1. Resturlaub – film

3 Permalink

W Nowym Roku pojawia się nowy cykl wpisów, tym razem filmowych. Na początek komedia z 2011 roku – ResturlaubFilm jest adaptacją książki Tommy’ego Jauda pod tym samym tytułem. Powieść została wydana w 2006 roku i odniosła ogromny sukces. Co ciekawe autor książki napisał również scenariusz filmowy.

Źródło

Resturlaub
Polski tytuł: 
Rok produkcji: 2011
Reżyser: Gregor Schnitzler
Grają m.in.: Maximilian Brückner, Mira Bartuschek
Główną postacią jest Peter „Pitschi“ Greulich, który przeżywa kryzys wieku przedśredniego ;). Wszyscy wokół niego chcą jak jeden mąż się ustatkować i założyć rodziny (łącznie z jego dziewczyną), ale Pitschi nie czuje się na to jeszcze gotowy, więc w przypływie desperacji postanawia wymiksować się z wakacji ze swoją Biene (Sabine) i znajomymi i polecieć jak najdalej się da. Przypadkiem trafia mu się Buenos Aires w Argentynie. Reszta filmu to ciąg niefortunnych zdarzeń i przygód.
Przyznam szczerze, że to moje pierwsze spotkanie z komedią niemiecką i było…zaskakująco. Nie wiem czy to tylko ten film, czy ogólnie komedie niemieckie tak mają, ale humor był miejscami dosyć prosty i niestety mało śmieszny. Mimo tego całkiem fajnie mi się tę produkcję oglądało, bo było to coś zupełnie innego i ciekawie czasem zobaczyć, co śmieszy sąsiadów zza miedzy ;).
  • dużo różnych akcentów; oprócz Hochdeutsch mamy tu obcokrajowców mówiących po niemiecku i do tego dialekt frankoński (? ostfränkischer Dialekt)
  • piękny Bamberg, aż nabrałam ochoty, żeby tam pojechać 🙂
  • Buenos Aires – ciekawie jest zobaczyć w filmie wreszcie jakieś inne duże światowe miasto, lubię oglądać i zwiedzać takie hałaśliwe metropolie (ale mieszkać już wolę w mniejszych miejscowościach)
  • było kilka zabawnych momentów
  • dużo różnych akcentów, bez napisów może być Wam momentami ciężko zrozumieć Niemców mówiących dialektem
  • słaby w moim odczuciu humor, niektóre sceny były dosyć żenujące

Dużo więcej o tym filmie nie potrafię powiedzieć, był w porządku, ale ogólnie szału nie urywa. Książki jeszcze niestety nie czytałam, ale czeka już na mnie na półce, więc z chęcią ją porównam z filmem.

Poniżej macie kawałek „The making of” z fragmentami filmu. Jak widać youtube wybrał sobie dosyć łakomy kąsek jako „okładkę” filmiku ;).

Czekam na Wasze wrażenia, czy ktoś z Was miał okazję oglądać ten film?

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


  • Chętnie przeczytam książkę

  • jak tam oglądam to „Making of”, to rozumiem, że nie podobalo Ci się.

    • Film nie był aż taki zły, ale zdecydowanie mógłby być lepszy.