) Jeśli tak, to jemy to dość często i dzięki nim i szwajcarskim serom muszę się joggingować, żeby je później wypocić…

    • Internety twierdzą, że to jest ta sama potrawa (ale zdaje się, że mogą być różne dodatki). Tak mnie tu kusicie z Terezą i Prun, że chyba w najbliższy weekend czeka mnie gotowanie ;).

  • Anonymous

    Ja uwielbiam to! Jemy to bardzo często. Tylko ja spaetzle kupuje gotowe w Kaufland resztę robie jak wyżej ;D Paulina

  • Już ponad 4 lata zbieram się do przyrządzenia ich w domu, uwielbiam! Swego czasu był to sztandarowy punkt mej diety, gdym wakacje spędzał w Schwangau, na samiuśkim południu Szwabii 🙂 Tamtejsi kucharze przyrządzali je troszkę inaczej, tj. z dodatkiem prażonej cebuli, niewielkim dodatkiem bulionu i czegoś, co wyglądało jak masło/margaryna w płynie. No i mnie ciągle poprawiali, że się nie mówi Käsespätzle, a Kässpatzen, ale wiadomo – dialekty 😉 PS. Wyczytałem, że studiowałaś na UMK, więc całkiem możliwe, że choć w części mieliśmy wspólnych wykładowców (ja kończyłem studia w Bydgoszczy, ale połowa kadry była z Torunia właśnie). Pozdrawiam, Sebastian 🙂

    • Dzięki za ciekawy komentarz :).

      Ja w Szwabii jeszcze nie byłam, ale nie jest to nic, czego nie mogłabym nadrobić ;). Jeśli chodzi o przepis, to u nas każda mama i babcia ma swój na bigos czy gołąbki (wiem, co mówię, moja mama, mama mojego L. , jego babcia i ciocia to 4 różne przepisy :D).

      Co do wspólnych wykładowców, to faktycznie część z nich mogła się powtórzyć. Nie znasz może przypadkiem piosenki, którą wrzuciłam do wpisu o Marszu Radeckiego ;D?

    • Szwabia piękna jest, szczególnie południe (region Allgäu). Co do bigosu – racja, to chyba najbardziej różnorodna z polskich potraw i w obrębie tej samej rodziny każdy robi go inaczej 😉 Piosenki niestety nie znam.

  • Mieszkam w Szwabii i rzeczywiscie tutejsi mieszkancy lubuja sie w Schbetza 🙂 czemu wlasciwie sie nie dziwie, bo potrawa tak smaczna, jak i prosta. Niby zwykle kluski, ale pasuja w zasadzie do wszystkiego. Jutro zaplanowalam sobie wlasnie Kasschbatza 🙂
    Jest to rowniez niezbedny skladnik potrawy, ktora tu nazywaja Linza on Schbatza mit Seidwurstla czyli soczewica ze Schpaetzlami i parowkami…. jak kultowe to danie swietnie widac na filmiku z serii Pferdle und Aeffle – pt. Was ist groß? 🙂

    • Ja dostałam ostatnio paczkę z gotowymi Spätzlami, więc będę próbować różnych opcji smakowych ;). A jak ogólnie oceniasz szwabską kuchnię? Ja jakoś przegapiłam i mało jadłam typowo niemieckich/regionalnych rzeczy, czego z resztą bardzo żałuję.