Różnice językowe w Niemczech.

12 Permalink
Odwieczny problem, na który napotykają osoby uczące się niemieckiego: na zajęciach uczą się języka (die Sprache), następnie wyjeżdżają zagranicę i okazuje się, że nie zawsze można się bezproblemowo (problemlos) dogadać. Jeśli ktoś zna język na poziomie komunikatywnym, to wszelkie niejasności może po jakimś czasie wyjaśnić z rodowitymi użytkownikami języka (der Muttersprachler) albo dopytać na bieżąco. Dzięki świetnej mapce z www.zeit.de mogę pokazać Wam, o co trzeba pytać, jak się w Niemczech chce kupić bułki.

Najpopularniejsze słówko bułkowe to das Brötchen (pamiętajcie, że wszystkie rzeczowniki kończące się na -chen są rodzaju nijakiego!). Wg Dudena należy ono do podstawowych słówek, które trzeba znać jeśli chce się podejść do egzaminu Zertifikat Deutsch.
Wyrażenia z das Brötchen:
  • kleine/kleinere Brötchen backen [müssen] (umgs; sich bescheiden [müssen], zurückstecken [müssen])
  • seine Brötchen verdienen (umgs; seinen Lebensunterhalt verdienen)
Źródło

Jak widać na powyższej mapce istnieją też inne określenia na bułkę, synonimy z Dudena pokrywają się i jednocześnie uzupełniają mapę z Die Zeit: (österreichisch) Wecken; (schweizerisch) Weggen, Weggli; (norddeutsch, besonders hamburgisch) Rundstück; (besonders süddeutsch) Weck; (besonders süddeutsch, österreichisch) Wecke; (bayrisch, österreichisch) Weckerl; (besonders bayrisch, österreichisch) Semmel; (landschaftlich) Knüppel, Weggla; (besonders berlinisch) Schrippe.

Spodobał Ci się ten wpis? Polub zatem mojego bloga na Facebooku i obserwuj go na Bloglovin!

Źródła:
www.zeit.de
www.duden.de

  • Chyba każdemu na początku nauki wydaje się, że wystarczy poznać jedno określenie na bułkę i wystarczy. A tu proszę, codzienność może zaskoczyć.

    • W norweskim jest chyba też kilka dialektów/języków, prawda? Słownictwo tez się pewnie między nimi trochę różni?

    • W Norwegii są dwa oficjalne języki pisane i setki dialektów. Także podobnie jak na Twojej mapie, wszystko zależy od tego, w jakim miejscu się mieszka.

  • N.

    Świetne są te mapki, które ostatnio prezentujesz!

    • Dzięki! Staram się wyszukiwać właśnie takie praktyczne rzeczy i przyznam, że sama się przy tym sporo uczę :).

  • O rany Julek – Brotchen jeszcze pamiętam z czasów szkolnych – jako jedno z niewielu niemieckich słówek, które mi w głowie zostało 😉 Ale aż tyle innych nazw?! A Kipfle to mi się z filetem z kurczaka kojarzy – w niderlandzkim: de kipfilet 😉
    Pozdrawiam
    Dora

    • Haha! To faktycznie trzeba uważać z tym pozornym podobieństwem niderlandzkiego i niemieckiego, bo można się zdziwić 😉

  • To prawda. Języka tak naprawdę można nauczyć się porządnie tylko wtedy, kiedy żyje się przez dłuższy czas w obcym kraju. Takich określeń na rodzaje bułek albo drożdżówek, jakich nauczyłam się w Niemczech, nie widziałam w żadnym podręczniku 🙂

    • Ja przyznam szczerze wcześniej znałam Brötchen i Semmel, raz czy dwa Rundstück wpadło mi w oko. Na południu, tam gdzie byłam na Erasmusie, na bułkę tartą mówiło się Weckmehl – ale nie pamiętam, żeby na półkach były Wecken albo Weckle.

  • N.

    Chciałam powiedzieć, że nawet w Polsce są różne określenia na bułki, te z cukierni. Pochodzę z Dolnego Śląska. U mnie w miasteczku wszystkie jagodzianki, bułki z makiem, serem, marmoladą i kruszonką to po prostu „bułki słodkie”. Na studia przyjechałam do Poznania. W osiedlowej cukierni poprosiłam o „słodką bułkę” i sprzedawczyni zbaraniała. Rozejrzała się po koszach z kajzerkami, bułkami razowymi i innymi, potem rzuciła okiem, gdzie w lodówce czekały przygotowane kanapki z serem, szynką i sałatą i zapytała: „Ale jak to: SŁODKĄ?”. No bo tu mówi się „drożdżówka”, o czym dowiedziałam się tamtego pamiętnego dnia. I to w wersji ogólnej. A w gwarze poznańskiej lukrowana drożdżówka to „szneka z glancem” – bo są zwinięte jak ślimak, die Schnecke.

  • To trzeba się nieźle napocić, żeby w Niemczech kupić bułkę. Nie wiedziałam, że istnieje aż tyle opcji do wyboru.

  • Anonymous

    To samo dotyczy bułki tartej. Na to też są różne słowa.
    Pozdrawiam
    Laura Moras