Glühwein (grzane wino) – przepis

Dziś dalszy ciąg cyklu przedświątecznego, tym razem zapraszam Was na grzane wino, czyli Glühwein. Jakiś czas temu wywiązała się dyskusja między znajomymi Niemcami na temat grzanego wina i piwa w naszych krajach. Po gorącej wymianie zdań nad Glühweinem (ja) i zimnym piwem (oni) doszliśmy do wniosku, że w Polsce pije się wszystko na ciepło, jak tylko robi się zimno (es wird kalt) ;), a w Niemczech znane jest tylko Glühwein i pije się je głównie przed Świętami, zazwyczaj (gewöhnlich) na Weihnachtsmarktach. A może ktoś z Was ma inne doświadczenie w tej materii?
Szukając jakiegoś ciekawego przepisu na bloga trafiłam na bardzo fajny kanał na YouTubie, w imieniu autorów i swoim zapraszam na grzane wino własnej produkcji (aczkolwiek wino jest kupne, sami tylko je grzejecie ;)). Na końcu wersja bezalkoholowa:


Słowniczek:

Schale abreiben – zetrzeć skórkę

schälen – obierać
zerteilen – (po)dzielić na części
die Nelke – goździk
stecken – włożyć, wetknąć
halbieren – dzielić na pół
Zimtstange zugeben – dodać laskę cynamonu
der Ingwer – imbir
die Flasche – butelka
Rotwein dazugießen – dolać do tego czerwone wino
bei niedriger Flamme – na małym ogniu
erhitzen – podgrzać
das Sieb – sitko
abgießen – odcedzić
genießen – delektować się

Ale sam Glühwein to nie wszystko. Dużą popularnością cieszą się też kubki (der Becher, die Becher), w których się podaje grzane wino. Każdy Weihnachtsmarkt ma swój wzór kubka, co roku inny. Kubek nabywamy razem z winem, gdyż do ceny doliczana jest automatycznie kaucja (das Pfand) – jak nic Wam nie doliczą to możliwe, że dostaniecie jakiegoś plastikowego zwyklaka. Po zaspokojeniu pragnienia kubek możemy oddać (dostaniemy wtedy pieniądze), albo możemy zostawić go sobie na pamiątkę. Są osoby, które mają kolekcje kubków z kilku lat, z kilku-nastu Weihnachtsmarktów. Czasem można też trafić na „wyprzedaż” takiej kolekcji np na ebay’u.
Ja też już mam swoją małą kolekcję, do której mam zamiar w tym roku coś dorzucić 😉

(zdjęcia moich kubków pojawią się jak będzie dobre światło)


Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!


  • Anonymous

    Fakt, na koncept grzanego piwa Niemcy dziwnie reagują 🙂

  • Odnośnie kubków: przedostatni to Brema, ostatni – nie mam pojęcia 🙂

  • Uwielbiam te świąteczne kubki. Mam małą kolekcję. Jak 2 lata temu byłam na Weihnachtsmarkt w Trier, to wypiłam chyba 6 kubków grzanego wina, żeby mieć różne kubki. W tym roku mam taki sam zamiar 🙂

  • Pandziak

    Aż wstyd się przyznać, że mieszkając dosłownie rzut kamieniem d Berlina nigdy nie wybrałam się na Weihnachtsmarkt. Gorzej – nigdy nawet nie wybralam się na jakikolwiek Market swiąteczny poza moim miastem! W tym roku postanowiła to nadrobić, oraz rowniez spróbować grzanego wina. W Krakowie, niestety, niesamowita kolejka i odczuwalna temperatura -11 skutecznie ostudziła nasze zapędy, jednak Berlinie nadchodzimy! I już wiem, co przywiozę do domu jako pamiątkę ( w Krakowie wszyscy i tak chodzili z nudnymi plastikowymi kubeczkami). Poranna kawa przyprawiona wspomnieniem o Berlinie na pewno będzie smakować lepiej 🙂

  • Natalia Szcześniak

    Kaucja za kubek była dla mnie zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się tak dużo zapłacić za wino 😉 a kubeczki z Weinachtsmarktów są czaderskie!